Grzegorz Wagner: Zapomnieliśmy, że by odnieść sukcesy, trzeba pracować

Grzegorz Wagner podjął się trudnego zadania pracy z młodymi siatkarkami w SMS w Szczyrku. Uważa, że na efekty będzie trzeba poczekać cztery-pięć lat. - Gdzieś po drodze się zdrzemnęliśmy i zapomnieliśmy, że trzeba pracować, by odnieść sukcesy - zauważył.

Męska siatkówka przeżywa renesans i po zdobyciu w ubiegłym roku mistrzostwa świata wszyscy zachwycają się reprezentacją i trenerem Stephane'em Antigą, ale reprezentacja kobiet przeżywa poważny kryzys. Polki są coraz niżej w światowym rankingu i mają przed sobą niezwykle trudną drogę do igrzysk w Rio de Janeiro.

Reklama

- Żeńska siatkówka jest w całkowicie innym miejscu niż męska. Gdzieś się po drodze zdrzemnęliśmy i by uniknąć kolejnych błędów, trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski. Pierwszym ważnym krokiem było przeniesienie Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Sosnowca do Szczyrku. Warunki do treningu, ale nie tylko, są teraz dużo lepsze - powiedział Wagner, który jest dyrektorem szkoły.

On sam jednak nie chce mówić o efektach od razu. Apeluje, że do tego trzeba czasu, cierpliwości i pracy.

- Jestem raczej długodystansowcem i myślę, że pierwsze efekty przyjdą za cztery-pięć lat. Tak naprawdę rocznik 2000 to pierwszy nabór szkoły w Szczyrku. Musimy trochę poczekać, ale z tego, co widzimy, to utalentowane dziewczyny. Trochę zmieniliśmy kryteria naboru, ale my też cały czas się uczymy. Mamy nadzieję, że w szkole nie tylko będą dziewczyny najlepsze, ale i te, które mają niezłe warunki fizyczne, lecz nie mają się gdzie rozwijać - zaznaczył.

Obecnie w szkole uczą się 34 siatkarki. Po raz pierwszy w historii została utworzona druga klasa gimnazjum.

- To było spore przeżycie dla tych dziewczyn, ale to może być strzał w dziesiątkę ze szkoleniowego punktu widzenia. Z tego, co widzimy, może to być bardzo ciekawy rocznik. Pracujemy konsekwentnie i w niezłym teamie. Udało mi się zebrać trenerów z doświadczeniem ekstraklasowym i kadrowym. To wszystko idzie ku temu, by za kilka lat przyniosło efekt. Dziewczyny trenują bardzo dużo, ale my postawiliśmy przede wszystkim na jakość pracy - podkreślił.

Dziewczyny w SMS zajęcia mają od 6.45 do 20. Treningi łączą ze szkołą.

- Łatwo nie mają, ale to jest wybór. My chyba zapomnieliśmy, że by odnieść sukcesy, trzeba pracować - zauważył Wagner.

On sam bardzo chwali sobie nową pracę. Dobrze mu się współpracuje z dziewczynami, czego doświadczył już w BKS Bielsko-Biała.

- Trzeba pamiętać, że to są młodziutkie dziewczyny, dlatego też praca z nimi jest bardzo wdzięczna. Po pierwsze, efekty widać bardzo szybko, ale i nie ma w nich jeszcze zakłamania. Nie ma menedżerów i co najważniejsze - nie ma pieniędzy. To oznacza, że wszystko jest naturalne. Śmiech, łzy, radość - ocenił.

Zdarza się też tak, że rezygnują ze szkoły. - Z różnych przyczyn - niektóre nie dają sobie rady z presją, inne z rozłąką. To jednak jest mały odsetek - zapewnił Wagner.

Realnym celem, zdaniem Wagnera, powinno być przygotowanie tych dziewczyn do mistrzostw świata w 2022 roku.

- Wydaje mi się, że zdążymy nawet do igrzysk w Tokio, ale bardziej realne są mistrzostwa świata dwa lata później. Był nawet taki projekt, by ta impreza odbyła się w Polsce. Dziewczyny, które teraz są w szkole, będą miały 23-25 lat, więc idealny wiek do gry w siatkówkę. Przy systematycznej pracy, jaką gwarantuje w seniorskiej kadrze Jacek Nawrocki, to myślę, że za pięć lat powinniśmy znajdować się znacznie wyżej w światowym rankingu - powiedział.

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Wagner | siatkówka | Szczyrk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje