Test reprezentacji Polski bez Lewandowskiego i Błaszczykowskiego

Dziś mieliśmy poznać odpowiedź na pytanie, w którym miejscu jest nasza kadra na pół roku przed rozpoczęciem eliminacji do Euro 2016. Nic z tego. Ze Szkotami zagramy bez największych gwiazd - Roberta Lewandowskiego i Jakuba Błaszczykowskiego.

Niezależnie od tego jak zaprezentują się "Biało-czerwoni", zewsząd będzie można słyszeć wymówkę, co by było, gdyby wspomniany duet był do dyspozycji trenera. Teraz tak naprawdę cały pomysł na grę Adama Nawałki bierze w łeb. Błaszczykowski miał być liderem drugiej linii, a Lewandowski wreszcie zacząć strzelać gole z taką regularnością jak w klubie. Z absencją skrzydłowego Borussii Dortmund selekcjoner mógł się jeszcze jakoś pogodzić, bo Kuba kontuzji doznał kilka tygodni temu.

Reklama

Uraz Lewandowskiego to niespodzianka i zarazem fala kolejnych spekulacji na temat jego chęci do gry w kadrze. Gwiazdor już kiedyś groził rezygnacją z występów w narodowych barwach. Teraz przed najważniejszym testem przed początkiem eliminacji Lewandowski zgłasza kontuzje i jeszcze nie obejrzy meczu z trybun, bo musi pilnie wracać do Dortmundu. Jeśli okaże się, że "Lewy" cudownie ozdrowieje i wystąpi w niedzielnym spotkaniu we Freiburgu, to znów pojawią się insynuację o niewłaściwym podejściu 26-letniego napastnika do gry w narodowych barwach. Nawałka nawet nie bierze pod uwagę takiego scenariusza, tylko szuka następnego napastnika. - Stworzyłem gabinet cieni piłkarzy, którzy mogą zastąpić kontuzjowanych. Drużyna narodowa to nie tylko podstawowa jedenastka, ale też zaplecze. Nieszczęście jednych, jest szansą dla innych - twierdzi szkoleniowiec kadr

Zagramy ofensywnie

Pomimo poważnych osłabień Adam Nawałka zmierza wystawić ofensywny skład. Według spekulacji w środku drugiej linii znajdzie się miejsce dla ofensywnych Ludovica Obraniaka i Mateusza Klich, których zabezpieczał będzie tylko Grzegorz Krychowiak. Wiatr na skrzydłach mają siać Waldemar Sobota i Sławomir Peszko. A rolę wysuniętego napastnika przejmie Arkadiusz Milik.

Nawałka uciął też spekulacje odnośnie ustawienia obrony. Niedawno spekulowano, że szkoleniowiec zastanawia się nad wystawieniem trójki defensorów. Wiadomo już, że dziś nasze tyły zabezpieczać będą Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Łukasz Szukała i Tomasz Brzyski. Ważną informacją jest powrót do kadry dwóch pierwszych. Piszczek wreszcie na dobre wyleczył kontuzje, a Glik nie dostał powołania na mecze ze Słowacją i Irlandią. - Kamil wraca do drużyny i bardzo mnie to cieszy, bo robi on stałe postępy w Torino. Jedyna trudność jaka go czeka, to przyzwyczajenie się do gry w czteroosobowym bloku obronnym. Defensywa turyńczyków składa się z trójki obrońców - komentuje Nawałka.

Szkocja, czyli powrót Fletchera

Niewątpliwie gwiazdą numer jeden reprezentacji Szkocji jest Darren Fletcher. Dyspozycja pomocnika Manchesteru United jest jednak sporą niewiadomą. W meczu przeciwko Polsce Szkot wystąpi po raz pierwszy w narodowych barwach od listopada 2012 roku. Piłkarz miał poważne problemy z jelitem grubym i groziło mu nawet zakończenie kariery. Z tego powodu nie grał w piłkę przez rok. Do składu "Czerwonych Diabłów" wrócił pod koniec grudnia. - Nie mogłem nawet wyjść z domu. Nie mogłem zabrać swoich dzieci na plac zabaw. Z powodu choroby nie mogłem pójść z żoną na kolację. Ta choroba to był prawdziwy koszmar  - tłumaczył Fletcher.

Powrót do zdrowia 30-letniego pomocnika bardzo ucieszył Gordona Strachana. - Jestem szczęśliwy, że mogę go mieć do dyspozycji. Podziwiam jego upór w dążeniu do powrotu na boisko. To piłkarz światowego formatu i dla mnie podstawowy kandydat do występów w kadrze, gra przecież w Manchesterze United - mówi szkoleniowiec.

Strachan objął drużynę przed rokiem. Choć nie udało mu się awansować do finałów mistrzostw świata, to zaliczył bardzo udany finisz eliminacji. Szkoci dwa razy pokonali Chorwatów i pewnie ograli na wyjeździe Macedonię. W listopadowych meczach towarzyskich zremisowali na wyjeździe ze Stanami Zjednoczonymi i pokonali w Molde Norwegów. - Ostatnie trzy mecze graliśmy na wyjeździe i nie wyglądały one źle, choć w spotkaniu z Norwegami mieliśmy trochę problemów z utrzymaniem piłki i grą pod pressingiem. Robimy jednak postępy i naszym celem jest awans na mistrzostwa Europy - dodaje trener.

Dla Szkotów dzisiejszy mecz to także przetarcie przed spotkaniami eliminacyjnymi Euro 2016. Obie drużyny spotkają się ponownie także na Stadionie Narodowym 14 października. - To dobrze, że będziemy mieli okazję przyzwyczaić się do obiektu i panującej na nim atmosfery - mówi napastnik naszych rywali Steven Naismith.

Bilans wychodzi na plus

Do tej pory ze Szkotami nie grywaliśmy zbyt często. W całej historii tylko siedmiokrotnie oglądaliśmy starcia polsko-szkockie. Po raz ostatni spotkaliśmy się w 2001 roku. Dowodzona wówczas przez Jerzego Engela kadra zremisowała w Bydgoszczy 1-1, a bramkę dla "Biało-czerwonych" zdobył Radosław Kałużny. Ostatni triumf miał miejsce 28 maja 1980 roku w Poznaniu. Wygraliśmy 1-0. Decydujące trafienie było dziełem... Zbigniewa Bońka. Cały mecz w drugiej linii rozegrał obecny selekcjoner Adam Nawałka.

Dzisiejszy mecz będzie ósmym spotkaniem w historii. Trzy z nich wygraliśmy, trzy zremisowaliśmy i jeden przegraliśmy. Porażka miała miejsce blisko 60 lat temu, ale doszło do niej w miejscu, gdzie dziś zostanie rozegrany mecz. Czyli na Stadionie Dziesięciolecia.

Początek meczu Polska-Szkocja o godz. 20.45. Transmisje w TVP 1 i Polsacie Sport.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z tego wydarzenia

Tutaj można śledzić relację na żywo na urządzenia mobilne

Krzysztof Oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje