Cristiano Ronaldo. Przewrotka, która przyniosła transferowy przewrót

Świat piłki – i ogólnie całego sportu - zna tysiące przypadków, gdy drużyna decyduje się zakupić jakiegoś zawodnika po tym, jak rozgrywa on przeciwko niej genialne zawody. Jak się okazuje, kolejnym przykładem podtrzymującym tę prawidłowość jest Cristiano Ronaldo. Jego sensacyjny transfer do Juventusu zaczął się już w kwietniu tego roku, gdy w Turynie popisał się fenomenalnym golem przewrotką.

Choć poprzedni sezon Ligi Mistrzów obfitował w bramki wyjątkowej urody, to ta zdobyta 3 kwietnia na Allianz Stadium w stolicy Piemontu znajduje się pół kroku przed resztą. W 64. minucie ćwierćfinału rozgrywek ustawiony w okolicach jedenastego metra Ronaldo otrzymał dośrodkowanie od Daniego Carvajala i wysoko lecącą piłkę postanowił niespodziewanie zakończyć strzałem nożycami. Do uderzenia złożył się wówczas jak – nie przymierzając – bohater kreskówki „Kapitan Tsubasa”, a i efekt był podobnie zniewalający z nóg. W tamtym momencie już nawet turyńscy kibice uświadomili sobie, z jak wielkim piłkarzem i jak ważnym momentem w historii futbolu mieli styczność, więc zaczęli Portugalczykowi bić brawo.

Reklama

I właśnie nie tylko sama przewrotka, ale też reakcja publiczności dała do myślenia działaczom Juventusu, że muszą mieć tego właśnie zawodnika w swojej kadrze. – Szalony pomysł zrodził się w naszych głowach po szalonym golu – w dzień prezentacji Cristiano w biało-czarnych barwach dyrektor sportowy Juventusu Fabio Paratici zdradził barwną historię na antenie Sky Italia.

Jak się jednak okazuje, obie strony w tamtym pamiętnym momencie wpadły sobie w oko. Pięciokrotnemu zdobywcy Złotej Piłki zachowanie fanów Juve bowiem bardzo zaimponowało. - Po tamtym golu nie minął tydzień i złapaliśmy kontakt z Jorge Mendesem, agentem Ronaldo. Ten powiedział nam, że jego podopieczny był zachwycony tym, co wydarzyło się tamtego wieczora i że chciałby kiedyś u nas zagrać. Odpowiedziałem mu, że warto mieć marzenia, ale tylko niektóre z nich się spełniają – przyznał. – A to jednak udało się ziścić. Coś niesamowitego – Paratici na koniec wywiadu zadumał się, choć z szerokim uśmiechem na ustach.

W przypadku 33-letniego supersnajpera nie jest to pierwsza historia, gdy transfer do nowego klubu zapewnia sobie poprzez świetny występ przeciwko niemu. W Anglii już legendą obrosła historia sprzed półtorej dekady, gdy Manchester United Sir Aleksa Fergusona został zaproszony na otwarcie Estadio Jose Alvalade w Lizbonie przez tamtejszy Sporting. W meczu towarzyskim „Czerwonych Diabłów” ośmieszał wręcz notorycznie pewien 17-letni skrzydłowy Sportingu. Po meczu gracze Manchesteru mieli powiedzieć do szkockiego menedżera: „Ten gość jest bardzo dobry. Musimy go mieć u siebie”. Młodzieńcem był rzecz jasna Ronaldo, który jeszcze w tym samym miesiącu przeszedł na Old Trafford i zaczął swój marsz na piłkarski tron. Teraz, gdy już się na nim znajduje, spróbuje obronić go w nowej roli, jako piłkarz mistrzów Włoch.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje