Tomasz Iwan: To była przykra i gorzka lekcja

Były piłkarz reprezentacji Polski Tomasz Iwan uważa, że wygrana "Biało-czerwonych" nad San Marino 5-0 nie poprawia atmosfery wokół kadry, ani też w żaden sposób nie przybliża podopiecznych Waldemara Fornalika do awansu do mistrzostw świata.

- Zwycięstwo nad najsłabszą na świecie reprezentacją było pewne i oczekiwane. Ale ono niczego w naszej sytuacji nie zmienia. Ja mam cały czas przed oczami nasz przegrany mecz z Ukrainą i niezbyt dobrą grę polskiej reprezentacji. Dość przeciętna reprezentacja Ukrainy pokazała nam jak się gra w piłkę. To była przykra i gorzka lekcja - powiedział Iwan.

Reklama

40-krotny reprezentant Polski przyznał, że we wtorkowym pojedynku przeciwko San Marino polscy piłkarze nie do końca potrafili znaleźć receptę na rywala. Jak stwierdził, nie była to gra na takim poziomie, na jakim powinno się rywalizować z takim przeciwnikiem.

- Wielu zawodników zbyt długo przetrzymywało piłkę, każdy chciał się pokazać w takim meczu. Dryblowanie zawodników San Marino, jakieś indywidualne akcje fajnie wyglądają, ale tak naprawdę to też we wczorajszym meczu nie do końca wychodziło. Tutaj należało grać jak najszybciej, z dużą ilością szybkich podań i prostymi środkami dążyć do celu, jakim było zdobywanie bramek. Tego brakowało i nawet po zwycięstwie 5-0 jest niedosyt. Po meczu na stadionie było słychać gwizdy, a wcześniej kibice dopingowali San Marino. To o czymś świadczy - podkreślił.

Jego zdaniem atmosfera, jaka wytworzyła się po meczu z Ukrainą jest wyjątkowo nieciekawa, a piątkowa porażka z współgospodarzem Euro 2012 1-3 na pewno miała przełożenie na jakość gry w spotkaniu z San Marino.

- Gdyby ten pierwszy mecz zakończył się dla nas korzystnym wynikiem, to pewnie też przeciwko San Marino zobaczylibyśmy zupełnie inną reprezentację. Właśnie takie spotkania jak ten z Ukrainą albo umacniają drużynę, albo osłabiają ją mentalnie. Przypomnę jak 13 lat temu pokonaliśmy na wyjeździe Ukrainę 3-1 i od tego meczu zaczęło się pasmo zwycięstw, które zakończyło się awansem na mundial. I uczyniliśmy to jako pierwszy zespół z Europy - wspomniał były gracz m.in. Feyenoordu Rotterdam i PSV Eindhoven.

Iwan nie ukrywa, że szanse awansu na mistrzostwa świata w Brazylii są raczej niewielkie i praktycznie tylko matematyczne.

- Po tym dwumeczu ciężko być optymistą. Myślę, że już teraz trzeba się zastanowić, jak ma wyglądać przyszłość tego zespołu. Jest jednak recesja, jeśli chodzi o dobrych piłkarzy w reprezentacji. Dwóch-trzech zawodników nie tworzy drużyny, a tak naprawdę to oni giną w tej całości. Dlatego też nie możemy liczyć jedynie na nasze trio z Borussii, bo tak naprawdę, patrząc na grę dortmundczyków i naszej reprezentacji to jednak są to dwie różne drużyny - podsumował wychowanek Gryfa Słupsk.

Zobacz sytuację w "polskiej" grupie eliminacyjnej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama