• 1 .Juventus Turyn (24 pkt.)
  • 2 .SSC Napoli (18 pkt.)
  • 3 .Inter Mediolan (16 pkt.)
  • 4 .Lazio Rzym (15 pkt.)
  • 5 .Sampdoria Genua (14 pkt.)
  • 6 .AS Roma (14 pkt.)
  • 7 .Fiorentina (13 pkt.)
  • 8 .US Sassuolo Calcio (13 pkt.)

Sampdoria - Inter 0-1. Mecz na VAR-iackich papierach dla Interu

Ogromne zamieszanie w spotkaniu piątej kolejki Serie A między Sampdorią i Interem. Starcie na Stadio Luigi Ferraris skończyło się zwycięstwem 1-0 gości z Mediolanu dzięki bramce w samej końcówce. Wcześniej obie ekipy cieszyły się już ze strzelonych goli. Obu słusznie nieuznanych dzięki technologii VAR.

Z polskich piłkarzy w końcowym szaleństwie w Genui brał udział tylko Bartosz Bereszyński, który spędził na murawie pełne 90 minut. Dawid Kownacki nie znalazł się nawet w kadrze na ten wieczór z powodów problemów mięśniowych, natomiast Karol Linetty był pierwszym z podstawowych zawodników obu klubów, który został zmieniony. Boisko opuścił po godzinie gry, zapewne głównie przez to, że w pierwszej połowie otrzymał żółtą kartkę i później musiał już za każdym razem bardzo uważać z ostrością swoich wejść.

Reklama

I choć Bereszyński grał jak zwykle w barwach Sampdorii bardzo przyzwoicie, na pełnym zaangażowaniu po obu stronach boiska, to nie uchronił drużyny od tego, co ją przed decydującym gwizdkiem sędziego spotkało. Jeszcze w regulaminowym czasie gry uratowały ją przepisy. Wówczas Kwadwo Asamoah huknął nie do obrony z granicy pola karnego i wszyscy piłkarze Interu rzucili się sobie w ramiona. Niesłusznie, gdyż sędzia Marco Guida zdecydował się gola anulować, podający do Asamoaha piłkarz Interu wybijał piłkę już spoza linii bramkowej.

Po chwili odpowiedziała Sampdoria, która jednak także nie mogła wygrać ze sprawiedliwością. Gdy Gregoire Defrel trafiał do bramki Samira Handanovicia, był na pozycji spalonej i choć początkowo arbiter tego nie zauważył, to po konsultacji z technicznymi decyzję cofnął, a gracze Sampy zostali szybko sprowadzeni na ziemie po radości jeszcze bardziej zwariowanej niż tej rywali chwilę wcześniej.

I gdy już w ciągu sześciu doliczonych minut Marcelo Brozović uderzył z powietrza, a piłka po raz kolejny zatrzepotała w siatce, każdy odruchowo spoglądał na arbitrów. Niepotrzebnie, tym razem wszystko zostało zrobione po bożemu, zgodnie z przepisami, dzięki czemu to Inter wyszedł zwycięsko z tej potyczki.

Dowiedz się więcej na temat: Sampdoria Genua | Inter Mediolan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje