Legenda reprezentacji: Kontuzja Arka Milika to tragedia

Włodzimierz Lubański w reprezentacji Polski zadebiutował w wieku 16 lat. Wystąpił w 75 spotkaniach, w których zdobył 48 bramek. Pod względem liczby strzelonych goli w biało-czerwonych barwach nikt nie jest od niego lepszy, Goni go teraz Robert Lewandowski. Z Lubańskim, jednym z najlepszych zawodników w historii polskiej piłki. rozmawiamy o eliminacjach mundialu, paskudnej kontuzji Arkadiusza Milika, a także pościgu "Lewego".

Interia zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - Armenia. Początek 20.45

Tutaj znajdziesz relację na żywo na urządzenia mobilne

Interia: Jak ocenia pan start "Biało-czerwonych" w eliminacjach mistrzostw świata. Remis z Kazachstanem i wygraną z Danią?

Reklama

Włodzimierz Lubański: - To dopiero początek eliminacji. Bardzo dobrze, że udało się wygrać z Duńczykami, bo było to oczekiwane. Zresztą na swoim terenie trzeba wygrywać. Trzy punkty z Danią udało się zdobyć, teraz pora na wygraną z Armenią. Myślę, że bez problemu tak się stanie, bo mamy znacznie lepszy zespół niż rywal.

Kibiców i ekspertów martwi to, że po strzeleniu dwóch czy trzech bramek, jak to było z Kazachstanem czy Danią, zespół oddaje inicjatywę przeciwnikowi i traci przewagę. Skąd się to bierze?

- Trudno powiedzieć. Może przychodzi samozadowolenie, rozprężenie, że już wszystko jest OK, a przecież grać z każdym trzeba do końca. Tym bardziej, że w starciu z Duńczykami wiedzieliśmy, że spotykamy z niezłym zespołem. Inna rzecz, że liczbą błędów, jakie nasz sobotni rywal popełnił w tyłach, można by obdzielić kilka spotkań.

W meczu z Dania paskudnej kontuzji nabawił się Arkadiusz Milik. Sytuacja podobna do tego, co przytrafiło się panu w czerwcu 1973 roku podczas eliminacji mistrzostw świata z Anglią w Chorzowie.

- Tragedia, to tragedia... Zerwanie więzadła krzyżowego, to operacja, jedna albo więcej, do tego miesiące rehabilitacji. Do tego wszystko w tak ważnym momencie kariery, w którym Arek Milik się znalazł. Wiem co to jest, bo sam przez to przechodziłem. Absolutna tragedia dla samego piłkarza, jak i reprezentacji. Raz, że to bardzo dobry i skuteczny piłkarz, a druga rzecz, że świetnie się rozumie i uzupełnia z Robertem Lewandowskim. Same minusy dla wszystkich. Naprawdę szkoda, że do tego doszło.

Piłkarskie życie idzie jednak do przodu. W tej sytuacji we wtorkowym meczu z Armenią na kogo Włodzimierz Lubański postawiłby w ataku reprezentacji obok Lewandowskiego, na Teodorczyka czy Wilczka?

- Najlepiej wie o tym trener Nawałka. Pracuje przecież na co dzień z piłkarzami, widzi, w jakiej są dyspozycji. Z Armenią należałoby postawić na ofensywną grę, a na kogo postawić? Na pierwszy rzut oka, to wymieniłbym Teodorczyka. Jest w dobrej formie, jest skuteczny i potrafi się znaleźć w polu karnym rywala. No ale tutaj decyzja zależy od sztabu szkoleniowego.

Robert Lewandowski, po hat-tricku w spotkaniu z Duńczykami, na swoim koncie ma już 39 bramek w reprezentacji. Pan tych goli w kadrze ma 48. Myśli pan, że to kwestia czasu, że Lewandowski przegoni pana w tabeli najskuteczniejszych piłkarzy w reprezentacji?

- Oczywiście, to widać. Lewandowski ma przecież przed sobą jeszcze kilka lat grania i strzelania. Jest na dobrej drodze, do pobicia mojego rekordu. Ja przez kontuzję, nie miałem takich możliwości. Ile bramek strzeliłem, to strzeliłem.

Wtorkowy mecz z Armenią zobaczy pan bezpośrednio na stadionie?

- Będą obserwował mecz u siebie w domu w telewizji w Belgii.

Rozmawiał Michał Zichlarz

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy E el. MŚ 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje