Boruc: Nie słyszałem o tym, ale bardzo się cieszę

Nie podnośmy tej obrony do tak wysokiej rangi, to jest moja praca i staram się wykonywać ją najlepiej jak potrafię – odpowiedział Artur Boruc na pytanie o udaną interwencję w końcówce meczu z San Marino (5-0), kiedy naprawił błąd Marcina Wasilewskiego.

Boruc po meczach z Ukrainą i San Marino, mimo porażki w tym pierwszym spotkaniu, znów stał się ulubieńcem kibiców. Podczas wtorkowej potyczki, gdy tylko znalazł się przy piłce, fani gotowali mu niemal owację na stojąco. W końcówce Boruc wygrał pojedynek jeden na jeden z Danilo Rinaldim, naprawiając błąd "Wasyla".

Reklama

- W takich meczach ciężko być skoncentrowanym przez 90 minut. Przed meczem nie zastanawiałem się, czy stanę do pojedynku sam na sam z piłkarzem z San Marino, czy nie. Taka sytuacja się zdarzyła i musiałem zareagować - powiedział bramkarz reprezentacji Polski.

- Chcemy tworzyć kolektyw. Mam nadzieję, że ta wygrana będzie zalążkiem tego, co będzie się działo w przyszłości, że to dobro w końcu z nas wypłynie - stwierdził Boruc.

- Jesteśmy tak dobrzy, jak nasz ostatni mecz, a kibic też jest zmienny - powiedział bramkarz reprezentacji, pytany o sprzeczne, od owacji po gwizdy,  reakcje kibiców podczas meczu z San Marino.

Przed meczami z Ukrainą i San Marino selekcjoner Waldemar Fornalik miał powiedzieć, że bramkarz, który zagra w tych spotkaniach i nie zawiedzie, będzie bronił w kolejnych meczach eliminacyjnych. - Nie słyszałem o tym, ale bardzo się cieszę - stwierdził na koniec Boruc.

Notował: Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Artur Boruc | Waldemar Fornalik | eliminacje MŚ 2014

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje