Mecz Rumunia - Polska w el. MŚ w piątek o godz. 20:45

Zmazać plamę po alkoaferze, gdy kilku reprezentantów zapomniało o profesjonalizmie i wreszcie pokonać Rumunów na ich terenie, na co czekamy od lat 30. XX wieku - to zadanie reprezentacji Polski na Dzień Niepodległości. Do Bukaresztu przyjechało trzy tysiące polskich fanów. To wielkie wyzwanie dla miejscowej policji. Mecz Rumunia - Polska już dzisiaj o godz. 20:45. Transmisja telewizyjna w Polsacie i Polsacie Sport.

El. MŚ - sprawdź tabelę "polskiej" grupy

Reklama

Polski piłkarz zasłynął w Europie. Oto znany trener Rumunów Christoph Daum wychwala wprowadzone przez nas reformy i Adama Nawałkę, który nowocześnie zarządza kadrą.

W momencie, gdy Polska żyła aferą alkoholową kadry, Daum radzi Rumunom: "W piłce nic się nie dzieje z dnia na dzień, zróbcie tak jak Polacy, zreformujcie futbol, a efekty przyjdą za lata".

Rumuni rysują świat w czarnych kolorach i oczekują głowy Dauma, jeśli straci punkty dziś wieczorem.

"Biało-czerwoni" już po czwartej kolejce chcą liderować w gr. E, a to im może zapewnić tylko zwycięstwo i to jeszcze przy założeniu, że prowadząca Czarnogóra zgubi punkty w Armenii.

- Nie mogę niczego obiecać, ale mam nadzieję, że zagramy jeden z naszych najlepszych meczów - podkreśla Adam Nawałka.

Do formy po kontuzji wrócił Michał Pazdan, a to selekcjonerowi daje komfort wystawienia tego samego bloku defensywnego, który na Euro 2016 zasłynął największą szczelnością. Sęk w tym, że w czerwcu i lipcu w nieco lepszej dyspozycji był Grzegorz Krychowiak, który był filarem Sevilli, a nie rezerwowym PSG.

W porównaniu do ME Nawałka daje pierwszej "jedenastce" zastrzyk świeżej krwi, stawiając coraz częściej na Piotra Zielińskiego i Karola Linettego.

Po aferze alkoholowej w kadrze zapanował wojskowy dryg. Z tego co słyszeliśmy piłkarzom został mocno ograniczony czas wolny. W grę nie wchodzą już wyjścia na kawkę czy wypady na miasto. Orły są skoszarowane w hotelu Blu Radisson. Ale ci sprytniejsi i tak znajdą sobie uciechy pod nosem. W kompleksie hotelu jest najlepsze w mieście kasyno, ale po zajściach sprzed miesiąca nikomu z kadry Nawałki nie wpadnie do głowy, by tam choćby zajrzeć.

Rumuńska policja współpracuje z polską, by nie doszło do konfrontacji między kibicami ani żadnych zadym. Do Bukaresztu przyjechało trzy tysiące polskich fanów. Na Arenie Narodowej będzie 48 tys. widzów - komplet.

Przyjazd polskich kibiców jest dla miejscowej policji wielkim wyzwaniem. Na poranek zaplanowana została specjalna konferencja prasowa, na której rumuńska policja ma opowiadać o zabezpieczeniu meczu. A ponoć ma się dziać, bo bilety na mecz kupiła spora grupa fanów, którzy w Polsce mają zakazy stadionowe. Do tego mówi się, że Polacy będą prowokować Rumunów prowęgierskimi przyśpiewkami. A nie ma większej nienawiści w tej części Europy niż ta, którą zioną do siebie Węgrzy i Rumuni. Ale nasi kibice mają też w planach wewnętrzne porachunki. Ponoć w Bukareszcie ma dość do starcia chuliganów Wisły i Ruchu, którzy planują zmierzyć się z fanami Lechii i Śląska.

Każdy, kto wpadnie na szalony pomysł, by wieźć do Bukaresztu race, bądź niebezpieczne narzędzia, może się srodze rozczarować na granicy. Rumunii uważnie jej pilnują.

- Pirotechnika jest? - pytają polskich kierowców na przejściu w Oradei i wnikliwie przeglądają samochód.

Nadzwyczajne środki ostrożności są też w bukaresztańskich barach i pubach. Wszystkie nocne kluby zatrudniają na najbliższą noc wzmocnioną ochronę, żeby panować nad ogromną grupą przyjeżdżających Polaków.

Z Bukaresztu Michał Białoński i Krzysztof Oliwa

Zapraszamy na relację na żywo z tego meczu. Początek o 20.45

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje