Dania - Polska. Jerzy Engel: Nie wyobrażam sobie, aby obok Glika wystąpił ktoś inny niż Pazdan

- Piłkarze w reprezentacji, a piłkarze w klubie to dwie różne bajki. Nie brałbym w ogóle pod uwagę tego, że sytuacja Pazdana w Legii jest taka, a nie inna. W kadrze to bardzo skuteczny zawodnik i nie wyobrażam sobie, żeby nie wystąpił obok Glika w tak ważnym meczu - mówi przed spotkaniem Dania - Polska w eliminacjach MŚ, były selekcjoner reprezentacji, Jerzy Engel.

Eliminacje MŚ 2018 - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę "polskiej" grupy!

Reklama

Kamil Kania, Interia: Panie trenerze, reprezentacja może już we wrześniu awansować do finałów mistrzostw świata. Uda się?

Jerzy Engel, były selekcjoner reprezentacji Polski: - Moim zdaniem już przed startem rozgrywek byliśmy faworytem, a te eliminacje tylko potwierdziły siłę naszego zespołu. Nie widzę w tej grupie drużyny, która mogłaby pozbawić nas awansu. Biorąc pod uwagę, że nasi najlepsi kadrowicze, z Robertem Lewandowskim na czele, są w wysokiej formie, nie widzę powodu, żeby były jakiekolwiek obawy, że możemy nie awansować na mundial.

A czy pańskim zdaniem uda się tego dokonać już w meczach z Danią i Kazachstanem? Aby tak się stało, "Biało-czerwoni" muszą wygrać oba spotkania i liczyć na przynajmniej jedno potknięcie Czarnogóry.

- Oczywiście. Również tradycja na to wskazuje. Mój zespół także awansował na mistrzostwa świata dwie kolejki przed końcem eliminacji. Możliwe, że i tym razem uda się zrobić podobnie.

Przed meczem z Danią jest kilka niewiadomych. Wojciech Szczęsny, który bronił w ostatnim meczu reprezentacji, zmienił klub i znalazł się na ławce, a Łukasz Fabiański gra regularnie. Na którego z nich powinien postawić Adam Nawałka?

- W takim przypadku decyduje forma zawodników na treningu, kiedy trenerzy dokładnie się im przyglądają. Biorąc pod uwagę to, że Fabiański jest w dyspozycji meczowej, a Szczęsny nie, to myślę, że ta "strzałka" przesuwa się nieznacznie w kierunku Łukasza. W takim spotkaniu trener na pewno będzie stawiał na "pewniaka", a to Fabiański jest w formie meczowej.

Problemy ma także Michał Pazdan. Stoper Legii zaliczył kilka mniej udanych meczów, a w dwóch ostatnich wyleciał z boiska z czerwonymi kartkami. Czy Pana zdaniem powinno dojść zmiany i u boku Kamila Glika powinien wystąpić Thiago Cionek?

- Piłkarze w reprezentacji, a piłkarze w klubie to dwie różne bajki. Nie brałbym w ogóle pod uwagę tego, że sytuacja Pazdana w Legii jest taka, a nie inna. W kadrze to bardzo skuteczny zawodnik i nie wyobrażam sobie, żeby nie wystąpił obok Glika w tak ważnym meczu. Przecież ta para na mistrzostwach Europy grała znakomicie i była naszą wizytówką. Nie widzę powodu, aby ten duet rozbijać.

Rozumiem, że to samo dotyczy Artura Jędrzejczyka. Jego forma też jest daleka od tej, którą prezentował jeszcze pół roku temu, a regularnie w klubie zaczął grać Maciej Rybus.

- Skoro ta defensywa tak dobrze spisywała się w dotychczasowych meczach, to nie ma powodu, aby coś zmieniać. Trzeba się cieszyć, że jest kolejny zawodnik, z którego trener będzie mógł skorzystać. Jestem jednak przekonany, że wyjdą w takim samym ustawieniu, jak ostatnio.

Po raz pierwszy za kadencji Adama Nawałki w kadrze nie ma Grzegorza Krychowiaka. Słusznie?

- Każdy z selekcjonerów miał tego typu dylemat. Ja miałem z Tomkiem Iwanem, który też nie grał w klubie, ale był powoływany i pomagał drużynie na tyle, na ile mógł. Dobrze, że trener ma tylu zawodników, którzy mogą zastąpić Krychowiaka. Oczywiście, żal tego piłkarza, bo to był jeden z filarów naszej reprezentacji. Natomiast decyzja o niepowoływaniu Grzegorza jest jak najbardziej poprawna.

Jakub Błaszczykowski doznał urazu w meczu ligowym, a ostatnio nie wystąpił wcale. Czy trener powinien ryzykować wystawienie go w składzie? Jeśli uraz się odnowi, stracimy zmianę już na początku meczu.

- To jest właśnie powód, dla którego Kuba powinien wystąpić od początku! Jeśli miałby wejść z ławki i ten uraz by się odnowił, to ryzykujemy nie jedną, a aż dwie zmiany. Jeżeli jest jakikolwiek znak zapytania, to Kuba powinien grać od początku i zobaczymy, jak sobie poradzi.

Coraz mniej w klubie gra Kamil Wilczek. To nie odpowiedni czas, aby powołanie otrzymał Krzysztof Piątek? Ma 22 lata i jest najlepszym "polskim" strzelcem w Ekstraklasie.

- Reprezentacja, pomimo wielu różnic, jest takim samym zespołem, jak każdy zespół klubowy. Decydują nie tylko wartości aktualne, umiejętności, ale również to, jak zawodnik "czuje się" w zespole, jak z nim współpracuje. Skoro jest Wilczek, to znaczy, że selekcjoner postawił na niego i trzeba mu zaufać.

Rozmawiał: Kamil Kania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje