Mateusz Klich: Mecz z Danią traktuję jako drugi debiut w reprezentacji

Dla Mateusza Klicha mecz z Danią może być drugim występem w piłkarskiej reprezentacji Polski. "Od pierwszego spotkania w kadrze minęły ponad dwa lata, dlatego tę konfrontację traktuję jako swój drugi debiut" - stwierdził pomocnik holenderskiego PEC Zwolle.

23-letni piłkarz zadebiutował w reprezentacji Polski 5 czerwca 2011 roku. W Warszawie biało-czerwoni pokonali Argentynę 2-1, a Klich, który wówczas występował w Cracovii, pojawił się na murawie w 90. minucie, kiedy zastąpił Roberta Lewandowskiego.

Reklama

"Od meczu z Argentyną, w którym za wiele sobie nie pograłem, minęły ponad dwa lata, dlatego spotkanie z Danią traktuję jako swój drugi debiut w reprezentacji. Mam nadzieję, że teraz zdecydowanie na dłużej zadomowię się w kadrze. Na razie wszystko układa się po mojej myśli i zmierza w dobrym kierunku" - dodał Klich.

Pomocnik PEC Zwolle przyleciał do Gdańska w poniedziałek w południe i na lotnisku w Rębiechowie tryskał humorem.

"Nie mam prawa na nic narzekać. Gram regularnie w lidze holenderskiej i dostałem powołanie do reprezentacji Polski. Poza tym w PEC Zwolle świetnie rozpoczęliśmy ten sezon, bo jako jeden z czterech zespołów wygraliśmy dwa pierwsze mecze w Eredivisie" - przypomniał.

Dobrego samopoczucie pomocnika holenderskiej drużyny nie zmącił nawet fakt, że w sobotnim wygranym 3-1 wyjazdowym spotkaniu z Heraclesem Almelo nie wykorzystał rzutu karnego.

"To było przy stanie 2-1 dla nas. Miałem w tej sytuacji pecha, bo po moim uderzeniu piłka trafiła najpierw w słupek, następnie odbiła się od pięty bramkarza i wyszła w pole. Wniosek jest taki, że karnych chyba nie będę już strzelał. To był jednak mój dość udany występ. Mogę bowiem zapisać na swoje konto udział w dwóch szybko zdobytych przez nas bramkach. Była też szansa, że uda mi się strzelić trzeciego gola. Do końca biegłem za Guyonem Fernandezem, który minął golkipera i myślałem, że poda mi na pustą bramkę, ale jednak mi nie podał" - wyjaśnił.

W Gdańsku Klich będzie miał okazję zmierzyć się z kilkoma zawodnikami, których zna z ligi holenderskiej i niemieckiej. "Cieszę się zwłaszcza z możliwości spotkania o rok starszego obrońcy Simona Kjaera z francuskiego Lille OSC, z którym miałem okazję trenować w Wolfsburgu" - powiedział.

Były piłkarz Cracovii podkreślił, że bardzo dobrym posunięciem było przejście właśnie z VfL Wolfsburg do jego obecnego klubu.

"Cieszę się, że po rundzie wiosennej, kiedy zostałem wypożyczony z niemieckiej drużyny do PEC Zwolle, zostałem w Holandii. W Wolfsburgu fajnie się trenowało, ale zdecydowanie brakowało grania. Teraz jestem podstawowym zawodnikiem dobrego zespołu i moja kariera wreszcie zmierza we właściwym kierunku" - podsumował Mateusz Klich.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama