Jerzy Brzęczek: Szykujemy się do Ligi Narodów, gotowa analiza gry Włochów

- Jesteśmy gotowi, jeżeli chodzi o analizę Włochów. Będziemy przeprowadzać w Lidze Narodów pewne eksperymenty i sprawdzać zawodników. Być może komuś zmienimy pozycję - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek.

Za niespełna miesiąc zadebiutuje pan w meczu reprezentacji w roli selekcjonera - 7 września na wyjeździe z Włochami w Lidze Narodów. Jak wyglądają pana plany na najbliższe dni, tygodnie?

Reklama

Jerzy Brzęczek (selekcjoner reprezentacji Polski): Wszyscy członkowie sztabu szkoleniowego będą mieli teraz dużo wyjazdów. W każdy wtorek i środę jesteśmy w Warszawie. Po meczach ligowych spotykamy się i wymieniamy swoimi spostrzeżeniami oraz planujemy obserwację kolejnych spotkań. Mam nadzieję, że polskie kluby będą jak najdłużej występować w Lidze Europejskiej. W weekend rozjeżdżamy się. Moi współpracownicy będą na meczach Ekstraklasy, a ja jadę na sobotni sparing VfL Wolfsburg z Napoli. Tam chcę się spotkać z Piotrkiem Zielińskim, Arkiem Milikiem i Kubą Błaszczykowskim oraz ich klubowymi trenerami Carlo Ancelottim i Bruno Labbadią. Prosto z Wolfsburga pojadę do Lubina na mecz Zagłębia z Jagiellonią Białystok. W poniedziałek natomiast obejrzę na żywo spotkanie Korony Kielce ze Śląskiem Wrocław. Praca z boiska przesunęła się na siedzenie na trybunach i obserwowanie zawodników. 14 dni przed rozpoczęciem zgrupowania ogłoszone zostaną powołania.

Przewiduje pan jakieś zmiany w związku z organizacją zgrupowań?

- Nie, na tę chwilę wszystko pozostaje bez zmian. W środę moi współpracownicy wizytowali boisko na obiekcie ZWAR w Międzylesiu. W trakcie zgrupowań będziemy natomiast mieszkać w hotelu, w którym reprezentacja gościła dotychczas.

Czy do reprezentacji wrócą piłkarze, którzy są z niej znani, ale w ostatnich latach nie byli powoływani?

- Obserwujemy szeroką grupę zawodników i przed żadnym nie zamykamy drzwi. Jednak nie mamy do dyspozycji 70-80 piłkarzy grających w silnych ligach. Jest wielu zawodników, którzy są w klubach zagranicznych, ale nie wszyscy mają tam mocną pozycję. Teraz środek ciężkości przeniósł się z Niemiec na Włochy. Jesteśmy po spotkaniu z trenerami reprezentacji młodzieżowych - Czesławem Michniewiczem (U-21) i Jackiem Magierą (U-20). Na najbliższym zgrupowaniu może zabraknąć u nas kilku piłkarzy, którzy mogą występować w tych reprezentacjach. Są w kręgu naszych zainteresowań, ale tworzą siłę zespołu Michniewicza. Nie chcemy osłabić młodzieżowej reprezentacji, kosztem kilkuminutowej gry w seniorskiej drużynie. Znamy ich wartość.

Zwykle trener, obejmując reprezentację, sięga po zawodników znanych mu z pracy w klubie. Adam Nawałka chętnie powoływał piłkarzy m.in. Górnika Zabrze, kilku z nich odgrywało później ważną rolę w kadrze. Sięgnie pan po Arkadiusza Recę, Konrada Michalaka czy Damiana Szymańskiego, których prowadził w Wiśle Płock?

- Biorę te nazwiska pod uwagę. Kiedy przychodzi nowy selekcjoner, wprowadza nowe rzeczy. Jeśli są dwaj, trzej piłkarze, którzy znają się z trenerem, to szybciej rozumieją założenia szkoleniowca. Jednak najważniejsze, jak będą się prezentować. Na pewno jeden czy drugi dostanie tę szansę, bo dobrze prezentowali się, szczególnie wiosną. Zresztą ci zawodnicy byli w kręgu zainteresowań również trenera Nawałki. Jeżeli Atalanta zapłaciła za Arka Recę sporą sumę, a wcześniej obserwowała go co najmniej w 12 meczach, to świadczy o jego wartości. W klubie są z niego zadowoleni i uważają, że robi duże postępy, choć miał trochę problemów ze stopą. Na pewno dostanie szansę gry, jako lewy obrońca, choć zdaję sobie sprawę, że będzie potrzebował trochę czasu, bo nie grał zbyt długo na tej pozycji.

Doszło już do pana spotkania z poprzednim selekcjonerem?

- Rozmawialiśmy telefonicznie, a we wtorek trener Nawałka był krótko w siedzibie PZPN. Umówiliśmy się na dłuższe spotkanie. Nasze kontakty na pewno pozostaną bardzo dobre. Doceniam to, co zrobił z naszą reprezentacją. Ma wiele doświadczeń z ostatnich lat. Jego sugestie czy uwagi będą cenne. Obaj jesteśmy otwarci na rozmowy.

Jakie proporcje z Ekstraklasy i lig zagranicznych będą przy powołaniach na najbliższe mecze?

- Nie chcę teraz składać takich deklaracji, ponieważ zachodnie ligi jeszcze nie wznowiły rozgrywek. Nie wiemy, co wydarzy się w tych pierwszych meczach. Wiadomo, że mamy po kilku zawodników na jedną pozycję, abyśmy byli zabezpieczeni na wypadek kontuzji. Nie ulega wątpliwości, że większość graczy będzie z zagranicznych klubów. Zresztą piłkarze, którzy są w reprezentacji lub w kręgu jej zainteresowań, dosyć szybko wyjeżdżają z polskiej ligi.

Jak traktuje pan rozgrywki Ligi Narodów? To będzie dla pana poligon doświadczalny?

- Nie wyobrażam sobie, żebyśmy w tych meczach nie grali o zwycięstwo. Na pewno będziemy przeprowadzać pewne eksperymenty i sprawdzać zawodników. Być może niektórym zmienimy pozycję. Jednak dopiero bezpośrednia sytuacja na treningach da nam wiele odpowiedzi. Trudno znaleźć okres, kiedy nasza reprezentacja rozegrałaby w jednym "okienku" mecze w krótkim czasie z wysoko notowanymi drużynami. Przed nami po dwa spotkania z Włochami i Portugalią w Lidze Narodów oraz towarzyskie z Irlandią oraz Czechami. Wszystko w ciągu trzech miesięcy. Idziemy od razu na "głęboką wodę" i czeka nas bezpośredni test. Przekonamy się, czy jesteśmy tacy słabi jak zaprezentowaliśmy się na mistrzostwach świata w Rosji, czy nie. Wszystko się może wydarzyć. Ale myślę, że aż tacy słabi nie będziemy.

Reprezentacja Włoch, nieobecna na mundialu i z nowym selekcjonerem, jest przez was rozpracowana?

- Mamy już wszystko przygotowane pod względem taktyki i tego, co ostatnio prezentowali. Przygotowaliśmy się w oparciu o mecze, w których Włochów prowadził Roberto Mancini. Spodziewamy się, że mogą zmienić się personalia, ale kwestie taktyczne raczej pozostaną te same. Mamy przygotowane analizy i odprawy taktyczne dla zawodników. W przyszłym tygodniu będziemy zamykać temat rozpracowania Irlandii.

Jaką rolę w pana sztabie szkoleniowym pełni Radosław Gilewicz?

- Potrzebuję osoby, która wcześniej nie współpracowała ze mną jako trenerem. Radek dołączył do nas, nie będąc przyzwyczajonym do naszych zachowań i schematów. Wspólnie spędziliśmy wspaniały czas jako piłkarze Tirolu Innsbruck. Po tym, jak Radek zakończył karierę piłkarską pracował jak ekspert telewizyjny. Na początku pracy trenerskiej też to robiłem i uważam, że to bardzo dobre przetarcie dla kogoś, kto chce pracować przy drużynie. Można nauczyć się szybko oceniać sytuacje, analizować i mówić. Popełnia się błędy, ale zbiera doświadczenie i przyzwyczaja się do szybkiej reakcji. Pozostali członkowie sztabu również mają swoje uwagi i spostrzeżenia, ale przychodzi osoba nie będąca przyzwyczajona do tego, co dotychczas robiliśmy. Już mamy inne punkty widzenia na niektóre sprawy. Radek jest pełnoprawnym członkiem sztabu i będzie uczestniczył we wszystkich treningach czy odprawach.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Brzęczek | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje