Polska – Portugalia 2-3 w Lidze Narodów. Lewandowski: Mamy spory potencjał

- Pomimo porażki, dzięki rozegraniu po raz setny w reprezentacji Polski, ten mecz był dla mnie i tak pięknym momentem. To fajna sprawa zagrać tyle spotkań w wieku 30 lat, 10 lat po debiucie. Nie marzyłem nawet, że coś takiego może się zdarzyć tak szybko - nie krył na Stadionie Śląskim kapitan Orłów Robert Lewandowski.

Rozegrałeś setny mecz w kadrze. Szybko zleciała ta setka.

Reklama

Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski: Pomimo porażki, dzięki temu jubileuszowi, ten mecz był dla mnie i tak pięknym momentem. To fajna sprawa zagrać tyle spotkań w wieku 30 lat, 10 lat po debiucie. Nie marzyłem nawet, że coś takiego może się zdarzyć tak szybko. Mam nadzieję, że kolejny setny mecz będzie powodem do dumy także z uwagi na dorobek strzelecki i wynik. W naszej kadrze widać potencjał. Musimy wszystko tylko poukładać, ustabilizować, a tak naprawdę efekty mogą być fajne.

Dlaczego przegraliśmy?

- Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie będzie łatwo, bo Portugalia to mistrz Europy, topowa drużyna na świecie, nie tylko na Starym Kontynencie. Pomimo tego, że dobrze zaczęliśmy, później popełniliśmy parę błędów indywidualnych w ustawieniu, nie było dojścia do rywala i z tego wynikało spokojne rozgrywanie piłki przez Portugalczyków oraz stwarzanie przez nich sytuacji. Były to proste błędy i jeśli je wyeliminujemy, to w niedzielę z Włochami może nam się lepiej grać, no i wynik może być dużo lepszy.

Z jakiego powodu nie umiecie ostatnio utrzymać prowadzenia, bo w Bolonii też się to nie udało?

- To nie jest tak, że nie umiemy. Po prostu przeciwnik strzela nam bramkę, a nam się nie zawsze udaje zdobyć kolejnej. Wydaje mi się też, że w ataku pozycyjnym brakuje nam jeszcze automatyzmów. Trudno oczekiwać, aby one były, skoro próbowaliśmy nowego ustawienia. Popełniliśmy też sporo błędów indywidualnych przy wyjściu i poruszaniu się bez piłki. Jeśli przeanalizujemy porażkę z Portugalią dobrze, to mam nadzieję, że w niedzielę, w starciu z Włochami będziemy wyglądali lepiej. Czasami decydują niuanse, takie jak ten, że dzisiaj nie było doskoku do rywala, pozwalaliśmy mu obrócić się, pograć.

Próbowaliśmy, walczyliśmy, chcieliśmy dać radość kibicom, ale się nie udało.

Gra bez prawdziwych skrzydłowych w I połowie nie wyszła nam chyba na dobre?

- Ciężko powiedzieć, bo popełnialiśmy zbyt dużo indywidualnych błędów zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Wiadomo, że grając ze skrzydłowymi, mamy wyćwiczone automatyzmy, a w nowym ustawieniu trzeba je dopiero wypracować. Pozytywnie patrzę w przyszłość, począwszy od niedzielnego meczu z Włochami. Chcemy walczyć o pozostanie w Lidze Narodów.

Co sądzisz o współpracy z Krzysztofem Piątkiem?

- Jak na pierwszy mecz, nie było źle. Przy bramce na 1-0 współpracowaliśmy, udało mi się przyblokować bramkarza, "Piona" znalazł się w idealnym momencie. Ten wariant rzutu rożnego był wyćwiczony. Dla zawodników środka pola gra dwójki napastników była nowością i nie zawsze czuli, kiedy trzeba zagrać "na plecy", a kiedy na wolne pole. To było przetarcie. Trudno, żeby po pierwszym meczu wszystko funkcjonowało jak trzeba.

Mam nadzieję, że w niedzielę poprawimy przede wszystkim rozegranie piłki, będziemy to robić szybciej, lepiej przyjmiemy, lepiej będziemy się poruszać, to i wypracujemy więcej sytuacji. Dziś nie funkcjonowało wszystko jak trzeba i przegraliśmy, a wynik jest najważniejszy, to ja jednak dostrzegam w naszej kadrze potencjał i uważam, że już w niedzielę możemy zagrać znacznie lepiej. I mam nadzieję, że strzelić jeszcze więcej bramek.

Nie miałeś wrażenia, że byłeś odcięty od podań?

- Brakowało mi ich w polu karnym, czy na 20. metrze. Często się cofałem, pomagałem w rozgrywaniu, a przez to mnie brakowało pod bramką. Wiadomo, że chciałem pomóc kolegom, żeby w drugiej linii było nam trochę łatwiej. Uważam, że pewność siebie straciliśmy po 20. minucie, bo zamiast spróbować przytrzymać, rozegrać piłkę, przejść z pomocy do ataku, stworzyć sytuację czy oddać strzał, traciliśmy piłkę. I to są właśnie te detale, które powoduję, że czasem gra się ciężej. Tych detali zabrakło.

Mogłeś w tym meczu jednak zdobyć bramkę, ale sędzia niesłusznie odgwizdał spalonego.

- Coś zaczynało funkcjonować, a jednak sędzia nie pozwolił nam zagrać tej akcji do końca. Szkoda, ale taka jest piłka. Mam nadzieję, że to co dziś się nie udało, uda się w niedzielę przeciwko Włochom. Liczę, że możemy stwarzać dużo więcej sytuacji. Z Włochami zagramy o to, kto zostanie w grze. Liczę, że w każdym elemencie spiszemy się lepiej.



Ze Stadionu Śląskiego Michał Białoński, Piotr Jawor, Remigiusz Półtorak

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy