Jochen Schoeps: Nie mamy szczęścia do złotego seta

Siatkarz Asseco Resovii Rzeszów Jochen Schoeps ma nadzieję, że jego zespół w pojedynku z Jastrzębskim Węglem, którego stawką będzie Final Four Ligi Mistrzów, nie będzie musiał rozgrywać złotego seta. "Nie mam do niego szczęścia" - przyznał Niemiec.

"Moje osobiste doświadczenia w tym temacie są naprawdę fatalne. Za każdy razem, gdy zarówno moja drużyna, jak i ekipy moich najbliższych przyjaciół musiały grać złotego seta, kończyło się to porażką. Dlatego bardzo nie lubię tego elementu rywalizacji" - powiedział Schoeps.

Reklama

Dodatkowa partia (rozgrywana do 15 punktów) będzie miała miejsce, jeśli zespół, który wygra pierwszy mecz 3:0 lub 3:1, przegra w takim samym wymiarze rewanż lub jeśli najpierw zwycięży 3:2, a potem poniesie porażkę także po pięciosetowym spotkaniu.

"Polski" pojedynek w fazie play off LM rozpocznie się w środę w Jastrzębiu. W rewanżu mistrzowie kraju podejmą brązowych medalistów poprzedniego sezonu 11 lutego.

"Obie drużyny mają niemały problem z wygrywaniem w hali przeciwnika. Zapowiada się więc ciekawa konfrontacja. Na pewno będzie ona znacznie ważniejsza niż nasze mecze w PlusLidze, presja też będzie większa. To ostatni krok dzielący nas od Final Four i z pewnością nie będzie on łatwy do wykonania" - podkreślił niemiecki atakujący Resovii.

W podobnym tonie wypowiadał się zawodnik Jastrzębskiego Węgla Krzysztof Gierczyński, który przez dwa lata (2008-10) bronił barw ekipy z Podkarpacia.

"Do zapewnienia sobie udziału w turnieju finałowym zostało jednocześnie tak niewiele, a z drugiej strony jest on jeszcze tak daleko. Podejrzewam, że w tym wypadku naprawdę decydująca będzie mogła być każda piłka. Mam nadzieję, że oba zespoły zaprezentują naprawdę dobrą siatkówkę, a awansuje ten lepszy. Sam oczywiście liczę na to, że będzie to Jastrzębie" - dodał.

38-letni przyjmujący przyznał, że obie drużyny znają się bardzo dobrze i nie musi pomagać sztabowi szkoleniowemu w rozpracowaniu rzeszowian.

"Materiału do analiz nie brakuje. Plusem Resovii jest szeroka ławka. Na pewno zagrają mądrze i nie będą się +podpalać+.  A minusy? Też je mają, ale nie chciałbym o tym mówić. To niełatwy rywal, ale w naszym zasięgu" - zapewnił.

Na wagę zwycięstwa w pierwszej odsłonie tego pojedynku uwagę zwrócił libero trzeciego zespołu ubiegłego sezonu Damian Wojtaszek.

"Wtedy będzie można jechać do Rzeszowa ze spokojną głową. Ja już byłem raz w Ankarze (jastrzębianie rywalizowali z gospodarzem Final Four Halkbankiem Ankara w fazie grupowej tegorocznej edycji LM) i chcę tam wrócić" - zadeklarował.

Reklama

Reklama

Reklama