LSK. Trener ŁKS-u Michał Masek: Byłem pewien, że wrócimy do Rzeszowa

- Powiedziałem dziewczynom, że u nas wygramy. Zostawiłem nawet klucz do pokoju w Rzeszowie, bo byłem pewny, że tam wrócimy – powiedział trener siatkarek ŁKS Commercecon Michał Masek po zwycięstwie w Łodzi nad Developresem 3:1 w półfinale play off Ligi Siatkówki Kobiet.

Finalistę rozgrywek o mistrzostwo Polski wyłoni trzecie spotkanie tych drużyn w Rzeszowie.

Reklama

Łodzianki dzięki wygranej w czwartek przed własną publicznością wyrównały stan półfinałowej rywalizacji w tej parze (1-1). W Rzeszowie przegrały 2:3, a w Atlas Arenie triumfowały 3:1. Trener gospodyń wskazując na wyniki setów - 25:12, 19:25, 25:11, 25:20 - ocenił, że był to "dziwny" mecz.

"To było dla mnie najdziwniejsze spotkanie w tym sezonie. Było dużo emocji i dziwnych zagrań z obu stron. Nie wiem, co się z nami stało w drugim secie, po wysokiej wygranej w pierwszej partii. Chyba jak się łatwo wygrywa na początku, to przychodzi uspokojenie. Ale to jest play off i liczyło się jedynie zwycięstwo" - podsumował Masek.

Słowacki szkoleniowiec ełkaesianek zapewnił, że był przekonany o zwycięstwie swojej drużyny w rewanżu. "Po porażce w poniedziałek powiedziałem dziewczynom, że u siebie wygramy. Wiedziałem to na sto procent, nawet zostawiłem sobie klucz do hotelowego pokoju w Rzeszowie, bo byłem pewny, że tam wrócimy" - podkreślił.

Wybrana MVP meczu kapitan ŁKS Katarzyna Sielicka wskazała, że najważniejszą receptą na pokonanie Developresu była walka i zatrzymanie skrzydłowych, co w jej opinii jest najgroźniejszą bronią półfinałowych rywalek.

"Wiedziałyśmy, że to nasza ostatnia szansa na przedłużenie możliwości awansu do finału. Wiedziałyśmy też, jak z tym zespołem trzeba walczyć. Przede wszystkim grać dobrze w obronie, bo mają bardzo silne skrzydłowe i środkowe, grają wysoko i mocno. Wiedziałyśmy, że jeśli uda nam się je wybronić i kontrować, to jest szansa wygrać" - tłumaczyła przyjmująca.

Rozgrywająca gości Anna Kaczmar przyznała, że Atlas Arena nie jest szczęśliwą halą dla jej zespołu. W tym sezonie siatkarki Developresu przegrały w niej trzeci mecz z ŁKS-em. "Chciałyśmy wygrać, ale dziewczyny z Łodzi były lepsze. Wracamy do Rzeszowa i będziemy tam walczyć dalej. Wszystko rozstrzygnie się u nas. Szanse obu zespołów oceniam pół na pół" - dodała.

Decydujący pojedynek odbędzie się w poniedziałek o godz. 18.00.

"Trzeba wygrać jeszcze raz. Tylko i aż. Będziemy walczyć dalej, bo gramy o wszystko" - zapewniła Sielicka.

W drugim półfinale broniący tytułu Chemik Police rywalizuje z Grotem Budowlanymi Łódź. Po dwóch meczach jest remis 1-1. Decydujące spotkanie odbędzie się w piątek w Policach (godz. 18).

Dowiedz się więcej na temat: ŁKS Commercecon | Liga Siatkówki Kobiet

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje