Lech Poznań. Maciej Makuszewski pojedzie na MŚ do Rosji?

Dla Macieja Makuszewskiego mecz z Wisłą Kraków może być najważniejszym spotkaniem w tym roku. Jeśli pokaże, że po ciężkiej kontuzji zrobił kolejny krok do przodu, może dać selekcjonerowi Adamowi Nawałce sygnał: "Warto mnie zostawić wśród 28 wybrańców na mundial". Decyzja już w piątek, a nowy sztab szkoleniowy Lecha raczej nie zostawia złudzeń, że "Maki" zagra od pierwszej minuty.

W piątek Adam Nawałka powołał szeroki skład reprezentacji Polski na mistrzostwa świata w Rosji - wybrał 35 zawodników. W kolejny piątek wykreśli siedmiu z nich - tylko 28 pojedzie na zgrupowanie do Arłamowa. Po nim nastąpi kolejna selekcja i przed towarzyskimi starciami z Chile (8 czerwca w Poznaniu) i Litwą (12 czerwca w Warszawie) zostanie 23 zawodników.

Reklama

Niedzielne mecze w grupie mistrzowskiej są więc ostatnią szansą dla kadrowiczów z Górnika, Lecha, Jagiellonii czy Legii by przekonać Nawałkę, że to właśnie im warto zaufać. Także dla Makuszewskiego, który jest jednak w trudnej sytuacji. Po ciężkiej kontuzji wrócił do gry dwa tygodnie temu i od razu zaliczył asystę w starciu z Górnikiem Zabrze. Później wystąpił także w Płocku, a w środę przeciwko Jagiellonii zagrał całą drugą połowę.

- Wszyscy są pod wrażeniem, w jakim tempie on wrócił, a przecież ta kontuzja, której nikt nie mógł się spodziewać, była dla niego wielką tragedią. On wierzył, że może powalczyć o ten mundial, jest w szerokiej kadrze i się z tego cieszymy razem z nim. To, czy pojedzie, jest uzależnione od niego i trenera Nawałki, który mu zaufał. Tyle że Maciej za dużo jeszcze nie grał, noga wciąż jest obciążona. Na pewno jego wejście w środę pobudziło kibiców, ale sami wszyscy widzieliście, że później z minuty na minutę było słabiej. Trzeba dać mu trochę czasu, bo na pewno od nowego sezonu da wiele temu klubowi, a ja mam nadzieję, że przyszykuje się też do mistrzostw świata - mówi Jarosław Araszkiewicz, pięciokrotny mistrz Polski z Lechem, który w nowym sztabie trenerskim na dwa ostatnie spotkania ligowe ma pomóc w stworzeniu pozytywnej atmosfery.

Makuszewski mógłby przekonać Nawałkę, by nie znaleźć się w piątek wśród siedmiu skreślonych,  świetnym występem dziś w Krakowie. A najlepiej od pierwszej minuty. Tym bardziej, że jego powrót na boisko po kontuzji był chyba jedynym pozytywnym symptomem w Lechu w ostatnich dwóch tygodniach. Trener Rafał Ulatowski raczej nie rozważa jednak takiego rozwiązania.

- Ciesząc się razem z Maćkiem, że został dostrzeżony przez selekcjonera, musimy jednak zachować zdrowy rozsądek. Nie zapominajmy, że czas rehabilitacji po kontuzji był krótki. Jest stworzony plan dla niego co do wykorzystania w każdym meczu, z ilościa minut, obciążeniami. Chcemy pracować z głową, tutaj dr Pawlaczyk (szef sztabu medycznego Lecha - red.) ma najwięcej do powiedzenia i on jest tą osobą, która nam sugeruje czas gry "Makiego" - mówi Rafał Ulatowski, który w Krakowie będzie trenerem Lecha.

W Lechu dmuchają i chuchają na Makuszewskiego, byle uraz się nie odnowił. Gdyby piłkarz nie grał w środku tygodnia 45 minut, to pewnie w niedzielę mógłby liczyć na dłuższy występ. - To nie jest takie proste, że skoro trener Nawałka go powołał, to my powinniśmy mu dać pełne 90 minut. Jest plan rehabilitacji, plan delikatnego wejścia w pełne obciążenia, by kontuzja się nie odnowiła. Jak wielu piłkarzom przed nim, którzy za szybko wrócili. Będziemy robili wszystko, by Maciej wrócił do pełnego zdrowia, choć oczywiście, jeśli będzie zgoda na dłuższe występy, to skorzystamy.  Numerem jeden jest jego zdrowie, bo to kluczowy nasz piłkarz i chcemy był w pełni sprawny na wyjazd na zgrupowanie reprezentacji - kończy Ulatowski.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy mistrzowskiej

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Makuszewski | reprezentacja Polski | Lech Poznań

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje