Siatkarskie MŚ Polska 2014

MŚ siatkarzy - Gościniak: Logika nakazuje zrobić zmiany w składzie

"Powinno się wystawić inną +szóstkę+ w kolejnych pojedynkach. Oczywiście nie chodzi o to, że zawodnicy, którzy zagrali z Serbią i Australią, są już zmęczeni, bo nie ma takiej opcji. Trzeba pamiętać, jak długi turniej nas czeka" - podkreśla siatkarski mistrz świata z 1974 r. - Stanisław Gościniak.

Stanisław Gościniak chwali polskich siatkarzy za wygranie obu dotychczasowych meczów mistrzostw świata, ale uważa, że w kolejnych spotkaniach grupy A powinno dojść do zmian w składzie. "Tak nakazuje logiczne myślenie" - powiedział mistrz globu z 1974 roku.

Reklama

Jak zaznaczył, nie zaskoczyło go, że "Biało-czerwoni" po szybkim zwycięstwie bez straty seta z Serbami równie łatwo poradzili sobie z Australijczykami.

"W meczu na Stadionie Narodowym widziałem, że grają bardzo dobrze i byłem spokojny. Zakładam też, że raczej nie przegramy w tej grupie meczu. Niektórzy oczywiście będą mówić, że spotkania z takimi rywalami, jakich w niej mamy, to spacerek. O piłkarzach jednak też się mówiło, że podczas Euro2012 trafili w grupie na łatwych przeciwników i mieli awansować, a pamiętamy, jak się skończyło" - podkreślił.

Były trener reprezentacji Polski zwrócił uwagę, że główną siłą biało-czerwonych jest, jak na razie, równomierne rozłożenie ataku.

"Oczywiście duży wpływ na to ma dobre przyjęcie, ale trzeba też podkreślić zasługi Pawła Zagumnego, który równo rozdziela piłki, a nie skupia się na dwóch zawodnikach. Dzięki temu bardzo utrudnia rywalom odczytywanie gry" - ocenił.

Mistrz świata z 1974 roku chwalił również Mateusza Mikę, który - w przeciwieństwie do Zagumnego - nie może się pochwalić zbyt bogatym doświadczeniem na arenie międzynarodowej. 23-letni przyjmujący jest jednak jednym z podstawowych zawodników ekipy trenera Stephane'a Antigi.

"Cieszę się, że w +14+ są młodzi zawodnicy typu Mika, Fabian Drzyzga i Paweł Zatorski, których ja, a wcześniej Karol Janaszewski, mieliśmy okazję uczyć gry w siatkówkę. Co do Miki, to ma wrodzone predyspozycje i dobre warunki fizyczne, by osiągać sukcesy w tej dyscyplinie. W miarę upływu MŚ będzie nabierał doświadczenia. Nasza reprezentacja sprzed 40 lat również składała się z kilku starszych zawodników, a reszta to byli debiutanci. Mam nadzieję, że losy obecnej kadry potoczą się tak, jak nasze wówczas" - wspominał.

Gościniak zaznaczył, że trudno w tej chwili przewidzieć, czy biało-czerwoni utrzymają prezentowaną dotychczas formę do końca mundialu.

"Tu ograniczyć się można właściwie tylko do gdybania. Przekonamy się o tym w późniejszej fazie imprezy. Wszystko zależy od przygotowania drużyny. Trenerzy raczej przecież brali pod uwagę, że czeka ich długi turniej, a nie tylko cztery czy pięć spotkań. Antiga ma duże doświadczenie zawodnicze, a pomagający mu Philippe Blain przez wiele lat z powodzeniem prowadził reprezentację Francji, więc jestem dobrej myśli" - przyznał.

Polacy mecz otwarcia rozegrali na Stadionie Narodowym w obecności ponad 60 tys. kibiców. Pozostałe ich konfrontacje w grupie A odbywają się we wrocławskiej Hali Stulecia, która ma najmniejszą pojemność z obiektów goszczących uczestników MŚ.


"Ja mam taką filozofię, że zespół, który ma się liczyć w walce o medal, nie zwraca uwagi na system, który obowiązuje. Tak samo jest z halą. Siatkarze i trenerzy nie przykładają wagi do tego, czy jest ona mniejsza, czy większa. Choć dla kibiców byłoby oczywiście lepiej, gdyby grali w takiej, która pomieści 15 tys. osób, a nie o połowę mniej. Zwłaszcza, że fani jeszcze niedawno mieli nadzieję, że Polsat odblokuje transmisje, ale nic z tego nie wyszło" - dodał członek siatkarskiej Galerii Sław.

Jak podkreślił, niespodziewane rozstrzygnięcia są stałym elementem MŚ, zwłaszcza w pierwszej fazie.

"Wśród półfinalistów nie spodziewam się niespodzianek i przypadków. Na razie błyszczy Iran, który był już rewelacją Ligi Światowej. Słabiej idzie za to Amerykanom i Włochom, ale poczekajmy z ocenami do końca pierwszej rundy. Niektórzy mogą się jeszcze rozkręcić" - podsumował Gościniak. 


Najlepsze tematy