Michał Łasko: Mecz ze Skrą to coś innego

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla w środowym meczu PlusLigi zagrają we własnej hali z bełchatowską Skrą. - Mecze z tym rywalem to zawsze troszkę coś innego, podobnie jak w przypadku ZAKS-y czy Resovii - przyznał kapitan śląskiej drużyny Michał Łasko.

W minioną sobotę jastrzębianie pokonali u siebie AZS Częstochowa dopiero po tie-breaku. W opinii szkoleniowca gospodarzy Roberto Piazzy ten pojedynek składał się z dwóch zupełnie różnych części.

Reklama

- Musimy się nauczyć grać cały czas pod presją. Nie może być tak, że gramy dobrze tylko wtedy, kiedy wszystko się nam układa. A w innych sytuacjach natychmiast tracimy jeden dwa, trzy głupie punkty. Trzeba zmienić mentalność - stwierdził Włoch.

Zdaniem kapitana na korzyść Skry przemawiać może więcej rozegranych przez jej zawodników meczów podczas wrześniowych mistrzostw świata. W składzie Jastrzębskiego Węgla jest tylko jeden uczestnik MŚ, niemiecki przyjmujący Denis Kaliberda, który dołączył do zespołu dopiero po turnieju.

- Z drugiej strony my jesteśmy bardziej głodni gry, a wysiłek włożony w mistrzostwa kiedyś musi się odbić. Na razie jednak Skra wygrała dwa spotkania w lidze, zdobyła Superpuchar, więc nie należy oczekiwać, że przyjedzie do nas na wakacje - dodał Łasko, który teraz dowodzi nie tylko zespołem, ale i większą rodziną z racji urodzin córki.

Dodał, że zawodników przychodzących do klubu nie trzeba przekonywać do wagi spotkań z bełchatowianami.

- Wystarczy zobaczyć, jaka jest atmosfera w naszej hali przy okazji tych pojedynków. I wszystko jest jasne, a wszelkie tłumaczenia - niepotrzebne - zakończył atakujący jastrzębian.

Początek środowego meczu w Jastrzębiu-Zdroju o godz. 18.00.

Dowiedz się więcej na temat: jastrzębski węgiel | Michał Łasko | PGE Skra Bełchatów

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje