Siatkarskie MŚ Polska 2014

Brazylia i Niemcy zagrają w półfinałach MŚ siatkarzy

Po wtorkowej porażce z Polską i narzekaniach na wszystko w środę Brazylia jako pierwsza z grupy H zapewniła sobie awans do półfinału MŚ siatkarzy. Niespodziewanie awansu z grupy G są już pewni Niemcy.

Broniący tytułu brazylijscy siatkarze pokonali w Łodzi Rosję 3:0 i piąty raz z rzędu zagrają w półfinale mistrzostw świata. Do "czwórki" awansowali też Niemcy, którzy wygrali w Katowicach z Iranem 3:0. Powalczą o pierwszy od 44 lat medal imprezy tej rangi.

Reklama

Brazylijczycy byli pod ścianą po wtorkowej porażce z Polakami 2:3. Po tym spotkaniu byli bardzo zdenerwowani, ale dzień później pokazali zupełnie inne oblicze. Do składu, by pomóc drużynie, wrócił nie w pełni zdrowy Murilo Endres, a problemy zdrowotne ma nadal Wallace de Souza. Rosjanie również mieli świadomość, jak ważny jest środowy pojedynek grupy H. Na nogi został postawiony Nikołaj Pawłow, który ostatnie kilka spotkań opuścił z powodu kontuzji. Zmobilizowani "Canarinhos" nie dali jednak szans "Sbornej".

Drużyny te zmierzyły się także w drugiej rundzie trwającego w Polsce mundialu i wówczas również lepsza była ekipa z Ameryki Południowej - 3:1.

Brazylijczyków po raz ostatni w półfinale MŚ zabrakło 20 lat temu. W Polsce walczą o czwarty z rzędu, historyczny tytuł.

We wtorek trener tej drużyny Bernardo Rezende oraz kapitan Bruno Rezende nie wzięli udziału w konferencji prasowej, tłumacząc się koniecznością przygotowań do konfrontacji z Rosją. Dzień później jednak zrobili tak samo i chcieli zaprotestować w ten sposób przeciwko działaniom Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB). Wciąż byli źli, że ze względu na Polaków zmieniono terminarz grupy H.

Na spotkaniu z dziennikarzami pojawił się w ich zastępstwie Felipe Fonteles. Były zawodnik ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle przeprosił za zachowanie szkoleniowca i swoich kolegów, którzy unikali przedstawicieli mediów i chciał ich usprawiedliwić.

- Nasze zachowanie jest spowodowane decyzjami światowej federacji. Uznałem jednak, że powinienem wytłumaczyć, dlaczego tak się zachowujemy. Zwłaszcza że w Polsce czuję się jak w domu. Mieliśmy już zaplanowany trening, wszystko rozpisane, gdy nagle się dowiadujemy, że zamiast we wtorek i czwartek, gramy dwa dni z rzędu. Zostaliśmy potraktowani jak drużyna, która w grupie 2. rundy zajęła trzecie miejsce, a my przecież ją wygraliśmy - argumentował Fonteles.

Podziękował też polskim kibicom i zadedykował im - ze względu na wydarzenia z 17 września 1939 roku - środowe zwycięstwo nad "Sborną".

Trener Rosjan Andriej Woronkow przyznał, że jego zespół popełnił znacznie więcej błędów niż przeciwnicy, ale nie miał zastrzeżeń do podopiecznych.

- Nie mogę mieć pretensji do zawodników, bo walczyli. Nie chcę też teraz analizować naszej gry, bo na to przyjdzie czas później. Ten turniej jeszcze się dla nas nie skończył. Ta porażka nie oznacza, że pożegnaliśmy się z zawodami i będziemy walczyć do ostatniej piłki - zadeklarował.

Stawką czwartkowego pojedynku jego zespołu z gospodarzami będzie awans do "czwórki". Biało-czerwonym wystarczy wygrać dwa sety, by zdobyć przepustkę do tego etapu rywalizacji.

Drogę z piekła do nieba przeszli Niemcy. We wtorek w pierwszym meczu grupy G nie mieli wiele do powiedzenia w pojedynku z Francuzami (0:3), ale dzień później to oni wypunktowali Iran. Dzięki korzystnemu bilansowi małych punktów są już pewni miejsca w czołowej czwórce. Po raz ostatni medal MŚ wywalczyli w 1970 roku, gdy jako NRD zdobyli tytuł.

- Dla mnie też jest to niespodzianka. Przed meczem powiedziałem moim zawodnikom, że wynik nie jest ważny. Chodziło mi o walkę o każdą piłkę. Nie kalkulowaliśmy przed spotkaniem. Liczyć zacząłem dopiero w końcówce trzeciego seta - przyznał trener Niemców Vital Heynen.

On i jego podopieczni w czwartek będą bez nerwów obserwować pojedynek "Trójkolorowych" z Iranem. W znacznie trudniejszym położeniu jest ekipa z Bliskiego Wschodu, której nawet nie każde zwycięstwo 3:0 da awans. Z kolei Francuzom do wywalczenia pierwszego miejsca w grupie potrzeba wygranej w zaledwie jednym secie.