Jastrzębski Węgiel zagra w Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla awansowali do turnieju finałowego Ligi Mistrzów, który rozegrany zostanie 22-23 marca w Ankarze. Zawodnicy z Jastrzębia awans zapewnili sobie, wygrywając 3:1 (27:25, 23:25, 26:24, 26:24) w rewanżowym spotkaniu wyjazdowym z Asseco Resovią.

Drużyna z Jastrzębia fetowała awans w rzeszowskiej hali Podpromie po trzecim secie rewanżowego meczu drugiej rundy play-off z Asseco Resovią. Podopieczni trenera Lorenzo Bernardiego, którzy wygrali pierwsze spotkania we własnej hali 3:0, do awansu potrzebowali zwycięstwa w dwóch partiach. Mimo ambitnej postawy mistrzów Polski jastrzębianie dopięli swego po trzeciej odsłonie. Wszystkie rozstrzygały się w emocjonujących końcówkach. Pierwszą 27:25 wygrali goście, w drugiej 25:23 zwyciężyli rzeszowianie, a w trzeciej 26:24 górą była ekipa z Jastrzębia.

Reklama

Od pierwszej piłki była twarda, męska walka o każdą piłkę - punkt za punkt. To była także wojna nerwów i charakterów. Oprócz markowych akcji, były także błędy. W grze gości, którzy po ataku Michała Łaski prowadzili 12:9, było więcej luzu. Na drugiej przerwie technicznej było jednak... 16:14 dla gospodarzy, którzy głównie nacierali skrzydłami. Wszystko rozstrzygnęło się w końcówce. Mistrzowie Polski wygrywali 22:20 i 23:21, ale nie dotrzymali do końca poziomu gry. W grze na przewagi więcej zimnej krwi wykazali jastrzębianie, którzy częściej od gospodarzy grali blokiem. Podopiecznych trenera Lorenzo Bernardiego od siatkarskiego raju, czyli awansu do Final Four dzielił tylko jeden set.

Druga odsłona, w której resoviacy walczyli o pozostanie w grze o Ankarę, zaczęła się dla nich źle. Rozochoceni jastrzębianie przedzierali się przez ich blok albo skutecznie obijali im ręce. Przeważali 8:4 i 10:6. Grali lepiej, ale Resovia nie spasowała i ambitnie odrabiała dystans (12:13). Jastrzębie się odgryzało. Po asie Łaski, który chwilę wcześniej otrzymał żółtą kartkę, prowadziło 15:12. Na 16:16 dwoma skutecznymi akcjami wyrównał dynamiczny Jochen Schops. I znów była siatkarska, męska licytacja (19:19). Na 20:19 wyprowadził rzeszowską drużynę asową zagrywką Schops. Na 22:20 podwyższył blokiem na Krzysztofie Gierczyńskim Fabian Drzyzga. Miejscowi mieli inicjatywę (23:21, 24:22) Ostatni punkt zdobył Schops. Gra o Final Four trwała nadal.

Ale tylko przez następnego seta... W trzeciej odsłonie ekipa znad Wisłoka miała inicjatywę (13:9, 14:10, 15:12, 16:14, 17:15, 18:16). Wydawało się, że wygra. Jastrzębie się przyczaiło i za moment całkowicie odwróciło losy seta i jak się okazało walki o Final Four. Po dwóch asach Roba Bontje (raz piłka spadła z taśmy na rzeszowską stronę) wyszło na prowadzenie (20:18 i 24:22 i tej przewagi już nie oddało. Kropkę nad "i" postawił Lasko, kapitan teamu z Jastrzębia.

W czwartym secie trenerzy obu drużyn diametralnie zmienili składy, ale na boisku toczyła się wyrównana walka o zwycięstwo w meczu, którą przechylili na swoją szalę goście.

Mecze rewanżowe w dwóch pozostałych parach 2. rundy play off zostaną rozegrane w środę (Zenit Kazań - Copra Elior Piacenza; pierwszy mecz 3:0) oraz w czwartek (Trentino Volley - Biełogorie Biełgorod; pierwszy mecz 0:3).

Turniej finałowy, z udziałem gospodarza - zespołu Halkbank, zostanie rozegrany w dniach 22-23 marca w Ankarze.

Po raz pierwszy w historii LM (pod tym szyldem rozgrywki funkcjonują od sezonu 2000/01) dwie polskie drużyny walczyły między sobą o miejsce w Final Four.

Jastrzębski Węgiel wystąpił w nim już w sezonie 2009/10, gdy uplasował się na czwartym miejscu. Resovia jeszcze nigdy się nie dotarła do tego etapu zmagań.

W turnieju finałowym tych rozgrywek wystąpiły jeszcze dwa inne męskie kluby siatkarskie. Skrze Bełchatów i zespołowi z Kędzierzyna-Koźla udało się to po trzy razy. Pierwsza ekipa znalazła się w tym gronie w 2008, 2010 i 2012 roku. Drugi z zespołów zaś w latach 2002-03 i ubiegłym sezonie. 

Po meczu powiedzieli:

Michał Kubiak (przyjmujący Jastrzębskiego Węgla) - "Emocje będą mnie trzymać jeszcze do jutra rana. Jestem bardzo szczęśliwy. Zagrać w Final Four było moim marzeniem. Ono się spełniło. Pojedziemy do Ankary, aby wygrywać, a nie być statystami. Przed przyjazdem do Rzeszowa było 51:49 dla nas, bo mieliśmy delikatną przewagę, natomiast Resovia była faworytem, to ona grała u siebie. Mnie się do tej pory nie udało się jeszcze wygrać z Rzeszowem. Pierwsze dwa sety dały nam awans, ale wygraliśmy także całe spotkanie i z tego się cieszymy. Michał Masny prowadził grę znakomicie, nic dodać, nic ująć. Od zawsze mówiłem, że jeżeli nie da się wygrać technicznie, taktycznie, to trzeba wygrać sercem. Dziś to serce pokazaliśmy. Choć w dwumeczu byliśmy zespołem lepszym od Resovii, to nie oznacza, że w dalszej części sezonu będziemy lepsi".

Łukasz Perłowski (środkowy Asseco Resovii) - "Moim zdaniem zabrakło nam konsekwencji. We wszystkich setach prowadziliśmy, mieliśmy dużą szansę, aby zakończyć je zwycięstwem. Nagle po naszych dwóch naszych głupich błędach rywale wracali i wyrównywali stan rywalizacji i potem nam odskakiwali. Szkoda, że trochę w taki głupi sposób oddaliśmy ten mecz. Na zagrywce musieliśmy ryzykować, aby mieć komfort na bloku, odrzucić rywali od siatki".

Michał Łasko (kapitan Jastrzębskiego Węgla) - "Takiego meczu spodziewaliśmy się. Wiedzieliśmy, że będzie to całkiem inna Resovia niż w Jastrzębiu i taka była. Dzisiaj to była prawdziwa walka. Wszystkie sety tak naprawdę rozstrzygnęły się jedną piłką. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że będziemy mieli zaszczyt reprezentowania polskiej siatkówki w Ankarze. Na pewno tam powalczymy. Każdy z nas dał z siebie 110 procent. Rob Bontje w trzecim secie wszedł i zagrał dwa asy, graliśmy w bloku, w obronie na 100 procent. Zagraliśmy bardzo dobrą siatkówkę w Jastrzębiu i zasłużyliśmy na tę zaliczkę, ale także w Rzeszowie pokazaliśmy dobrą siatkówkę. Rzeszów dzisiaj popełnił bardzo mało błędów i trzeba było twardo walczyć. 

Oleg Achrem (kapitan Asseco Resovii) - "Goście grali lepiej, prezentowali lepszą siatkówkę. Pokazali w Jastrzębiu, pokazali w Rzeszowie, że są lepsi od nas i oni pojadą na Final Four. To ciężka porażka, ale musimy się z nią pogodzić i patrzeć z optymizmem w przyszłość. Na tym meczu sezon się nie kończy, życie toczy się dalej. Przegraliśmy, musimy o tym zapomnieć i przygotowywać się na kolejne mecze w PlusLidze. I Puchar Polski. Mamy o co grać, wrócą kontuzjowani koledzy i na tych celach będziemy się koncentrować. Najważniejsze jest zdrowie, ale nie będziemy narzekać na kontuzję, mamy fajną drużyną i każdy każdego mógł zmienić".

Asseco Resovia - Jastrzębski Węgiel 1:3 (25:27, 25:23, 24:26, 24:26)

Resovia: Fabian Drzyzga, Peter Veres, Piotr Nowakowski, Łukasz Perłowski, Jochen Schops, Olieg Achrem - Mateusz Masłowski (libero) - Nikolaj Penczew (libero), Grzegorz Kosok, Lukas Tichacek, Paul Lotman, Wojciech Grzyb.

Jastrzębski: Michał Masny, Michał Kubiak, Alen Pajenk, Patryk Czarnowski, Michał Łasko, Krzysztof Gierczyński - Damian Wojtaszek (libero) - Rob Bontje, Jakub Popiwczak, Mateusz Malinowski, Nicolas Marechal, Dmytro Fillippov.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje