Polska - Portugalia 2-3 w Lidze Narodów. To była brutalna lekcja portugalskiego

Reprezentacja Portugalii wypunktowała ekipę Jerzego Brzęczka, mimo że wygrała na Stadionie Śląskim w Chorzowie różnicą tylko jednego gola. Piłkarze Fernando Santosa zdominowali reprezentację Polski, lepiej dotykali piłkę, udowodnili, że istnieje życie bez Cristiano Ronaldo.

Na plus

Reklama

Początek meczu. Dynamiczny, agresywny, dużo pewności siebie. Każdy stały fragment gry był groźny dla Portugalczyków, a źródłem niebezpieczeństwa były oczywiście perfekcyjne dośrodkowania Rafała Kurzawy. Bardzo dobrze zarządził kryzysem na boisku selekcjoner Jerzy Brzęczek. Wprowadził rezerwowych, którzy poprawili jakość gry. Zmienił system, dał polskiej drużynie skrzydła, dzięki którym Polacy strzelili drugiego gola.

Na minus

Po dobrym początku nadeszła dominacja Portugalczyków. Mistrzowie Europy byli nieuchwytni. Brak asekuracji bocznych obrońców. I to z obu stron. Bardzo źle funkcjonowała lewa strona polskiego zespołu. Gracze Santosa prostymi środkami przebijali się przez Artura Jędrzejczyka, a do obrońcy Legii nie doskakiwał Rafał Kurzawa, który bez piłki był wolniejszy od Portugalczyków z futbolówką przy stopie. Polacy w środku pola zostali stłamszeni, na długie minuty znikał Piotr Zieliński, a Grzegorz Krychowiak nie dawał rady w pojedynkę pilnować stref, w których powinni pracować Mateusz Klich i Rafał Kurzawa. Efektem katastrofy drugiej linii polskiej drużyny był brak aktywnej gry Krzysztofa Piątka i Roberta Lewandowskiego.

Przełomowy moment

Wejście na boisko Jakuba Błaszczykowskiego i Kamila Grosickiego. Wyżej wspomniana dwójka - przy małej pomocy Roberta Lewandowskiego i sędziego liniowego - sprawiła kibicom w Chorzowie drugiego gola. Piłkarze Jerzego Brzęczka wrócili do gry, ostatnie minuty znowu zaczęły przynosić pozytywy. Inny rezerwowy też nie zawiódł. Tomasz Kędziora w kapitalny sposób uratował zespół przed stratą czwartej bramki.

Liczby meczu - 100 i 103

Liczba meczu nie mogła być tylko jedna. Należy docenić Roberta Lewandowskiego, który w dziesięć lat osiągnął sto występów w kadrze. Może nie w każdym meczu towarzyskim grał, przez co nie raz cierpieli fani "Lewego" we Wrocławiu lub Gdańsku, ale od dziesięciu lat napastnik Bayernu Monachium jest na każdym zgrupowaniu. Jakub Błaszczykowski zaczął przygodę z kadrą od sparingu z Arabią Saudyjską, ale wszyscy początki Kuby kojarzą z fatalnym występem w meczu z Finlandią (1-3, pierwszy mecz o punkty Leo Beenhakkera). W czwartkowy wieczór stał się piłkarzem z największą liczbą występów z orłem na piersi. W piękny sposób.

Nasza opinia

Mimo że Portugalia wygrała w Chorzowie tylko 3-2, to widać było różnicę klas między polskim i portugalskim zespołem. Mistrzowie Europy bawili się piłką, lepiej ją dotykali, potrafili przechytrzyć Polaków w wielu akcjach. Jerzy Brzęczek zrezygnował ze skrzydeł w pierwszej fazie spotkania, ale to one po przerwie uratowały i zmieniły obraz spotkania. Jeśli Portugalczycy grają w taki sposób bez Cristiano Ronaldo, to strach pomyśleć, jak wyglądałby ten mecz z udziałem gwiazdora Juventusu.

Michał Skiba

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje