Ekstraklasa siatkarek: Chemik - Tauron 3:1 w pierwszym półfinale

Chemik Police zrobił pierwszy krok w stronę finału mistrzostw Polski, wygrywając u siebie z MKS Tauron Banimex Dąbrowa Górnicza 3:1.

Miejscowe musiały się jednak mocno napracować, by sprawić prezent na 57. urodziny swemu trenerowi Giuseppe Cuccariniemu. Grając nierówno, pozwoliły dąbrowiankom wygrać premierową partię, a w każdej następnej zwycięstwo zapewniały sobie dopiero w końcówkach setów.

Reklama

Na początku meczu było 3:1 dla Tauronu po autowym ataku Anny Werblińskiej, ale przewaga ta nie trwała długo. Kolejne cztery akcje padły łupem gospodyń. Na pierwszą przerwę techniczną zawodniczki zeszły jednak przy dwupunktowym prowadzeniu dąbrowianek, po tym jak zablokowane zostały Ana Bjelica i Małgorzata Glinka-Mogentale.

Do kolejnego remisu (9:9) miejscowe doprowadziły wygrywając długą akcję, którą atakiem z lewego skrzydła zakończyła Werblińska. Kapitan Chemika po tej akcji źle stanęła na lewą nogę i doznała kontuzji. Kilka minut klubowy fizjoterapeuta pracował nad kostką skrzydłowej i jeszcze przed drugą przerwą techniczną kapitan mogła wrócić na boisko. Dąbrowianki jednak prowadziły wówczas już 16:12.

Przy stanie 22:17 miejscowe zaczęły odrabiać straty. Gdy zrobiło się 22:19, ich kibice mieli prawo myśleć, że chemiczki po raz kolejny rozstrzygną seta na swoją korzyść w samej końcówce,co już kilka razy w tym sezonie im się udało. Nie tym razem. MKS to solidna drużyna, która nie dała sobie wydrzeć setowego zwycięstwa. Partię skończyła atakiem ze środka rozgrywająca Tauronu Cemberci, która postanowiła odważnie zakończyć długą wymianę.

W drugiej partii miejscowe od pierwszej piłki solidnie wzięły się do pracy, by nie dopuścić do sytuacji z premierowego seta. Tym razem pierwsze punkty zdobyły atakami ze skrzydeł Werblińska i Bjelica i dwupunktowe prowadzenie Chemika długo się utrzymywało. Dopiero tuż po przerwie technicznej błędy w ataku (Werblińska w siatkę, Bjelica w aut) doprowadziły do remisu. Ta sytuacja dała "drugie życie" przyjezdnym, które wyszły na trzypunktowe prowadzenie (12:9). Na nic zdały się okrzyki trenera Cuccariniego, by jego podopieczne asekurowały się przy atakach rywalek. Ataki Katarzyny Zaroślińskiej czy Rachel Adams spadały na trzeci metr w pole gospodyń.

Do drugiej przerwy technicznej chemiczki zdołały odrobić straty. Spora w tym zasługa Katarzyny Gajgał-Anioł, którą w desperacji na boisko wpuścił Cuccarini, mimo iż środkowa musiała grać z opatrunkami na obu kciukach wybitych podczas turnieju o Puchar Polski. Końcówka seta to zdecydowana dominacja miejscowych, a punkt za punktem zdobywała Bjelica, jak się później okazało, najlepsza zawodniczka meczu.

Po długiej przerwie, na trzecią partię trener Cuccarini postanowił zostawić na parkiecie Gajgał-Anioł, jednak to nie do środkowej Chemika należały pierwsze akcje, a do jej vis-a-vis Eleonory Dziękiewicz, która zatrzymywała atak za atakiem miejscowych. Po siedmiu akcjach było 6:1 dla przyjezdnych. Miejscowe przez kolejny kwadrans mozolnie odrabiały straty. Do remisu 15:15 doprowadziły, gdy sędzia odgwizdał błąd podwójnego odbicia Cemberici. Na nic zdały się gesty sprzeciwu Turczynki. Arbiter nie zmienił zdania, a chwilę później po autowym ataku Elżbiety Skowrońskiej na przerwę techniczną zespoły schodziły przy prowadzeniu gospodyń. I po raz kolejny w końcówce brylowały miejscowe, a Cemberci, rozbita sytuacją z połowy seta, popełniła jeszcze kilka błędów (przejście pod taśmą, złe rozegranie), które dały ważne punkty dla Chemika.

Na początku czwartego seta chemiczki zagrały tak jak na faworyta ligi przystało. Dominowały na parkiecie, a Maja Ognjenovic na przemian do ataku wysyłała skrzydłowe i środkowe, które nie pozwalały rywalkom podbijać piłek. I nagle, przy stanie 14:10, ta dobrze działająca maszynka się zacięła. Dąbrowianki zdobyły siedem punktów z rzędu, przy czym kilka po niewymuszonych błędach atakujących Chemika. Po raz kolejny miejscowe musiały odrabiać straty. Do remisu 21:21 doprowadziły, gdy Glinka pojedynczym blokiem zatrzymała Eleonorę Dziękiewicz. Potem przyjezdne broniły jeszcze dwa meczbole, aż w końcu Gajgał-Anioł pojedynczym blokiem zatrzymała Skowrońską, pieczętując wygraną chemiczek. 

Po meczu powiedziały:

Elżbieta Skowrońska (kapitan MKS Dąbrowa): "Była szansa wygrać dziś zarówno trzecią, jak i czwartą partię. Niestety przytrafiły nam się głupie błędy. Nawet nie czysto siatkarskie, tylko jakieś przejścia pod siatką, czy przez linię trzech metrów. Dlatego przegrałyśmy te sety na własne życzenie. Musimy pracować nad takimi sytuacjami, bo praca w całym secie idzie na marne w takich momentach. Nie poddajemy się - gramy dalej".

Katarzyna Gajgał-Anioł (środkowa Chemika): "Takie mecze fajnie się ogląda z punktu widzenia kibiców, ale też fajnie się je gra. Walka była o każdą piłkę. Do końca meczu emocje były na najwyższym poziomie, bo przecież ostatnią partię wygrałyśmy tylko dwoma punktami. Pierwszego seta przegrałyśmy po części dlatego, że grałyśmy słabszą zagrywką, ale to tylko pół prawdy, bo Dąbrowa zagrała tu dobry mecz, a zwłaszcza tę premierową partię. Jutro czeka nas kolejny trudny pojedynek, ale myślę, że z tego półfinału to my wyjdziemy zwycięsko".

Chemik Police - MKS Tauron Banimex Dąbrowa Górnicza 3:1 (20:25, 25:20, 25:22, 26:24)

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 1-0 dla Chemika.

Chemik: Maja Ognjenovic, Katarzyna Mróz, Agnieszka Bednarek-Kasza, Anna Werblińska, Małgorzata Glinka-Mogentale - Agata Sawicka (libero) - Justyna Raczyńska, Aleksandra Krzos, Katarzyna Gajgał-Anioł, Izabela Kowalińska.

Tauron: Ozge Cemberci, Eleonora Dziękiewicz, Rachel Adams, Welissa Gonzaga, Katarzyna Zaroślińska, Elżbieta Skowrońska - Agnieszka Strasz (libero) - Katarzyna Urban, Anna Kaczmar, Natalia Brussa, Joanna Staniucha-Szczurek, Alaksandra Liniarska.

Dowiedz się więcej na temat: Anna Werblińska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama