Siatkarskie MŚ Polska 2014

Falasca: Wlazły się rozkręci, dajcie mu czas

Miguel Angel Falsca, trener mistrzów Polski Skry Bełchatów, uważa, że Polacy są na dobrej drodze do zdobycia medalu na mistrzostwach świata w siatkówce. Jest też przekonany, że Mariusz Wlazły będzie w coraz lepszej dyspozycji.

- Obserwuję grę Polaków od samego początku i widzę w drużynie wielki potencjał. Chłopcy grają bardzo dobrze, świetnie radzą sobie z presją i są w znakomitej formie. Teraz trudno znaleźć słaby punkt - ocenił szkoleniowiec mistrza Polski.

Reklama

Jego zdaniem nie ma jeszcze w zespole lidera.

- Na razie nie był  on też potrzebny. W takim turnieju najważniejsza jest drużyna. Oczywiście Polacy indywidualnie prezentują klasę światową, ale nie ma to większego znaczenia. Na pewno na słowa uznania zasługuje Paweł Zagumny, który na boisku świetnie kieruje grą - zauważył.

Falasca odpiera także zarzuty względem Wlazłego, który na razie nie błyszczy w statystykach i wydaje się, że w klubie prezentował się lepiej niż w kadrze.

- Słyszałem takie opinie także jak grał w Skrze. Ja go dobrze znam i wiem, że to zawodnik, który prezentuje się najlepiej w meczach o stawkę. Udowodnił to w klubie i jestem pewien, że tak samo będzie teraz. Myślę, że w kolejnych fazach turnieju rozwinie skrzydła. To gracz, który w najważniejszych momentach, z najtrudniejszymi rywalami pokazuje się z najlepszej strony - podkreślił.

Zaapelował jednocześnie, by nie patrzeć w statystyki, bo te nie zawsze odzwierciedlają to, co pokazuje boisko.

- One są nieistotne. Najważniejsze, by Mariusz kończył piłki w kluczowych momentach. Niech zdobędzie 20 punktów w całym turnieju, ale może się okazać, że to były piłki, które zadecydowały o wygranym secie, meczu czy nawet medalu - powiedział Falasca.

Były reprezentant Hiszpanii poprosił także o cierpliwość w odniesieniu do całej drużyny. Uważa, że za wcześnie, by mówić o miejscu na podium czy nawet o półfinale.

- Na pewno Polacy są na dobrej drodze. Nie wolno jednak myśleć o jakimkolwiek medalu. To dopiero druga faza turnieju. Jeszcze wiele ważnych, wręcz decydujących meczów przed "Biało-czerwonymi" i to z coraz mocniejszymi rywalami - przypomniał.

Po pierwszych pięciu kolejkach widać, jego zdaniem, że w najwyższej formie są trzy drużyny: Rosja, Brazylia i Polska.

- Pamiętajmy jednak, że przed zawodnikami jeszcze dwa tygodnie rywalizacji, a te mogą nieść ze sobą wiele zwrotów akcji. Mogą zdarzyć się kontuzje, słabsze występy, trudne chwile, ciężkie decyzje. Może się okazać na końcu, że żadna z tych drużyn nie stanie na podium. To mało realne, ale możliwe. To jest sport - zaznaczył.

Falasca opowiedział także o ważnym, pozaboiskowym aspekcie.

- Specyfiką takich turniejów jest walka także poza parkietem, ze swoimi lękami, słabościami, tęsknotą, itp. Widzę jednak, że Polacy na razie ze wszystkim bardzo dobrze sobie radzą. Jak patrzę na drużynę, widzę, że jest skoncentrowana, ale i rozluźniona. Wie, o co gra, a ta świadomość nie zabija zawodników od wewnątrz, a tylko mobilizuje - ocenił Falasca.

On sam kibicuje Argentynie, ale wie, że jest mało realne, by ta ekipa odniosła sukces.

- Dlatego chciałbym, by po złoto sięgnęli "Biało-czerwoni". Trenerem jest mój przyjaciel Stephane Antiga, znam wielu siatkarzy, a poza tym tutaj pracuję. Taki sukces na pewno bardzo pozytywnie odbije się także na lidze, a siatkówka znowu zrobi krok w przód - powiedział.

Polacy po pięciu zwycięstwach we Wrocławiu przenieśli się w poniedziałek do Łodzi, gdzie od środy rozpocznie się rywalizacja w drugiej fazie turnieju. "Biało-czerwoni" spotkają się z USA, Włochami, Iranem i Francją. Trzy najlepsze zespoły przejdą do kolejnej rundy. 

Dowiedz się więcej na temat: MŚ siatkarzy w Polsce | Miguel Falasca | Mariusz Wlazły