Mateusz Klich: Cały czas robię swoje

- Robię swoje. Czy selekcjoner powoła mnie do reprezentacji? To już jego decyzja. Cały czas pracuję, ale ciśnienia nie mam. Skupiam się na grze w klubie, bo tylko przez dobre występy w lidze mogę wrócić do kadry – przekonuje w rozmowie z Interią Mateusz Klich, pomocnik Twente Enschede, 10-krotny reprezentant Polski.

Eredivisie - sprawdź wyniki, terminarz, tabelę

El. MŚ - sprawdź wyniki, terminarz, tabelę

Łukasz Szpyrka, Interia: Drugi raz w karierze trafił pan do Holandii i znów okazuje się, że są tu boiska, które najbardziej panu leżą. Zostanie pan w Eredivisie tym razem na dłużej?

Reklama

Mateusz Klich, pomocnik Twente Enschede: - Na to wygląda. Bardzo dobrze mi się tu żyje i gra w piłkę. To dla mnie odpowiednie miejsce, ale zobaczymy, co się wydarzy. Dobrze się tu czuję, a kontrakt mam ważny do 2019 roku.

W Twente strzela pan karne, wykonuje stałe fragmenty gry. Kredyt zaufania, który dostał pan od zespołu i trenera, chyba tylko pomaga.

- Przyszedłem tutaj, żeby grać. Od początku takie były założenia. Jestem jednym ze starszych, bardziej doświadczonych zawodników. Zespół należy raczej do młodszych. Trenera Rene Hake znam jeszcze od czasów PEC Zwolle (Hake był tam asystentem trenera, a Klich jednym z czołowych graczy - przyp. red.). Tam się poznaliśmy, a teraz szkoleniowiec mi zaufał. Twente to klub, który nie jest największy, ale bardzo sympatyczny.

Strzelił pan w tym sezonie pięć goli i znajduje się w wysokiej formie. Na pewno po głowie chodzi panu powrót do reprezentacji.

- Oczywiście! Podkreślam to od dawna. Jeśli selekcjoner uzna, że się przydam, to z chęcią stawię się na zgrupowaniu. Cały czas robię swoje, staram się. A czy trener mnie powoła, to już jego decyzja. Cały czas pracuję, ale ciśnienia nie mam. Skupiam się na grze w klubie, bo tylko przez dobre występy w lidze mogę wrócić do kadry.

W Holandii gra też Wojciech Golla, który od niedawna jest obserwowany przez sztab kadry. Pan ma sygnały, że ktoś z zespołu Nawałki przyjedzie pana obejrzeć?

- Na razie nie mam kontaktu. Ostatnie sygnały z kadry miałem, gdy jeszcze byłem w Niemczech. Teraz kontakt ucichł.

Czuje się pan na siłach, by walczyć o miejsce w pierwszym składzie reprezentacji?

- Kadra ma bardzo dobre wyniki. Chciałoby się zagrać, ale nie wszystko zależy ode mnie. Oczywiście mogę zrobić więcej i będę to robił, ale muszę czekać.

Może awans z klubem do europejskich pucharów panu pomoże?

- Nawet jeśli się zakwalifikujemy, to i tak nie będziemy mogli w nich zagrać. Na klub jest bowiem nałożony trzyletni zakaz na występy w europejskich pucharach. Gramy więc po to, by osiągnąć jak najlepsze miejsce i pokazać się z dobrej strony.

Ma pan kontakt z Polakami w Eredivisie? Znakomite noty zbiera wspomniany przeze mnie Golla.

- Jest jeszcze Filip Kurto w Excelsiorze Rotterdam, który ostatnio nie gra zbyt regularnie. Mamy wszyscy kontakt, ale nie są to wielkie zażyłości. Nie spotykamy się prywatnie, a najczęściej przy okazji meczów.

Często wraca pan do Polski? Gdzie spędzi pan święta?

- Teraz, na święta wielkanocne, zostanę w Holandii. Czasem mam wolne dwa dni, a wtedy podróż jest męcząca i jest mało możliwości na odpoczynek w gronie znajomych czy rodziny. Dopiero pod koniec maja pojawię się w Polsce.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Klich | eredivisie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje