Terroryzm uderza w sport

Wybuchy w Dortmundzie. Roman Buerki: Wszyscy byliśmy w szoku

Roman Buerki był jedynym piłkarzem Borussii, który na łamach niemieckich mediów szerzej opisał wydarzenia, które wstrząsnęły Dortmundem i całym piłkarskim światem. - Nie wiedzieliśmy, czy to koniec - mówił bramkarz.

- O godz. 19.15 wyjechaliśmy z hotelu. Gdy z małej uliczki wjechaliśmy na główną drogę, nagle usłyszeliśmy głośny wybuch - zaczął Buerki rozmowę z niemieckimi dziennikarzami.

Reklama

- Siedziałem w ostatnim rzędzie, niedaleko Marca Bartry. On oberwał najbardziej, gdy tylna szyba się po prostu rozsypała. Po wybuchu wszyscy patrzyliśmy na siebie w szoku i ci co mogli skulili się, padliśmy na ziemię i nikt się nie podnosił. Nie wiedzieliśmy, czy to koniec, czy stanie się coś jeszcze. Policja była bardzo szybko na miejscu. Wszyscy byliśmy w szoku - dodał.

- Nikt w takich chwilach nie myśli o rozegraniu meczu piłkarskiego - relacjonował Buerki.

Bramkarz Borussii to klubowy kolega Łukasza Piszczka. Jedynym graczem, który ucierpiał, był Hiszpan Marc Bartra. Po zdarzeniu gracze Borussii wrócili do domów.

Mecz Ligi Mistrzów z AS Monaco oczywiście został przełożony. Ma się odbyć w środę, o godz. 18.45.

ŁS

Dowiedz się więcej na temat: Roman Buerki | Borussia Dortmund