Trefl Proxima Kraków. Łukasz Kadela: Kto wygra? Najlepiej rzucić monetą

- Na ten moment, żeby rozważać, kto wygra, to najlepiej wyposażyć się w monetę i rzucić - powiedział w rozmowie z Eurosport.interia.pl prezes Trefla Proximy Kraków Łukasz Kadela przed poniedziałkowym spotkaniem 6. kolejki Ligi Siatkówki Kobiet z ENE-ą PTPS Piła.

Dla beniaminka z Krakowa, to czwarty mecz wyjazdowy z rzędu. Na tym nie koniec. Trefla Proximę czeka jeszcze wyprawa do Bydgoszczy i Legionowa. Dopiero 9 grudnia podopieczne Alessandro Chiappiniego zagrają pod Wawelem, a rywalem będzie BKS PROFI CREDIT Bielsko-Biała.

Po pięciu seriach spotkań krakowianki mają na koncie tylko jedno zwycięstwo. Okazja na poprawę dorobku nadarzy się w poniedziałek w Pile. Oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli - Piła jest 10. (5 pkt), a Trefl Proxima 11. (4 pkt).

- Na ten moment, żeby rozważać, kto wygra, to najlepiej wyposażyć się w monetę i rzucić. Teraz mamy taką serię meczów wyjazdowych, że wszystkie zespoły są w naszym zasięgu i chcemy zdobywać punkty. Piła, Pałac Bydgoszcz i Legionovia to zespoły, z którymi musimy zdobywać punkty. Jeśli będzie stabilność emocjonalna, to nie mam wątpliwości, że będziemy wygrywać, ale jeśli będzie wachlować, to autentycznie nie jestem w stanie oszacować, jakie są nasze szanse na zwycięstwo - stwierdził Łukasz Kadela.

Tydzień temu krakowianki pojechały do Muszyny opromienione sensacyjnym zwycięstwem nad wicemistrzem Polski Grotem Budowlanymi Łódź (3:0). W pierwszym secie konfrontacji z siatkarkami Bogdana Serwińskiego grały koncertowo. Podobnie było do połowy drugiej odsłony. Potem jednak sytuacja się odwróciła i to gospodynie narzuciły swój styl gry. Ostatecznie beniaminek przegrał 1:3.

- Wydaje mi się, że sportowo zmieniły się proporcje. Muszyna na początku grała słabiej. Natomiast później podkręciła tempo. Miała dużo skuteczniejszą zagrywkę. Czasami tak jest, że pomimo tego, że utrzymuje się wysoki poziom, to później dochodzi do "załamania" i z czymś takim mieliśmy do czynienia - zaznaczył prezes Trefla Proximy.

Dyspozycja zespołu z Krakowa faluje - doskonałe sety przeplata słabszymi, co przekłada się na wynik rywalizacji. Tak było w Toruniu (2:3) i Muszynie. - Jeśli chodzi o jakość treningu, gdy pracujemy bez presji, to jest ona bardzo wysoka. Rokuje to dobrze. Z dużym spokojem przyglądamy się wynikom w pierwszej fazie rozgrywek. Poza małymi sukcesami, punktowo szału nie ma. Moglibyśmy się niepokoić, ale jesteśmy przekonani, że zespół z meczu na mecz coraz bardziej się stabilizuje i to jest tylko kwestia, moim zdaniem, bardzo niedalekiej przyszłości - podkreślił Łukasz Kadela.

Dwa ostatnie spotkania Trefl Proxima rozpoczął w niemal identycznym zestawieniu personalnym. Wydaje się, że krystalizuje się pierwsza "szóstka', która na chwilę obecną wygląda następująco: Kinga Hatala, Daria Paszek, Paula Słonecka, Justyna Łukasik, Zsuzsanna Talas i Jowita Jaroszewicz. Czy dotychczasowe porażki mają wpływ na stronę mentalną drużyny?

- Myślę, że zawodniczki wiedzą, że "odpalą". Trener cały czas im to mówi. Mamy taką metodę, że nie działamy przez krytykę, a bardziej przez podkreślanie pozytywnych rzeczy. Siatkarki czują, że zaczynają być coraz lepsze i przekłada się to na pewność siebie. Wiadomo, że zwycięstwa są potrzebne. Natomiast zawodniczki nie czują się źle mimo że na ten moment nie zdobyliśmy dużo punktów. Mogło być lepiej, jak choćby z Toruniem czy Muszyną. Natomiast w przypadku meczów rozgrywanych przez kobiety jest dużo większa nieprzewidywalność. Nie ma realnie wyraźnego faworyta, który po prostu zabiera komplet punktów i nie ma po co grać - podkreślił prezes krakowskiego klubu.

Mecz ENEA PTPS Piła - Trefl Proxima Kraków rozpocznie się o godz. 18.00. Transmisja w Polsacie Sport.

Robert Kopeć

Dowiedz się więcej na temat: Trefl Proxima Kraków | Łukasz Kadela | PlusLiga Kobiet

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje