Polska - Armenia. Gilewicz: Krychowiak w kadrze stał się niemową

- W trakcie Euro mieliśmy szkielet: Glik - Krychowiak - Lewandowski. Teraz na wysokości zadania staje tylko nasz kapitan - uważa w rozmowie z Interią Radosław Gilewicz, były reprezentant Polski.

Polska - Armenia. Relacja NA ŻYWO

Reklama

Jesteśmy też na urządzeniach mobilnych

El. MŚ - sprawdź sytuację w "polskiej" grupie

Interia: Tematem numer jeden po meczu z Danią jest kontuzja Arkadiusza Milika. To duża strata dla reprezentacji Polski?

Radosław Gilewicz, były reprezentant Polski: - Przede wszystkim to dramat piłkarza. Tym bardziej, że fajnie wprowadzał się do drużyny narodowej. W klubie też wiązano z nim wielkie nadzieje. Jego kariera nabierała rozpędu, a dostał poważny cios w najmniej spodziewanym momencie. Wierzę jednak, że będzie pracował zgodnie z powiedzeniem "co cię nie zabije, to cię wzmocni". Na jego nieobecności reprezentacja straci, bo Milik prawdopodobnie nie zagra w 4-5 meczach.

Kto powinien go zastąpić w meczu z Armenią?

- Ten, kto bardziej pasuje pod styl gry Roberta Lewandowskiego. Nie ukrywajmy, że to na nim skupi się teraz wszystko. Ten, kto będzie się z nim uzupełniał, powinien zagrać. Nie wiem, czy będzie to Łukasz Teodorczyk, Kamil Wilczek, czy przesunięty trochę wyżej Piotr Zieliński. Każdy z nich ma coś do zaoferowania, w klubach ci piłkarze błyszczą.

W spotkaniu z Danią Milika zastąpił Karol Linetty, ale spisał się bardzo przeciętnie.

- W drugiej połowie grało nam się ciężko. Za bardzo się cofnęliśmy, a Duńczycy przejęli inicjatywę. Linetty wszedł w trudnym momencie, ale nigdy nie był wysuniętym rozgrywającym. Być może lepszym rozwiązaniem było wprowadzenie drugiego napastnika, który pomógłby Lewandowskiemu przytrzymać piłkę i dać odpocząć kolegom w defensywie.

W pewnym momencie odstępy między liniami były zbyt duże. Pomocnicy nie mogli złapać oddechu.

- Grzegorz Krychowiak nie jest w najlepszej formie. Nie dyryguje, nie podpowiada kolegom, nie ustawia ich, nie bierze odpowiedzialności za zespół. Brakuje mi jego dyspozycji z Euro 2016. W kilka miesięcy z dyrygenta zmienił się w niemowę. Nie słychać go na boisku.

Nawałce doszedł jeszcze jeden problem - kontuzji doznał Łukasz Piszczek. Kto może zastąpić go na prawej obronie?

- Spodziewałem się, że Maciej Rybus zagra od początku meczu z Danią. Na dziś ten piłkarz jest po prostu lewym obrońcą, a nie skrzydłowym. Dlatego nie mam wątpliwości - Rybus zagra na lewej obronie, a po drugiej stronie Artur Jędrzejczyk.

Thiago Cionek był największą niewiadomą przed meczem z Danią. Spisał się jednak przyzwoicie, więc przed kolejnym spotkaniem powinien być pewniakiem.

- Zdecydowanie! Nigdy nie był wirtuozem, ale to dla napastników nieprzyjemny obrońca. Potrafi uprzykrzyć życie, bo jest szybki i przykleja się do zawodnika. Ta zmiana, w stosunku do tego co było na Euro, niewiele zmieniła. Inna sprawa, że ciągle zastanawiamy się, kto powinien być tym drugim, partnerem Glika, ale problem jest inny. Właśnie Glik i Krychowiak są w słabszej formie i nie pomagają.

Liderzy w odwrocie?

- Brakuje konsekwencji, asekuracji. Brakuje liderów. Jeśli nawet oni popełniają błędy, to czego mamy się spodziewać po chłopakach, którzy wchodzą do składu? Oni mają być wzorem. W trakcie Euro mieliśmy szkielet Glik - Krychowiak - Lewandowski. Teraz na wysokości zadania staje tylko nasz kapitan.

Jak może wyglądać wtorkowe spotkanie z Armenią?

- Niespodzianki nie będzie. Musimy wygrać za wszelką cenę. I tym razem do zera. Sami nie możemy sobie strzelać goli! Jestem pełen optymizmu, bo w wielkiej formie jest Lewandowski. Nie zatrzyma się na tych trzech bramkach zdobytych przeciwko Danii. Dla niego to wciąż mało. Dla niego drugorzędną sprawą jest, kto zagra obok niego.

Czyli możliwa jest powtórka ostatniego meczu Armenii, kiedy ta reprezentacja przegrała z Rumunią aż 0-5?

- 5-0 jest realne. I jest to moje życzenie.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje