Błaszczykowski: Każdy z nas stracił dziś kawałek kariery

Jesteśmy załamani wynikiem i straconą szansą. Nie czas analizować przebiegu gry. Nie ma znaczenia, że czuliśmy się na boisku lepsi od Czarnogóry skoro osiągnęliśmy wynik, który jest praktycznie pożegnaniem z szansami na mundial.

Michał Białoński: Zaczęliście mecz bardzo dobrze, przeważaliście i wtedy właśnie straciliście bramkę. Nielogiczne?

Reklama

Kuba Błaszczykowski: - Chyba tak. Ruszyliśmy do przodu, wydawało się, że jeśli zaraz padnie gol, to tylko dla nas, aż tu nagle pierwsza kontra Czarnogóry i było 0-1. Chyba na moment straciliśmy w tyłach koncentrację.

Ze swojej gry jest Pan zadowolony? Biegał Pan i walczył więcej niż rywale.

- Siebie oceniać nie chcę. Moim celem było wyłącznie zwycięstwo drużyny. Nic indywidualnie w piłce ugrać się nie da. Drużyna miała wygrać i nie wygrała, więc  nikt z nas nie ma prawa być zadowolony.

Stracona szansa na mundial...

- Każdy z nas ma poczucie, że zmarnował kawałek swojej kariery.

Jaki był nastrój w szatni? Analizowaliście zmarnowane szanse na gole.

- Po prostu byliśmy smutni, załamani. W ostatniej minucie wydawało się nawet, że cel osiągnęliśmy, ale arbiter gola nie uznał.

Słusznie?

- Tak słusznie. Był spalony. Trzeba to przyznać na chłodno. Ale spalonego nie było przy akcji w której Waldek Sobota był faulowany w polu karnym. Należał nam się rzut karny, ale tak w piłce bywa. Sędziowie czasem się mylą i nie pomagają. Powinniśmy byli wygrać, mimo tego. Każdy z nas wiedział o co gramy. Zadania nie wykonaliśmy i choć czuliśmy się na boisku lepsi od Czarnogóry, to nie łagodzi, ale zaostrza rozczarowanie.

Jako kapitana, ucieszyła Pana bramka Roberta Lewandowskiego? Spadł kamień z serca?

- Tak. Robert na nią ciężko zapracował i bardzo jej potrzebował. Tyle, że nikt nie zabrania zdobywać goli także nam, jest nas na boisku jedenastu. Możemy odciążyć Roberta, tak jak odciąża nas walcząc w środku boiska, czy nawet pod naszą bramką.

A może narodziła się nowa drużyna? Dziś było kilku zawodników, którzy umieli wygrywać indywidualne pojedynki, utrzymać piłkę, rozegrać ją. Przegraliście eliminacje, ale nadzieję te dwa ostatnie mecze: towarzyski z Danią i dzisiejszy dały.

- Może tak, na pewno to były dobre spotkania w naszym wykonaniu, ale mówię, dziś nie wykonaliśmy zadania. Trudno się czymkolwiek cieszyć po wyniku, który jest dla nas zły.

Jaka będzie przyszłość tego zespołu?

- To pytanie do prezesa PZPN, lub trenera, a nie do mnie. Jestem tylko piłkarzem, moją rolą jest wykonywanie zadań na boisku, a nie decydowanie o przyszłości.

Ze Stadionu Narodowego Michał Białoński

Grupa H el. MŚ - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Polska - Czarnogóra 1-1. Dyskutuj o meczu!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje