Sobiech: Liga niemiecka nie jest słabsza od angielskiej

Napastnik kadry Polski i Hannoveru Artur Sobiech przyznał przed meczem eliminacji mistrzostw świata, że wprawdzie rywale grają w najlepszych klubach, ale on i koledzy też występują w silnych ligach. - Niemiecka nie jest słabsza od Premier League - ocenił.

Polscy piłkarze tylko raz w historii pokonali Anglię. W czerwcu 1973 roku drużyna Kazimierza Górskiego zwyciężyła w Chorzowie 2:0, a w październiku zremisowała na Wembley 1:1 i awansowała do mistrzostw świata. Czy podopieczni Waldemara Fornalika mogą nawiązać do tych wydarzeń już niedługo - 16 października na Stadionie Narodowym w Warszawie?

Reklama

- Mecze sprzed prawie 40 lat to sukcesy, do których kibice chętnie wracają, ale teraz my również możemy zapisać się w historii - zaznaczył Sobiech. Nawet mimo faktu, że faworytem tradycyjnie jest Anglia.

- Trzeba na ten zespół uważać. To bardzo mocni zawodnicy grający w najlepszych klubach świata, ale my też mamy piłkarzy w dobrych ligach. Uważam, że niemiecka wcale nie jest słabsza od angielskiej, co pokazał ostatni mecz Manchesteru City z Borussią Dortmund (1:1) w Lidze Mistrzów, gdy goście (w składzie z Robertem Lewandowskim, Jakubem Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem - red.) mieli przewagę. Dlatego musimy skoncentrować się na swojej reprezentacji - podkreślił napastnik niemieckiego Hannoveru 96.

Jak dodał, w angielskim futbolu nie ma obecnie napastnika, na którym się wzoruje. Nie jest nim nawet słynny Wayne Rooney z Manchesteru United. - To inny typ napastnika niż ja - dodał Sobiech.

W minionym sezonie utalentowany piłkarz był z reguły rezerwowym, w takiej roli przyjeżdżał na Euro 2012, ale od kilku tygodni jest ważną postacią w Hannoverze. Nie ukrywa, że to pomaga mu przy okazji wyjazdów na zgrupowania kadry.

- Każdy zawodnik, który gra regularnie w swoim klubie, czuje się pewniej. Zwłaszcza że konkurencja w ataku Hannoveru jest mocna, mamy pięciu dobrych napastników. Jeśli chodzi o moją sytuację kilka miesięcy temu i teraz, to różnica jest spora. Wcześniej grałem "ogony", po dziesięć minut. Teraz po tygodniowej przerwie z powodu kontuzji wróciłem do treningów i od razu wyszedłem w podstawowym składzie Hannoveru - przypomniał Sobiech.

W klubie potrafił przekonać do siebie trenera, ale w reprezentacji wciąż jest w cieniu największej gwiazdy - Roberta Lewandowskiego. Mimo tego Sobiech wierzy, że w przyszłości może być ważnym ogniwem kadry narodowej.

- W klubie też nie byłem od razu pierwszym napastnikiem, musiałem włożyć w to wiele pracy i wysiłku. Więc trzeba robić tak dalej, pokazywać się jak najlepiej i kiedyś przyjdzie mój czas - podkreślił.

W meczu z Anglią reprezentacji nie pomoże Jakub Błaszczykowski. Kapitan drużyny narodowej w ligowym starciu Borussii właśnie z Hannoverem (1:1) doznał kontuzji stawu skokowego. Do treningów wróci za sześć tygodni.

- To spora strata, Kuba był wyróżniającą się postacią reprezentacji. Szansę otrzyma ktoś inny i tylko od niego będzie zależało, czy ją wykorzysta. Czy rozmawiamy o braku naszego kapitana? Już nie, koncentrujemy się na treningach. O tym, kto zastąpi Kubę, zdecyduje trener, a my się dowiemy przed meczem - powiedział Sobiech.

Spotkanie z Anglią (godz. 21.00) odbędzie się we wtorek 16 października na Stadionie Narodowym w Warszawie. Cztery dni wcześniej, 12 października, biało-czerwoni zagrają na tym obiekcie towarzyski mecz z RPA.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama