Krychowiak i Sanches. Dwie gwiazdy Euro 2016, dwa niewypały transferowe

Co łączy Grzegorza Krychowiaka i Renato Sanchesa? Kilka rzeczy, na czele ze scenariuszem kariery. Obaj piłkarze błyszczeli na mistrzostwach Europy w 2016 r. Polak zakończył je w jedenastce turnieju zdaniem agencji EFE, a młody Portugalczyk zgarnął nagrodę Golden Boy od "Tuttosport". Obaj zmienili kluby na wielkie i obaj, stanowczo mówiąc, przepadli.

Zarówno Grzegorz Krychowiak, jak i Renato Sanches po francuskim turnieju zdecydowali się na zmianę klubów. Polak trafił, za swoim trenerem z Sevilli, do Paris Saint-Germain za 34 mln euro. Walkę o utalentowanego Portugalczyka wygrał Bayern Monachium Roberta Lewandowskiego, płacąc, jak się wówczas wydawało, tylko 35 mln euro. Ich dalsze losy nie potoczyły się jednak tak, jak chcieliby obaj i na pewno nie jak planowali.

Reklama

Butiki na Champs-Elysees i wielki futbolowy projekt

Bliższy nam jest Grzegorz Krychowiak, który decyduje o środku pola reprezentacji Polski. Po dwóch owocnych sezonach w Sevilli i dwóch triumfach w Lidze Europy, defensywny pomocnik zaliczył bardzo udane Euro 2016. Po turnieju wraz ze szkoleniowcem Unaiem Emery'm zdecydował się na przeprowadzkę do Paryża. "Najlepszy środkowy pomocnik defensywny Euro był taktycznie doskonały i zręcznie włączał się do ofensywnych akcji Polaków. Turniej posłużył mu do skuszenia Paris Saint-Germain, który został jego nowym klubem" - napisano o Krychowiaku w komunikacie hiszpańskiej agencji EFE, która wybrała go do jedenastki francuskiego czempionatu.

Wówczas wszystko się zgadzało. Zostawiając względy kraju młodości, zgłosiło się po niego wielkie PSG. Hiszpański trener wierzył w Polaka, i to od niego zaczynał budowę składu ekipy z Ramon Sanchez Pizuan, wątpliwości przed transferem więc nie było. Rzeczywistość paryskiej szatni okazała się odmienna. Krychowiak grał ogony lub nie grał wcale. Chęć regularnych występów i poprawa podupadłego morale zaowocowała latem transferem. Kierunek? Ponownie wydawało się, że idealny. Anglia i West Bromwich Albion z trenerem preferującym siłowy futbol, czyli to, co Polak lubi najbardziej.

Ze stolicy mody do robotniczej Anglii

Przenosiny z Paryża do, położonego nieopodal Birmingham, West Bromwich oznaczały sportową degradację, ale nie o to chodziło. Po ogłoszeniu wypożyczenia Grzegorza Krychowiaka w klubie z The Hawtorns zapanowała euforia. Pomocnik bazujący na wybieganiu, wydolności idealnie wpisywał się w plany menedżera Pulisa i miał decydować o tempie rozgrywania akcji WBA. Odzyskanie błysku na boiskach Premier League i powrót do kadry "Biało-Czerwonych", te cele przyświecały Polakowi.

Początek był obiecujący. W debiucie przeciwko Brighton polski pomocnik rozgrywał, podawał i zanosiło się, że trafił w idealne miejsce. Grając w Sevilli i reprezentacji Polski Krychowiak podłączał się do akcji ofensywnych, jednak zespoły te prezentowały inny styl niż WBA. Te opierają swój futbol na defensywie. Klub ma najniższą średnią posiadania piłki w całej Premier League (37,7 procent), a przez trenera Pulisa Krychowiak często wystawiany był jako najbardziej cofnięty pomocnik.

Z każdym meczem Polak gasł, aż zaczęły pojawiać się wątpliwości, czy wybrał dobrze. Od 18 listopada i meczu z Chelsea, gdy został zmieniony już w przerwie, zagrał jedynie 6 minut. Pulis, podobnie jak wcześniej Emery, doszedł do wniosku, że urodzony w Gryficach gracz nie zrobił na tyle dużo, by potwierdzić swoje mocne strony. Miejsce Polaka w podstawowym składzie zajął Claudio Yacob. W międzyczasie doszło do zmiany na stanowisku menedżera WBA. Tymczasowo zespół prowadził Gary Megson i za polskiego piłkarza wystawił 19-letniego Sama Fielda. Gdy w klubie pojawił się Alan Pardew, także postawił na Anglika kosztem reprezentanta "Biało-Czerwonych". Nowy szkoleniowiec preferuje bardziej ofensywny styl, ale to Krychowiak musi odnaleźć dynamikę w grze, by znaleźć uznanie w jego oczach i wrócić do podstawowej jedenastki. A mundial w Rosji zbliża się dużymi krokami.

Nietrafiony walijski los

Nad wyborem nowego pracodawcy musi zastanowić się także Renato Sanches.

Jako zaledwie 19-letni piłkarz zdobył tytuł mistrza Europy z reprezentacją Portugalii. Nie dość, że szybko zapisał sukces w barwach narodowych, to jeszcze jego ego zostało podbudowane tytułem Golden Boy za 2016 r. przyznawanym przez włoską gazetę "Tuttosport". Turyński dziennik od 2003 r. wyróżnia najlepszego piłkarza do lat 21. Wcześniej po takie nagrody sięgali m.in. Leo Messi, Paul Pogba czy Cesc Fabregas.

Po francuskim turnieju o Portugalczyka największe kluby stoczyły wojnę. Sanches wylądował w Monachium, a Bawarczycy zapłacili, okazyjne 35 mln euro. Kwota w przypadku sukcesów mogła wynieść 80 mln euro. Co było dalej, to historia żywo przypominająca tę Krychowiaka. Portugalskiego pomocnika, który przepadł w Bayernie, przed nowym sezonem zdecydował się wypożyczyć, prowadzący Swansea asystent Carlo Ancelottiego, Paul Clement. Być może przeceniono umiejętności Portugalczyka, który w walijskim zespole nie przypomina czarującego, dominującego gracza.

Wymowną była sytuacja z meczu przeciwko Chelsea, gdy bezradny 20-latek zamiast podać do kolegi z drużyny kopnął w bandę reklamową. Na boisku wytrzymał jedynie połowę i został zmieniony.

Gwiazdy Euro 2016 na Liberty Stadium

Do rywalizacji polskiego pomocnika z Sanchesem miało dojść 9 grudnia, ale na walijskim stadionie zobaczyliśmy tylko innego reprezentanta Polski. Był nim oczywiście Łukasz Fabiański, który po końcowym gwizdku cieszył się ze skromnego zwycięstwa Swansea 1-0. Krychowiak nie podniósł się z ławki rezerwowych, a Golden Boy z 2016 roku nie znalazł się w kadrze "Łabędzi". Obaj panowie muszą się wziąć do ciężkiej pracy, aby móc wrócić do macierzystych drużyn w lepszej formie i humorach. W czerwcu zapewne będą chcieli z reprezentacjami ruszyć na podbój mistrzostw świata.

Łukasz Firchał

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Krychowiak | Renato Sanches | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje