• 1 .Juventus Turyn (12 pkt.)
  • 2 .SPAL 2013 (9 pkt.)
  • 3 .SSC Napoli (9 pkt.)
  • 4 .Sampdoria Genua (7 pkt.)
  • 5 .Fiorentina (7 pkt.)
  • 6 .US Sassuolo Calcio (7 pkt.)
  • 7 .Genoa CFC (6 pkt.)
  • 8 .Lazio Rzym (6 pkt.)

Serie A. Polacy z Chievo znów nie cieszyli się ze zwycięstwa

To było emocjonujące spotkanie w sobotnie popołudnie w Weronie. W meczu 32. kolejki Serie A Chievo zremisowało u siebie bezbramkowo z Torino. W pierwszym składzie ekipy gospodarzy wyszli walczący o wyjazd na mundial Paweł Jaroszyński i Mariusz Stępiński.

Przed tym starciem zdecydowanie lepiej w tabeli wyglądała sytuacja gości. Ekipa z Turynu zajmowała 10. miejsce z dorobkiem 45 punktów. Zespół z Werony za to cały czas nie jest pewny utrzymania we włoskiej elicie. Drużyna, której trenerem jest Rolando Maran ostatnio wygrała pod koniec marca i teraz liczyła, że uda jej się oddalić się od strefy spadkowej.

Reklama

Zdecydowanie lepiej w mecz weszli goście, którzy atakowali od pierwszych minut. Po kwadransie byli blisko objęcia prowadzenia. Cristian Ansaldi efektownie ograł obrońcę w polu karnym ale po jego strzale piłka odbiła się od słupka. Pięć minut później po świetnym podaniu Adama Ljaicia w znakomitej sytuacji znalazł się Andrea Belotti, ale uderzył obok bramki. Obie te sytuacje Torino stworzyło sobie atakując lewą stroną, a Paweł Jaroszyński w nich nie uczestniczył.

Cała pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gości. „Byki” przez blisko dwie trzecie czasu w posiadaniu piłki były też bardziej mobilne, szybsze i stwarzały sobie znacznie więcej okazji bramkowych. Mimo szans nie znalazły jednak sposobu na pokonanie Stefano Sorrentino. Ani Jaroszyński ani Stępiński przed przerwą niczym się nie wyróżnili.

Na drugą połowę ekipa Chievo wyszła bojowo nastawiona. Od pierwszych chwil widać było, że gospodarze będą chcieli powalczyć o wygraną. Po kilku chwilach mieliśmy okazje zobaczyć akcję drużyny z Werony w której uczestniczyli obaj nasi reprezentanci. Stępiński zagrał piłkę na skrzydło tam dopadł do niej Jaroszyński i pomknął w kierunku linii końcowej, został jednak zatrzymany przez gości i akcja spaliła na panewce. Chievo atakowało rywali wyżej, ale przez długi czas nie potrafiło stworzyć sobie dogodnej okazji do zdobycia bramki. Najbliżej gola był w 60. minucie Mattia Bani, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzył minimalnie nad poprzeczką.

W 68. minucie Jaroszyński mógł mieć nawet asystę, bo po jego dobrym podaniu w środku pola w dobrej sytuacji znalazł się Nocola Rigoni. Jego strzał z niespełna 20 metrów był niecelny.

Choć Chievo stwarzało zagrożenie, goście też mieli sporo szans na strzelenia gola. Najbliżej celu był w 72. minucie gry Daniele Baselli, ale piłka po jego strzale przeleciała tuż obok słupka.

Stępiński miał tylko jedną szansę. W 75. minucie minimalnie spóźnił się do dośrodkowania w pole karne. Interweniujący Salvatore Sirigu, który wyprzedził Polaka, wpadł na niego, dzięki czemu Fabrizio Cacciatore przejął piłkę i miał przed sobą pustą bramkę. On jeden wie, jakim cudem strzelając z siedmiu metrów do niej nie trafił. Dwie minuty później nasz napastnik opuścił murawę.

W 88. minucie gry z boiska zejść musiał ukarany czerwoną kartką Bani. Do końca o zwycięstwo walczyło Torino. Najbliżej zdobycia bramki był Ljajić, ale jego uderzenie świetnie obronił Sorentino.

Jaroszyński rozegrał pełne 90 minut. Ustrzegł się większych błędów w defensywie w dodatku po przerwie aktywnie włączał się do akcji swojej drużyny. Zapewne otrzyma za to spotkanie pozytywne recenzje we włoskich mediach.

Ekipa z Verony punktów łaknie jak kania dżdżu. Na sześć kolejek przed końcem ma trzy więcej niż pierwsza drużyna zagrożona spadkiem - SPAL Thiago Cionka i Błażeja Augustyna, które swój mecz rozgra w niedzielę (na wyjeździe z Fiorentiną). Jeśli Chievo nie zacznie więc wygrywać o utrzymanie będzie drżeć do końca sezonu.

Chevo - Torino 0:0

Boro

Dowiedz się więcej na temat: Chievo Werona | Paweł Jaroszyński | Mariusz Stępiński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje