Sławomir Peszko: Dla mnie raczej rola dżokera

Po półtorarocznej przerwie Sławomir Peszko wrócił do reprezentacji Polski. W dwóch ostatnich meczach eliminacji MŚ w piątek z Ukrainą w Charkowie i za tydzień na Wembley z Anglią nie liczy na miejsce w jedenastce. - Dla mnie raczej rola dżokera - przyznał.

- Od razu po przyjeździe trener zaprosił mnie do pokoju. Powiedział jakie panują zasady, zapytał o moją formę. Dał mi też do zrozumienia, że raczej nie zagram od razu od początku, ale czeka mnie rola dżokera, gdzie będę mógł wejść i jakąś akcją rozstrzygnąć mecz - powiedział we wtorek w Warszawie pomocnik FC Koeln.

Reklama

Peszko nawet nie liczył na powołanie od Waldemara Fornalika. Z kadry został skreślony przez Franciszka Smudę, który wykluczył go wiosną 2012 po incydencie z taksówkarzem, wskutek którego zawodnik spędził noc w izbie wytrzeźwień. Później z kolei długo nie było wiadomo w jakim klubie przyjdzie mu zagrać w kolejnym sezonie.

- Sporo było zawirowań w moim życiu, zwłaszcza z transferem. Musiałem trenować z Wisłą Płock. Jeszcze dwa miesiące temu nie wiedziałem gdzie będę grał, a teraz przyjeżdżam do Warszawy jako reprezentant Polski, z czego bardzo się cieszę. Myślę, że dobra forma, w której ostatnio jestem spowodowała, że zostałem zauważony. Nie wiem, czy zagram 10, 15 minut czy cały mecz. Obojętnie ile bym nie zagrał, będę bardzo szczęśliwy, że po raz kolejny założę koszulkę reprezentacji - przyznał.

Z kilkoma kolegami z kadry jeszcze nigdy nie miał okazji rozmawiać, ale... "znają mnie z internetu i opowieści. Oczywiście nie jestem nowy w reprezentacji. Nie musiałem się przedstawiać. Wszyscy dobrze mnie znają. Wierzę, że ta współpraca z nowymi piłkarzami będzie też dobrze się układać. Atmosfera jest bardzo fajna, ale na razie spokojnie trenujemy, nie dajemy się zwariować" - zapewnił.

Peszko wierzy jeszcze w awans na mundial. Dwa zwycięstwa mogą dać drużynie nawet pierwsze miejsce w grupie. 

- Po to przyjechałem, by dobrze skończyć te eliminacje. Nieważne, jak się zaczęło, trzeba zapomnieć o pogubionych punktach, tylko teraz w dwóch ostatnich meczach pokazać polski charakter. Gdy mamy nóż na gardle, wszyscy się spinamy, wtedy najlepiej nam wychodzi - ocenił.

Jednocześnie zaznaczył: "Nie gwarantuję tego, że wejdę, strzelę dwie bramki i zbawię reprezentację, natomiast po ostatnich meczach w 2. Bundeslidze czuję się dobrze, moja forma zwyżkuje i chcę to potwierdzić. Jak wejdę na 15 czy 30 minut przeprowadzę kilka konkretnych akcji, ale to nie ja muszę asystować czy strzelać bramki. Ważne, by Polska wygrała".

Piłkarze na zgrupowaniu w Warszawie, które trwa od poniedziałku, rozmawiają wyłącznie o piątkowym spotkaniu z Ukrainą. - Na razie jest tylko ona i nikt inny. Dużo o tym dyskutujemy, nawet rzadko wspominamy o Anglii - podkreślił Peszko.

"Biało-czerwoni" do Charkowa wylecą w czwartek. Mecz w piątek o godz. 20.00 czasu polskiego.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Ukraina - Polska. Początek 11 października o 20

Relację na żywo można też śledzić na urządzeniach mobilnych

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Anglia - Polska. Początek 15 października o 21

Relację na żywo można też śledzić na urządzeniach mobilnych

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy H eliminacji MŚ 2014

Dowiedz się więcej na temat: Sławomir Peszko | reprezentacja Polski | eliminacje MŚ 2014

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje