PlusLiga. Bartosz Kwolek: W Radomiu gramy taki nasz mały finał

Siatkarz ONICO Warszawa Bartosz Kwolek nie bierze pod uwagę innej możliwości niż wygrana jego walczącego o awans do fazy play off zespołu w meczu z Cerradem Czarni w ostatniej kolejce fazy zasadniczej ekstraklasy. "W Radomiu gramy taki nasz mały finał" - zaznaczył.

Gdy zawodnicy ONICO pod koniec marca wygrali u siebie z Asseco Resovią Rzeszów 3:0, wydawało się, że szybko i bez problemu zapewnią sobie miejsce w czołowej "szóstce" na koniec sezonu, gwarantujące walkę w rundzie pucharowej o mistrzostwo Polski. Sytuację czwartej w tabeli stołecznej ekipy skomplikowały jednak trzy późniejsze porażki, każda 1:3. Największym zaskoczeniem była jej niedzielna przegrana na Torwarze z dziewiątym Cuprumem Lubin.

Reklama

"Cuprum zagrał bardzo dobry mecz. Gdyby tak grał cały sezon, to na pewno byłby w pierwszej "szóstce". To nie ulega żadnej wątpliwości. Chyba dzisiaj zwyciężył lepszy. Teraz gramy taki nasz mały finał w Radomiu i mamy go wygrać po prostu. Nie ma innej możliwości" - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami Kwolek.

Jego drużyna ma 54 punkty, tyle samo co piąta w tabeli Resovia, szósty Indykpol AZS Olsztyn oraz siódmy Jastrzębski Węgiel. Warszawski klub z Cerradem Czarni zmierzy się w piątek i w przypadku zwycięstwa nie będzie musiał się już oglądać na wyniki pozostałych ekip liczących się w walce o play off, które grają w niedzielę.

20-letni przyjmujący ONICO ma jednak świadomość, że mecze wyjazdowe z Cerradem nie należą do łatwych.

"Radom to ciężki teren, już niejedna drużyna się na tym przejechała. Tamtejsza hala i kibice, ale też nie zapominajmy o zawodnikach, którzy są w formie zwyżkowej. To na pewno więc łatwy mecz nie będzie. Ale też nikt nie mówił, że będzie łatwo. Każdy set, każdy punkt trzeba będzie wyszarpać" - przestrzegł.

Kwolek przyznał, że w przeciwieństwie do radomian forma warszawskiego zespołu pozostawia ostatnio wiele do życzenia.

"Powiedziałbym, że nawet nie tyle faluje, co idzie w dół, bo z meczu na mecz gramy coraz gorzej. Przegrywamy z zespołami z coraz niższych miejsc w tabeli. To jest trochę niepokojące, ale mam nadzieję, że złapiemy tę formę akurat na piątek i wygramy to spotkanie" - zaznaczył.

Świadomość słabszej dyspozycji swojej drużyny ma także trener Stephane Antiga.

"Od dawna nie zagraliśmy tak równo jak wtedy, kiedy trwała nasza znakomita seria (między 18 listopada a 20 lutego warszawianie wygrali 13 meczów ligowych z rzędu - PAP). Teraz potrzebujemy, żeby wszyscy zawodnicy byli w pełni sił i pokazywali na boisku swoje najlepsze umiejętności. Naprawdę nie gramy źle, ale brak nam regularności. Mogliśmy zapewnić sobie spokojny awans, jednak to się nie udało" - ocenił cytowany na stronie ONICO szkoleniowiec.

Francuz przyznał, że nie ma dużo czasu na poprawę, ale zapewnił, że jego zespół jest w pełni skupiony na celu.

"Ruszamy do Radomia na prawdziwą wojnę. W tym roku PlusLiga jest naprawdę zaskakująca. Każdy może wygrać z każdym i niestety ostatni mecz fazy zasadniczej zadecyduje o tym, kto wystąpi w fazie play off. Czas dać z siebie wszystko" - podkreślił.

Kwolek dodał, że presja nieustannie towarzyszy sportowcom i chyba każdy z zawodników zdaje sobie z tego sprawę.

"Zależy jak sobie ktoś z nią radzi. Dla jednego to jest chleb powszedni, a dla drugiego rzecz, której po prostu nie wytrzymuje. Ja radzę sobie jakoś z presją. Lepiej albo gorzej, ale nie jest tak, że trzęsę się przed ostatnią piłką. Nie każdy jednak jest taki sam. Ktoś gra lepiej w środku seta, inny na początku, a jeszcze inny pod koniec. Mam nadzieję, że to wszystko nam się zazębi i w Radomiu po prostu wygramy" - podsumował.

Antiga, analizując niedzielny pojedynek z Cuprumem, zwrócił uwagę na to, że jego podopieczni nie byli w stanie zatrzymać Łukasza Kaczmarka. Atakujący przeciwników zdobył 31 punktów. Lubinianie nie mają już szans na awans do "szóstki" ani nie grozi im spadek lub walka o utrzymanie, ale zależało im, by przerwać serię słabszych występów.

"Ostatnio nasza gra wyglądała dosyć kiepsko i nie chcę powiedzieć, że były jakieś naciski, ale sami dla siebie chcieliśmy zagrać dobry mecz, bez patrzenia na rezultat, po prostu zaprezentować dobrą siatkówkę. A to, że zagraliśmy bardzo dobrze i wygraliśmy, to brawa dla nas. ONICO nie grało na takim luzie jak zawsze. My zaś złapaliśmy swój rytm i bawiliśmy się siatkówką, czego nam brakowało w poprzednich spotkaniach" - ocenił kapitan i rozgrywający ekipy gości Michał Masny.

Dowiedz się więcej na temat: PlusLiga | ONICO Warszawa | Bartosz Kwolek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje