Orlen Liga. Odmłodzony Impel Wrocław ma być groźny dla każdego

Impel Wrocław w ekstraklasie siatkarek zagra już bez Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty i Mileny Radeckiej, ale z Katarzyną Konieczną i Natalią Mędrzyk. „Odmłodziliśmy zespół i liczymy, że będziemy groźny dla każdego” – powiedział prezes klubu Jacek Grabowski.

Rok temu Impel do nowego sezonu Orlen Ligi przystępował w składzie m.in. ze Skowrońską-Dolatą, Radecką oraz Włoszką Caroliną Costagrande i Amerykanką Kristin Hildebrand. Włodarze klubu nie ukrywali, że ściągają gwiazdy, bo celem jest finał play off i walka o złoto. Skończyło się brązowym medalem i sporym rozczarowaniem. Po niepowodzeniu latem w klubie postanowiono zmienić politykę budowania zespołu, na co wpływ miały też finanse.

Reklama

"Nigdy nie ukrywałem, że będziemy mieli mniejszy budżet w nowym sezonie i to wpłynie na nasze ruchy transferowe. Równocześnie uznaliśmy też, że trzeba drużynę odmłodzić. I wydaje mi się, że zbudowaliśmy zespół, który jest młody, ale zarazem doświadczony, bo mamy na przykład Joannę Kaczor, która już wiele w siatkówce przeszła. Postawiliśmy na drużynę głodną sukcesu, która będzie miała coś do udowodnienia" - powiedział Grabowski.

Nowymi filarami zespołu mają być Katarzyna Konieczna, Natalia Mędrzyk oraz Amerykanki Micha Hancock i Megan Courtney, dla której Impel będzie pierwszym europejskim klubem w karierze. Poza tym w kadrze są Kaczor oraz m.in. Agata Sawicka, Agnieszka Kąkolewska i reprezentantka Czech Andrea Kossanyiova. Na ławce trenerskiej zasiądzie natomiast Marek Solarewicz, dla którego będzie to debiut w roli pierwszego szkoleniowca.

"Mamy młody zespół i chyba najmłodszy sztab szkoleniowy. Marek od lat pracował u nas w roli drugiego trenera i postanowiliśmy dać mu szansę poprowadzenia samodzielnie zespołu. Uważamy, że jest już na to gotowy i pokładamy w nim duże nadzieje. To człowiek godny zaufania i jestem przekonany, że udowodni to podczas sezonu" - wyjaśnił Grabowski.

Jeżeli rok temu głośno we wrocławskim klubie mówiło się o finale play off, teraz o konkretnych celach już nikt się nie wypowiada. Wynika to z tego, że trudno przewidzieć, jak będzie się spisywał mocno przebudowany zespół.

"Na pewno silny ponownie będzie Chemik Police, ale później jest grupa drużyn, która na papierze prezentuje się podobnie i w tej grupie jesteśmy właśnie my. Ostatni sparing przed startem sezonu z Dąbrową Górniczą przegraliśmy 2:3, ale graliśmy bez kontuzjowanych Agnieszki Kąkolewskiej i Megan Courtney. Na co nas stać, okaże się w trakcie sezonu. Liczę, że będziemy drużyną, która z każdym nawiąże walkę i dla każdego będzie groźna" - zapowiedział prezes Impela.

Poza zmianami w samym zespole, wrocławski klub w nowym sezonie na kilka meczów zmieni też halę, w której rozgrywać będzie swoje mecze domowe. Drużyna trenera Solarewicza trzy, cztery spotkania w rozgrywkach zasadniczych rozegra w oddalonych od Wrocławia Jelczu-Laskowicach. Impel chce w ten sposób promować siatkówkę w regionie, a także uniezależnić się od hali Orbita, w której inne imprezy kolidują z meczami i klub musi szukać wolnych terminów w tygodniu.

Podsumowując prezes Grabowski przyznał, że czas powinien działać na korzyść wrocławskiego zespołu. "Kilka zawodniczek brało udział w meczach swoich reprezentacji i dopiero tak naprawdę na tydzień przed startem ligi byliśmy w komplecie. Zmęczenie i brak zgrania mogą być widoczne w tych pierwszych spotkaniach, ale sezon jest długi i jestem przekonany, że nasze dziewczyny pokażą, że mają wielki potencjał i warto na nie stawiać" - dodał.

Pierwszy mecz Impel w nowym sezonie zagra w hali Orbita z KSZO Ostrowiec w niedzielę (16 października) o godz. 17.


Dowiedz się więcej na temat: impel wrocław | Orlen Liga

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje