Mecz Niemcy - Polska w cieniu walki o utrzymanie w Bundeslidze

Już we wtorek odbędzie się towarzyski mecz Niemcy - Polska. W Hamburgu, gdzie zostanie rozegrany, uwaga kibiców skupiona jest jednak na zagrożonej degradacją z Bundesligi drużynie HSV.

Na wybudowanym w 1953 roku Volksparkstadionie, gruntownie zmodernizowanym pod koniec XX wieku, zegar wskazuje dokładnie czas spędzony przez piłkarzy HSV w Bundeslidze. W poniedziałek rano zmieniające się co sekundę cyferki mówiły o 50 latach, 260 dniach i 18 godzinach. Miejscowi fani futbolu martwią się jednak, że w niedzielę trzeba go będzie zatrzymać.

Reklama

Ich ulubieńców, którzy zajęli 16. pozycję w Bundeslidze, czekają bowiem baraże o utrzymanie, a rywalem będzie ubiegłoroczny spadkowicz - Greuther Fuerth. Pierwszy mecz odbędzie się w Hamburgu już w czwartek, a rewanż cztery dni później.

W związku z tym gospodarze miejscowego stadionu poprosili zarówno reprezentację Polski, jak i Niemiec, by zrezygnowały z oficjalnego treningu na Imtech-Arenie, bo tak dziś oficjalnie nazywa się obiekt. Tym bardziej, że aura nie rozpieszcza i w poniedziałek od rana, podobnie jak w ostatnich dniach, w Hamburgu leje deszcz.

"Wszystko albo nic", "Honor albo katastrofa" - piszą lokalne gazety o pojedynkach barażowych.

O tym, jakie zainteresowanie wywołuje mecz w Hamburgu najlepiej świadczy fakt, że w ciągu kilku godzin od pojawienia się w sprzedaży biletów nabywców znalazło 48 tys. wejściówek. Gospodarze nie mają wątpliwości, że w czwartek na trybunach zasiądzie komplet 57 tys. widzów.

Nawet najbardziej zagorzali sympatycy zespołu, którzy nie kryli irytacji postawą piłkarzy w minionych tygodniach, zapowiadają, że mogą oni liczyć na ich pełne wsparcie. Wszyscy mają przyjść na stadion ubrani wyłącznie na niebiesko.

"Nerwy będą ogromne, zresztą taki nastrój towarzyszy nam już od dłuższego czasu. Teraz dojdzie jeszcze presja związana z rolą faworyta. Piłkarze muszą udźwignąć ten ciężar" - przekonuje dyrektor sportowy HSV Oliver Kreuzer.

Wobec takich okoliczności występ drużyny narodowej traktowany jest niczym wstęp do najważniejszego wydarzenia. Tym bardziej, że Niemcy dopiero startują z przygotowaniami do mundialu.

W tej sytuacji jest możliwe, że na wtorkowym spotkaniu Niemcy - Polska, nie będzie kompletu widzów, choć organizatorzy spodziewają się ponad 40 tys. kibiców.

Media podkreślają, że Joachim Loew będzie miał do dyspozycji ledwie 10 piłkarzy z 30, którzy znaleźli się w szerokiej kadrze na mistrzostwa świata. Z drugiej strony sam selekcjoner podkreśla, że mecz z "Biało-czerwonymi" pozwoli mu podjąć decyzję, których 25-26 zawodników zabierze na zgrupowanie w Alpy, a kto na wyjazd na najważniejszą imprezę czterolecia będzie musiał poczekać jeszcze co najmniej cztery lata.

Nie wiadomo, czy w Hamburgu na boisko wybiegnie Lars Bender. Pomocnik Bayeru Leverkusen doznał urazu uda w sobotnim meczu ligowym i zakończył występ już po pierwszej połowie. Sztab kadry jednak bardziej martwią niepokojące wieści z Monachium o odnowionej kontuzji kolana Bastiana Schweinsteigera. Klubowi lekarze obiecują jednak, że postawią go na nogi już na sobotni finał Pucharu Niemiec pomiędzy Bayernem a Borussią Dortmund.

W 18-osobowej kadrze Loewa na spotkanie z Polską jest aż 12 piłkarzy, którzy w drużynie narodowej nie rozegrali ani minuty.

"I teraz jest świetna okazja, by to zmienić" - zaznaczył szkoleniowiec i dodał, że wszyscy nowi-młodzi stawili się na zgrupowaniu "zmotywowani i radośni".

Klubowi z Hamburga piłkarską piękną kartę pomagali zapisać Polacy. Ulubieńcami fanów byli m.in. Mirosław "Oko" Okoński czy Jan Furtok. Barwy tego klubu reprezentowali też Jacek Dembiński, Waldemar Matysik, Marek Saganowski czy Paweł Wojtala. Pamięć o tym ostatnim przywołano analizując największe transferowe niewypały, upatrując w tym przyczynę obecnych kłopotów.

O ich młodszych kolegach, którzy we wtorek zagrają przeciwko Niemcom, media nie informują niemal wcale.

Najważniejszą wiadomością jest, że w ekipie "Biało-czerwonych" zabraknie "frakcji z Dortmundu", czyli Roberta Lewandowskiego, Łukasza Piszczka i Jakuba Błaszczykowskiego. Poza tym zdążono tylko zaznaczyć, że trener Adam Nawałka powołał pięciu zawodników występujących w Niemczech, przy czym zabraknie Eugena Polanskiego, który z drużyną klubową 1899 Hoffenheim pojechał do Indii. Szóstym, spełniającym wkrótce to kryterium, jest Paweł Olkowski, od nowego sezonu piłkarz beniaminka Bundesligi - FC Koeln.

W poniedziałek rano do Hamburga dojechali ostatni z wybrańców selekcjonera. Gdy w południe zamelduje się Maciej Rybus, który leci z Rosji, kadra będzie w komplecie.

Choć trening zaplanowano dopiero na 18.30, piłkarze wcześniej nie będą się nudzić. Jak zapewnił rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski, sztab reprezentacji szczegółowo zaplanował cały dzień, a w planach są m.in. odprawy taktyczne.

Mecz Niemcy - Polska we wtorek o godz. 20.45.

INTERIA.PL zaprasza na relację na żywo z meczu Niemcy - Polska. Początek we wtorek o godz. 20.45


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje