LM siatkarek. Męczarnie Chemika Police w Bułgarii

Ten mecz miał być potraktowany nieco inaczej niż poprzednie w Lidze Mistrzyń. Chemik Police w Płowdiwie w czwartej kolejce miał bez większego wysiłku pokonać miejscową Maritsę. Rzeczywistość okazała się brutalna. Ostatecznie jednak mistrzynie Polski w czwartek wygrały po dwuipółgodzinnej walce 3:2 (25:19, 18:25, 23:25, 25:20, 15:11). To było ich trzecie zwycięstwo w tych rozgrywkach.

Ekipa z Płowdiwu w trzech pierwszych meczach tej edycji Ligi Mistrzyń wygrała zaledwie seta. Nasze zawodniczki dobrze o tym wiedziały i myślały, że przywiozą pewne trzy punkty. Od początku mistrzynie Polski grały spokojnie i widać było, że nie chcą się specjalnie przemęczać. Ten miesiąc jest dla nich bowiem niezwykle wymagający. Zawodniczki prowadzone przez trenera Jakuba Głuszaka mają do przejechania mnóstwo kilometrów.

Reklama

W lutym już grały na wyjeździe z Polskim Cukrem Muszynianką Muszyna, a teraz musiały jechać do Bułgarii. Potem jeszcze ligowy wyjazd do Bydgoszczy oraz spotkanie w ćwierćfinale Pucharu Polski w Radomiu oraz wyjazd do Kazania. Zawodniczki z Polic czekają jeszcze domowe mecze z Eneą Piła, Legionovią i Vizurą Ruma. Ten ostatni mecz zostanie jednak rozegrany w Koszalinie. Natężenie występów jest zatem ogromne.

Pierwszy set Chemik wygrał pewnie 25:19, choć tak naprawdę wiele dobrego o jego grze powiedzieć nie można. Wydawało się, że bez trudu uda się zwyciężyć w kolejnej części.

Trudno było patrzeć na to, co stało się w drugiej odsłonie. Policzanki poczuły się chyba tak mocne i pewne siebie, że myślały o wygraniu seta na stojąco. Przestało funkcjonować przyjęcie i blok. Brakowało dobrego ataku. Gospodynie za to napędzały się z każdą kolejną akcję. Jak najbardziej zasłużenie wygrały tę partię 25:18. Kibice liderek Ligi Siatkówki Kobiet mieli nadzieję, że to koniec niedobrego. Nic z tego.

W trzeciej partii przyjezdne prowadziły 8:4, ale potem straciły sześć kolejnych punktów. Nie do zatrzymanie była Nasja Dimitrowa, która słabo rozpoczęła spotkanie. Naszej drużynie nie udawało się nic. Nadal fatalnie wyglądało przyjęcie. Brakowało asekuracji, a zawodniczki poruszały się wolno i ospale. W końcówce Maritsa wygrywała 23:19, ale jakiś cudem policzanki doprowadziły do remisu. Dwie ostatnie akcje zakończyły się jednak dla nich niepomyślnie. Siatkarki Maritsy zakończyły partię asem (25:23).

Już wtedy było oczywiście wiadomo, że Chemik kompletu punktów z Bułgarii nie przywiezie. Maksymalnie mógł wywalczyć dwa.

Czwarty set wyglądał mniej więcej tak jak pierwszy. Przyjezdne nie szalały, ale prezentowały się lepiej i miały kilka punktów przewagi. Wreszcie do ataku włączyła się Malwina Smarzek. Niespodziewanie ambitne gospodynie doprowadziły do remisu 20:20. Pięć kolejnych akcji w dobrym stylu wygrały policzanki. Decydował tie-break.

A ten zaczął się od wyrównanej gry, a potem trzypunktowej przewagi Maritsy (10:7),. Wtedy na zagrywce w drużynie z Polic znalazła się Bianka Busa. 23-letnia serbska przyjmująca serwowała znakomicie. Miejscowe kompletnie się pogubiły i po kilku minutach Chemik miał cztery piłki meczowe (14:10). Drugą okazję atakiem po bloku wykorzystała Natalia Mędrzyk.

Maritsa Płowdiw - Chemik Police 2:3 (19:25, 25:18, 25:23, 20:25, 11:15)

Maritsa Płowdiw: Shainah Joseph, Desisława Nikołowa, Nasja Dimitrowa, Lora Kitipowa, Simona Dimitrowa, Wiktoria Grigorowa - Iwelina Monowa (libero) oraz Radosweta Tenewa, Aleksandra Milanowa, Silwia Andrejewa

Chemik Police: Izabela Bełcik, Malwina Smarzek, Stefana Veljković, Alex Holston, Bianka Busa, Straszimira Simeonowa - Aleksandra Krzos (libero) oraz Sladjana Mirković, Natalia Mędrzyk, Katarzyna Zaroślińska-Król.

Dowiedz się więcej na temat: chemik police | Jakub Głuszak | Malwina Smarzek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje