Chemik Police - ŁKS Commercecon Łódź 3:0 w finale MP. Pogrom!

W pierwszym spotkaniu finału Ligi Siatkówki Kobiet Chemik w Policach rozbił ŁKS Commercecon Łódź 3:0 (25:21, 25:9, 25:4). Mistrzynie Polski kompletnie dominowały i w wielu momentach wręcz ośmieszały przyjezdne. W poniedziałek drugi mecz, który może być ostatnim w rywalizacji o złoto.

W tym sezonie tempo rozgrywania meczów w fazie play-off jest naprawdę niesamowite. Zmagania zostały skrócone, a natłok spotkań ligowych jest o wiele większy niż w poprzednich latach.

Reklama

To wszystko na prośbę selekcjonera reprezentacji Jacka Nawrockiego, który chce wcześniej chce mieć zawodniczki na zgrupowaniu kadry. Nasza drużyna narodowa ma jak najlepiej przygotować się do Ligi Narodów. Te rozgrywki odbędą się po raz pierwszy.

Finalistki LSK w rywalizacji o awans do najlepszej dwójki musiały się mocno napracować. Mistrzynie Polski w Polic 2:1 wyeliminowały Budowlanych Łódź. W takim samym stosunku zakończyła się walka zawodniczek ŁKS z Developresem SkyRes, która miała niezwykle emocjonujący przebieg.

Łodzianki w decydującym meczu w Rzeszowie dokonały niesamowitego. W czwartym secie przegrywały 1:2 w partiach i 15:21. Odwróciły jednak losy tego starcia i ostatecznie zwyciężyły w tie-breaku.

To stało się w ostatni poniedziałek. Policzanki natomiast miały trzy dni wolnego więcej i wiadomo było, że będą bardziej wypoczęte. Jednak takiego przebiegu pierwszego spotkania finałowego nie można było przewidzieć.

Mówi się, że przynajmniej raz w karierze siatkarskiej, zawodnik albo zawodniczka uczestniczy w meczu, którego przebieg jest nie do zrozumienia. I tak właśnie było w czwartek.

W pierwszym secie przyjezdne grały całkiem nieźle. Wprawdzie gospodynie kontrolowały spotkanie, ale zawodniczki ŁKS nie wyglądały na specjalnie zmęczone. Wydawało się, że w kolejnych partiach powinny pokazać niezłą siatkówkę. To, co stało się w drugiej, a zwłaszcza trzeciej odsłonie było niesamowite! Trudno było uwierzyć, że grają ze sobą zespoły, które są czołowymi w Polsce.

Łodzianki kompletnie zaniemogły. Nie wychodziło im absolutnie nic. Trener Masek próbował ratować sytuację prosząc o kolejne przerwy, ale jego podopieczne grały coraz słabiej. W 18 minut przegrały drugą partię 9:25. Wydawało się, że gorzej być nie może. A jednak! Było.

W trzecim secie, gdy na zagrywce w ekipie Chemika pojawiła się Katarzyna Gajgał-Anioł gospodynie objęły prowadzenie 15:1. Ostatecznie w zaledwie 16 minut zwyciężyły 25:4. Takich wyników chyba jeszcze nie było.

W sezonie zasadniczym policzanki pokonały łodzianki dwukrotnie. W czwartek po prostu zmiotły je z parkietu.

Najbardziej wartościową siatkarką została uznana serbska środkowa gospodyń Stefana Veljković.

Drugi mecz odbędzie się w poniedziałek 30 kwietnia w Łodzi.

Chemik Police – ŁKS Commercecon Łódź 3:0 (25:21, 25:9, 25:4)

Chemik: Mirković, Mędrzyk, Gajgał-Anioł, Smarzek, Busa, Velijković, Krzos (libero) oraz Bednarek-Kasza, Simeonova, Tomsia

ŁKS: Papafotiou, Sielicka, Kwiatkowka, Kowalińska, McClendon, Efimienko-Młotkowska, Strasz (libero) oraz Szyjka, Mras, Wawrzyńczyk.

Stan rywalizacji o złoty medal – 1:0 dla Chemika Police.

Po meczu powiedziały:

Katarzyna Gajgał-Anioł (środkowa Chemika) - Chyba nigdy w życiu nie wygrałam seta 25:4. Mimo tego, gdy prowadziłyśmy w tej partii wysoko, to z tyły głowy miałam myśl, by ciągle być skoncentrowanym. Już parę razy w tym sezonie zdarzyły się nam sytuacje, gdy prowadziłyśmy wysoko, a potem rywalki odrabiały. Uważam, że zagrałyśmy dziś najlepszy mecz w sezonie. Wprawdzie jeszcze się nie skończył, ale zdarzały nam się w nim trudne momenty, stąd tak pewna wygrana na początek rywalizacji finałowej szczególnie cieszy. Z drugiej strony mam świadomość, że może uśpić czujność. My jednak na to nie pozwolimy. Wiemy, co potrafi zagrać ŁKS u siebie i pojedziemy tam zmobilizowane.

- Dlaczego ŁKS wypadł dziś tak słabo? Mogą być tego dwie przyczyny. Jedna to zmęczenie. Ona grały trudny mecz półfinałowy w Rzeszowie i potem miały długie podróże. Druga może wynikać z tego, że po odwróceniu losów półfinału euforia w ekipie ŁKS mogła dalej je nieść do gry na równie wysokim poziomie, a mogła przeszkodzić. Być może właśnie przeszkodziła.

Malwina Smarzek (atakująca Chemika) - Czuję się trochę tak, jakby ten mecz się nie odbył. Wygrane sety do 9 i 4 zanim się zaczęły, to już się kończyły. Nie wiem, jaki był do tej pory rekord najkrótszego seta w lidze, ale sądzę że ten ostatni dzisiaj mógł być rekordowo krótki. O naszej dominacji decydowała zagrywka, która ustawiła grę. One nie mogły wyprowadzać z tego skutecznych akcji, a nam dawały okazję do zdobywania punktów po kontrach. Mam jednak świadomość, że celebrowanie zwycięstwa nie powinno się odbywać w tym momencie. Jedziemy do Łodzi, tam jest specyficzna hala, bardzo duża, gra się zupełnie inaczej. Ponadto ŁKS już wielokrotnie udowodnił, że jest zespołem walecznym i na pewno zagra inaczej niż dzisiaj.

Dowiedz się więcej na temat: chemik police | ŁKS Commercecon

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje