Siatkarze ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle święta spędzą w domach z bliskimi

Dla Dominika Witczaka będą to pierwsze święta z maleńkim synkiem Antonim. Zadaniem Sebastiana Świderskiego będzie zająć dzieci tak, by nie zauważyły, kiedy "przyjdzie Mikołaj". Siatkarze i trener ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle spędzą Boże Narodzenie z najbliższymi.

Atakujący kędzierzyńskiej ekipy Witczak Wigilię spędzi najpierw u rodziny żony w Kaliszu, a wieczorem pojadą razem do Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie na małego Antosia czekać będzie liczna rodzina jego taty.

Reklama

"Zjedziemy się u mojego brata, a że mam jeszcze piątkę rodzeństwa, to pewnie będzie tam koło trzydziestu osób" - powiedział Witczak. Zaznaczył, że choć zapewne w licznym gronie będą śpiewane kolędy, to on sam do grona kolędników raczej nie dołączy. "Święta mają być szczęśliwe i wesołe. Gdybym zaczął kolędować, to byłyby raczej tylko wesołe" - żartował Witczak.

Przyznał, że spośród wigilijnych potraw najwięcej miejsca na jego talerzu zajmie smażony karp. Dodał, że kiedyś chętnie włączał się w świąteczne przygotowania. "Potrawa, za którą byłem odpowiedzialny, to krokiety z pieczarkami. Smażyłem górę naleśników, a potem razem je zawijaliśmy. Niestety, w ostatnich latach nie starcza na to czasu" - dodał.

Rozgrywający Paweł Zagumny trzydniową świąteczną przerwę - od wtorku do czwartku - zamierza wykorzystać na wyjazd do Warszawy. Wigilię i dwa dni świąt spędzi w gronie najbliższych - swojej rodziny, rodziców i siostry. "Jadę na gotowe, wiec nie będzie okazji, by włączyć się w przygotowania, a ze świątecznego stołu staram się zgodnie z tradycją spróbować wszystkiego. To potrawy, które jemy raz w roku, więc nie nudzą się" - powiedział Zagumny.

Atakujący Grzegorz Bociek tuż po treningu w poniedziałek też pojedzie do rodzinnej miejscowości - Sielca w woj. łódzkim. Na niego również będą czekać gotowe święta. Pozostanie tylko podjąć decyzję - jak podzielić je między rodzinę zawodnika i jego narzeczonej. "Ulubionej świątecznej potrawy nie mam, ale moja narzeczona gotuje prześwietnie, więc będę jadł wszystko, co pojawi się na stole i na pewno nie będę wybrzydzał" - zapewnił siatkarz.

Kapitana zespołu z Kędzierzyna-Koźla Michała Ruciaka czeka natomiast długi dojazd do Olsztyna, skąd pochodzi jego żona i gdzie siatkarz ma dom. W nim właśnie spędzi święta z teściami i rodzicami, którzy z kolei dotrą ze Świnoujścia. W gotowanie świątecznych specjałów Ruciak wtrącać się nie będzie, bo - jak przyznaje - nie umie. Doskonale robi to natomiast jego żona. "Dlatego ze smakiem jem wszystko, co w Wigilię pojawia się na stole. Najchętniej chyba tradycyjne pierogi z kapustą i grzybami" - dodał.

Jego świątecznym obowiązkiem jest natomiast zadbać o prezenty. "Wszystkie są już przygotowane, czekają tylko aż je Mikołaj położy pod choinką" - powiedział Ruciak. Zapewnił, że jego dwaj synowie, 2,5 i 5,5-letni, wierzą, że dzieje się to, kiedy śpią.

Boże Narodzenie u trenera ZAKS-y Sebastiana Świderskiego odbędzie się w mocnym żeńskim składzie - z mamą, teściową oraz szwagierką. To one wraz z żoną szkoleniowca zajmą się świątecznymi przysmakami. "Wątpię, żebym w ogóle został wpuszczony do kuchni" - zażartował Świderski. "Za to ze smakiem będę potem zjadał ze stołu wszystko. Zwłaszcza pierogi z grzybami w grzybowym sosie i krokiety z grzybami. To moi faworyci w zestawie. Obok barszczu i karpia" - powiedział.

Jego zadania bożonarodzeniowe to ustawienie i przystrojenie choinki z dwójką dzieci, a potem wypatrywanie wraz z nimi pierwszej gwiazdki. "No i oczywiście wyprowadzenie ich z domu na czas podkładania prezentów, czyli "mikołajowa ściema"" - dodał trener.

Czego on sam spodziewa się w prezencie? "Mam nadzieję, że nie dostanę rózgi. A tak poważnie, to prezenty w mojej rodzinie są raczej symboliczne, za wyjątkiem tych, które w listach do świętego zamawiają dzieci. Sobie życzyłbym zdrowia dla bliskich, siebie i zawodników, byśmy mogli spokojnie trenować i przygotowywać do kolejnych meczów. No i więcej snu, bo czasem długie godziny w nocy zajmuje mi analizowanie tego, co można było zrobić lepiej, jakie zmiany wykonać, by rezultat spotkania był korzystniejszy. Ale nie narzekam na taką bezsenność, bo to dla mnie też forma pracy i rozwijania się".


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje