Wołowski: Test charakteru

​Handlowanie transmisjami meczów piłkarskiej reprezentacji Polski w systemie pay-per-view nie jest czymś normalnym, ma jednak wśród wad drobną zaletę: stanowi dodatkowy test jakości dla piłkarzy.

Oburzenie kibiców na TVP podzielam tylko do pewnego stopnia. Bez względu na to, jak oceniamy działalność i misyjność telewizji publicznej, nie wypada ślepo żądać, by w nieskończoność znosiła dyktat PZPN i Sportfive. Przez wiele lat TVP pozwalała się łupić przez Związek i zaprzyjaźnionego z nim pośrednika wymyślających dziesiątki meczów towarzyskich niewiele dających drużynie narodowej, za to stanowiących okazję do łatwego napychania kabzy pieniędzmi z publicznej telewizji. Ta płaciła, ile chciał pośrednik, bo jak wiadomo z poprzedniej epoki, pieniądze publiczne to takie, o które nikt nie dba.

Nie twierdzę, że TVP postąpiła słusznie odrzucając cenę podyktowaną przez Sportfive za pakiet praw do meczów polskich piłkarzy w eliminacjach brazylijskiego mundialu. Uważam jednak, że ma do tego prawo. Gdyby na spotkaniu w Podgoricy, a także pozostałych meczach kadry w drodze do Brazylii dało się tak łatwo zarobić, po fiasku rozmów z TVP do Sportfive ustawiłaby się kolejka chętnych. Tymczasem Polsat, TVN i Canal+ widzą możliwość zyskania tylko za pomocą transmisji pay-per-view.

Zgadzam się z Markiem Saganowskim, że w większości krajów europejskich pokazywanie eliminacyjnego meczu piłkarskiej kadry za pieniądze byłoby skandalem. Szkoda, że rodzina piłkarza, a także reszta kibiców nie usiądzie przed ekranem, by bez przeszkód zobaczyć pojedynek z Czarnogórą. Piłkarska kadra ma jednak teraz zmartwienia zdecydowanie bardziej poważne. Doprowadziła do tego, że w Podgoricy za faworyta uchodzi reprezentacja kraju liczącego 625 tys ludzi!

Po klęsce drużyny narodowej na Euro 2012 i odpadnięciu wszystkich klubów Ekstraklasy już w eliminacjach europejskich rozgrywek polski futbol znalazł się na dnie. Rolą naszych piłkarzy jest go podnieść. Piłkarze z Czarnogóry wirtuozami światowego futbolu nie są, za to wojownikami z krwi i kości, którzy przed swoimi fanatycznymi kibicami w eliminacjach Euro 2012 nie pozwolili się ograć ani Anglii, ani Szwajcarii, ani Bułgarii. Polegli dopiero w barażach z Czechami, tymi samymi, którzy złamali potem polskie serca we Wrocławiu, wyrzucając graczy Franciszka Smudy z mistrzostw Europy.

Kadra Waldemara Fornalika nie zacznie pomyślnie drogi do Brazylii, jeśli w starcie w Podgoricy nie włoży wszystkich umiejętności i całej ambicji. To będzie dla polskich piłkarzy test charakteru. Faktyczna okazja do rehabilitacji za Euro 2012. Kiedy w piątek zatrzeszczą kości na boisku, wtedy się przekonamy, czy przyrzeczenia reprezentantów Polski nie były po raz kolejny gadaniną bez pokrycia.

Po mistrzostwach Europy w Polscy i na Ukrainie sfrustrowany Robert Lewandowski zrzucił winę za porażkę na Franciszka Smudę. Piłkarz Borussii Dortmund, być może najjaśniejsza dziś postać naszej piłki musi pamiętać, że drugi raz ten sam "numer" nie przejdzie. W razie porażki w Podgoricy nikt z kibiców nie uwierzy, że znowu nawalił wyłącznie trener. Fornalik to człowiek z klasą, powszechnie lubiany, niełatwo będzie z niego zrobić chłopca do bicia. A poza tym futbolowa prawda jest bezwzględna. Jak powiedział kiedyś George Best, "mistrzowie nie płaczą, oni wygrywają".

Choć naszym graczom do mistrzów bardzo daleko, obowiązują ich te same zasady. Jeśli Lewandowski, Kuba Błaszczykowski, Łukasz Piszczek i cała reszta zaprzepaszczą szansę gry na mundialu w 2014 roku, zawiodą kibiców, Fornalika pozbawią posady, ale największą krzywdę wyrządzą sobie. Zakładając oczywiście, że wiedzą, czym jest sportowa ambicja.

Wracając do handlu transmisjami meczów kadry w telewizji, ma on wiele złych stron, ale jedną zaletę. Dla piłkarzy będzie to kolejny sygnał, jak ważni są dla kibiców. Saganowskiemu przypomnę zdarzenie sprzed 14 lat. 6 września 1998 roku w Burgas piłkarska reprezentacja Polski zaczynała eliminacje Euro 2000 meczem z Bułgarami. TVP także nie pokazała meczu, zrobiła to kodowana Wizja TV. Zwycięstwo 3-0 przekonało jednak wszystkich. Spotkania kadry dość szybko wróciły do telewizji publicznej, posłowie zajęli się ustawami gwarantującymi kibicom powszechny dostęp do meczów narodowej drużyny. I tylko całe kwalifikacje nie skończyły się happy endem. Bo już wtedy to nie telewizja była największym problemem polskiej piłki.

Reklama

Dariusz Wołowski

Z autorem artykułu dyskutuj na jego blogu!

INTERIA.PL zaprasza na relację NA ŻYWO z meczu Czarnogóra - Polska w piątek o godz. 20.30!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje