Espadon Szczecin powalczy o play-off

Siatkarze Espadonu Szczecin po pierwszej części sezonu są zespołem, który zrobił największy postęp w Plus Lidze. - Jesteśmy w stanie włączyć się w rywalizację o play-off - zapowiada doświadczony libero szczecinian Dawid Murek.

Przed rokiem Espadon, jako beniaminek, długo zajmował miejsce na dnie ligowej tabeli. Borykał się z niestabilnym składem i dopiero przejęcie drużyny przez trenera Michała Mieszko Gogola przyniosła powodzenie. W drugiej połowie sezonu 2016-17 drużyna szczecińska zaczęła zdobywać punkty i ostatecznie zakończyła rozgrywki na 12. miejscu.

Reklama

Do nowego sezonu szczecinianie przystąpili w znacznie zmienionym składzie. Jego przebudowa rozpoczęła się od pozyskania doświadczonego rozgrywającego, reprezentanta Finlandii Eemiego Tervaporttiego oraz jego zmiennika Tomasza Kowalskiego. Wzmocniono też środek bloku, w którym od tego sezonu główne role odgrywają Bartosz Gawryszewski i Kanadyjczyk Justin Duff. Natomiast siłę ataku zwiększył Jeffrey Menzel. Nowi zawodnicy szybko wkomponowali się w zespół, w którym ciągle pierwszoplanowe role odgrywają doświadczeni Michał Ruciak, Marcin Wika i Murek oraz atakujący Bartłomiej Kluth, który jest ofensywnym postrachem dla wszystkich zespołów ligi, bijąc rekordy zdobytych punktów.

Po pierwszej części sezonu zasadniczego 2017-18 Espadon zajmuje ósme miejsce w ligowej tabeli. Szczecinianie zdobyli komplet punktów na parkietach w Warszawie, Radomiu i Gdańsku, wygrali 3:2 z Jastrzębskim Węglem w jego hali, a u siebie jako jedna z dwóch drużyn w lidze zdołali urwać punkt ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle.

- W lidze jest 8-10 drużyn pretendujących do pierwszej szóstki, która zagra w play-off. Na pewno Espadon należy do tej grupy. Będą się liczyli do końca sezonu - przekonywał skrzydłowy Resovii Aleksander Śliwka po wygranym przez jego zespół meczu w Szczecinie 29 grudnia.

Pojedynek z Resovią był jedynym meczem, w którym szczecinianie nie wygrali choćby seta.

- Ten mecz z Resovią trochę zamazuje obraz prawdziwego Espadonu. Wcześniej byliśmy zespołem, który walczył od początku do końca każdego spotkania, niezależnie od tego, czy graliśmy przeciwko Łuczniczce Bydgoszcz, Społem Kielce, Zaksie czy Skrze. Zawsze staraliśmy się wygrać każdą możliwą akcję. Wyciągaliśmy wyniki meczów z 0:2 czy 1:2. Z Resovią popełniliśmy znacznie więcej błędów. Mimo wszystko w nowy rok wchodzimy zadowoleni. Mamy dobrą pozycję, by powalczyć o play off. Wierzymy, że stać nas na rywalizację o pierwszą szóstkę ligi - przyznał Murek.

Z nieco większym dystansem wypowiedział się trener drużyny szczecińskiej. - Przed sezonem mówiłem, że chciałbym, byśmy zajęli miejsce w pierwszej dziesiątce ligi. Ósme po pierwszej rundzie jest dobrą lokatą. Może nawet trochę ponad stan. Zwłaszcza, że jak spojrzymy na tabelę, to za nami są takie firmy jak Cuprum Lubin, GKS Katowice czy Czarni Radom. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdybyśmy na koniec ligi byli ósmym zespołem w Polsce, choć oczywiście będziemy walczyli w każdym meczu o to, by być jeszcze wyżej - stwierdził Gogol.

Zdaniem trenera Espadonu przyczyną słabszego występu w ostatnim meczu z Resovią mogła być stawka rywalizacji. Wygrana szczecinian za trzy punkty dawała im szansę startu w ćwierćfinale Pucharu Polski.

- Od dwóch tygodni mówiliśmy, że Puchar Polski jest naszym celem. Wygrane z Wartą Zawiercie i w Jastrzębiu nas do tego celu przybliżały. Niestety, z Resovią nie wykorzystaliśmy naszych atutów - przyznał Gogol i dodał, że jego ekipa mogła być w jeszcze lepszej sytuacji przed rundą rewanżową, gdyby nie straciła kilku punktów w meczach, które powinna wygrać. - Czkawką się nam odbija mecz w Będzinie, gdzie prowadziliśmy 2:1 w setach i 20:16 w czwartej partii, a mimo tego przegraliśmy 2:3. Szkoda też straconych punktów w Bielsku-Białej i kilku innych. Zwłaszcza tych po przegranych tie-breakach - zaznaczył.

Espadon na 15 rozegranych spotkań aż 8 kończył w piątym secie. Na swoje nieszczęście tylko trzy z nich zwycięsko. W lidze żadna inna drużyna nie miała aż tylu pięciosetowych pojedynków. To szczecinianie zagrali w całej lidze największą liczbę setów (65).

- Coś w tym jest, że potrzebujemy trochę czasu, by wejść w mecz i się rozegrać. Dlatego tyle tie-breaków za nami. Można narzekać, że wygraliśmy tylko trzy, ale pamiętajmy też, że były mecze, które wyciągaliśmy od przegranych setów na początku do tie-breaka - przyznał Murek i dodał, że aby myśleć o powodzeniu w rywalizacji o pierwszą szóstkę sezonu zasadniczego, jego zespół musi bardziej wykorzystywać atut własnej hali. Na siedem meczów zagranych w Arenie Szczecin Espadon aż cztery przegrał.

- Coś w tym jest, że u siebie nie gramy tak dobrze, jak byśmy chcieli. Może dlatego, że mało tu trenujemy, ale to nie jest wytłumaczenie. Na wyjeździe gramy jakby pod mniejszą presją. To musi się zmienić, nasza hala musi się stać naszym domem w rundzie rewanżowej - stwierdził utytułowany, były reprezentant Polski.

Dowiedz się więcej na temat: Espadon Szczecin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje