Zbigniew Boniek radzi Robertowi Lewandowskiemu

- Robert Lewandowski nie powinien mieć kompleksów, niezależnie od tego, do jakiej drużyny na świecie by trafił. Bronią go umiejętności i mentalność. Nawet gdyby trafił do Realu, gdzie środkowymi napastnikami są Higuain czy Benzema, to Robert dorównuje im klasą, jest taki sam jak oni - podkreśla w rozmowie z INTERIA.PL jeden z najlepszych piłkarzy w historii i prezes PZPN, Zbigniew Boniek.


Reklama

Jutro o godz. 20:45 Borussia Dortmund zmierzy się z Realem Madryt w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów. Zapraszamy na tekstową relację LIVE! U nas możesz dyskutować w trakcie meczu!

INTERIA.PL: Robert Lewandowski jest w przededniu życiowej decyzji co do swojej kariery. Zanosi się na to, że w czerwcu z Borussii Dortmund przeprowadzi się do jeszcze większego klubu, najprawdopodobniej do Bayernu Monachium. Pan stał przed podobnym wyborem w 1982 roku. Z Widzewem wygrał pan niemal wszystko - wyeliminował w Pucharze UEFA Juventus, zdobył dwukrotnie z rzędu mistrzostwo Polski i biły się o pana największe kluby. Ostatecznie wybrał pan Juventus. Dlaczego?

Zbigniew Boniek, prezes PZPN, jeden z najlepszych polskich piłkarzy w historii: - Miałem mądrego menedżera, który był jednym z najlepszych na świecie, ale sam dobrze wiedziałem, jak pokierować swoją karierą, i to ja jemu mówiłem, gdzie chcę być transferowany. Czasu nie traciłem, od początku miałem na celowniku dwa kluby: Romę albo Juventus. Inne mnie nie interesowały.

- Najpierw chciałem pójść do Romy, byłem nawet z nią dogadany. Ale ona za bardzo się targowała z naszym COS (Centralny Ośrodek Sportowy - przyp. red.) i nie bardzo wiedziała, jak zapłacić jednorazowo prawie dwa miliony dolarów za mój transfer z Widzewa.

- Sprawa się skomplikowała, lecz zadzwonił do mnie prezydent Juventusu z propozycją przejścia do nich i ważną informacją, że oni od razu by zapłacili w jednej racie wszystko. Odparłem: "To bardzo chętnie przyjdę do was". Prezydentowi Romy, Dino Violi, odpowiedziałem: "Skoro nie jesteście w stanie zapłacić jednorazowo za mnie, to mogę panu przyrzec, że za trzy lata, gdy mi się skończy kontrakt z Juventusem, przeprowadzę się do Rzymu". Tak też się stało.

W wieku 26 lat potrafił pan myśleć niejako "na dwa ruchy do przodu"?
- Byłem dosyć konsekwentny, jak to mówią, poukładany i wiedziałem, czego chcę od życia.

W kolejce po Bońka wcześniej ustawiła się nawet FC Barcelona. Dlaczego pan nie poszedł do Barcy? Za mało płacili?

- Pieniądze nigdy nie były u mnie na pierwszym miejscu. Pamiętam, że w moim mieszkaniu w Łodzi był nawet ówczesny trener Barcelony, Helenio Herrera. Barca nie była wtedy taką potęgą, jak jest teraz. Można nawet stwierdzić, że ona i Real należały wówczas do śmiesznych klubów. W Europie liczyły się głównie Roma, Juventus i ze dwa kluby angielskie.

Dołączał pan do Juventusu, gdy nie brakowało tam gwiazd na czele z Marco Tardellim, Paolo Rossim, Gaetano Scireą, Claudiem Gentile, Dino Zoffem, Roberto Bettegą. Nie miał pan obaw, że w tym gronie może się nie przebić?
- Wiedziałem, że w szatni Juve są sami fajni, znakomici piłkarze, ale że ja się nie zmieszczę w wyjściowym składzie, to nawet nie brałem pod uwagę takiej ewentualności! Szedłem do Juve z postanowieniem, że będę nadawał ton tej drużynie. Przecież z Juventusem walczyliśmy z moim Widzewem i pokonaliśmy go. Wiedziałem, że będę pasował do tej układanki, i że moja pozycja będzie absolutnie niezagrożona. I taka właśnie była. 

Mistrzostwo i Puchar Włoch, Puchar Europy, Superpuchar Europy, Puchar Zdobywców Pucharów, Puchar Interkontynentalny - z Juventusem podbił pan Włochy, Europę i świat. Gdy kontrakt wygasał, kolejka po Bońka jeszcze bardziej się pewnie wydłużyła?

- Faktycznie, miałem wiele ofert, chociażby z Interu i innych klubów. Po wygaśnięciu kontraktu w Juventusie mogłem iść tam, gdzie mi się zamarzyło. Ale złożyłem przyrzeczenie Romie i słowa dotrzymałem.

Co powinien zrobić Robert Lewandowski? Możliwości ma ogromne, w Borussii jest najlepszy, ale czy poradzi sobie bez niej? Trudno nie zgodzić się z opinią bramkarza BVB, Romana Weidenfellera, który stwierdził, że Robert jest ważną, ale jednak częścią sprawnie działającego mechanizmu.

- Roberta znam. To niezwykle inteligentny, bardzo dobry zawodnik, którego szanuję. Bardziej interesują mnie występy Roberta w reprezentacji Polski, ale też życzę mu wszystkiego najlepszego jeśli chodzi o występy w obecnym czy przyszłym klubie. Nie chcę spekulować odnośnie tego, czy i gdzie powinien trafić. Na razie gra w Dortmundzie i robi to znakomicie!

Zobacz, który na liście płac w Borussii Dortmund jest Robert Lewandowski

Ale przecież ze zmianą klubu i środowiska wiąże się ryzyko - można się nie przebić, usiąść na ławce, a to powstrzyma rozwój.

- Przecież gdyby poszedł do Realu, to słabszych piłkarzy by nie znalazł, a z takimi gra się jeszcze lepiej. Mnie interesuje to, żeby Lewandowski był zdrowy, żeby radził sobie świetnie w swoim klubie, ale by także, przyjeżdżając na zgrupowania reprezentacji, był gotów jak najlepiej wykonywać swój zawód. Ja widzę w naszym napastniku olbrzymi potencjał.

Na tyle duży, że miałby on sobie poradzić w takich markach, jak Bayern, Real czy Manchester?

- Nie ma żadnej dyskusji, zdecydowanie tak! Tym bardziej, że dzisiaj, przy tak napiętym kalendarzu meczów, drużyna to nie tylko podstawowa "jedenastka", dwóch trzech na zmianę, a reszta to juniorzy - tak jak to było kiedyś. Współczesne silne ekipy składają się z 16-18 mocnych elementów i to samych równych.

- Robert nie powinien mieć kompleksów, niezależnie od tego, do jakiej drużyny na świecie by trafił. Bronią go umiejętności i mentalność. Nawet gdyby trafił do Realu, gdzie środkowymi napastnikami są Higuain czy Benzema, to Robert dorównuje im klasą, jest taki sam jak oni.

Często w mediach funkcjonują porównania: "Robert Lewandowski to najlepszy polski piłkarz od czasów Bońka". Jak pan je odbiera?

- Musiałbym przeanalizować, jacy piłkarze brylowali w polskiej piłce po tym, jak zakończyłem karierę. Media lubią się bawić takimi hasłami. Pamiętajmy jednak o jednym: żeby być dobrym i znakomitym, to trzeba zapełniać galerię z pamiątkami pucharami i innymi trofeami. Robert jest dobry, sporo meczów wygrywa, jeszcze więcej goli strzela, jest świetnym, perspektywicznym zawodnikiem i niech się dalej rozwija! Mój czas już minął, a Lewandowski może spać spokojnie, gdyż ma fantastycznego menedżera.

Rozmawiał: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje