LM siatkarzy - Bosek o Jastrzębskim Węglu: Zagrać jak z Asseco Resovią

Ryszard Bosek uważa, że siatkarze Jastrzębskiego Węgla są w stanie awansować do decydującego spotkania Final Four Ligi Mistrzów w Ankarze, o ile zaprezentują swoją najlepszą formę. - Muszą zagrać jak w półfinale Pucharu Polski z Asseco Resovią - zaznaczył.

W sobotę w walce o awans do finału krajowego pucharu podopieczni trenera Lorezno Bernardiego pokonali efektownie ekipę z Rzeszowa 3:0. Z tym zespołem zmierzyli się także w dwumeczu decydującym o awansie do czołowej czwórki LM. Oddali wówczas przeciwnikom łącznie tylko jednego seta.

Reklama

W najbliższą sobotę półfinale najbardziej prestiżowych z europejskich rozgrywek klubowych zmierzą się z Halbankiem Ankara, gospodarzem turnieju finałowego. Grono uczestników uzupełniają rosyjskie ekipy - Zenit Kazań i Biełogorje Biełgorod.

- Życzę jastrzębianom, by przede wszystkim udało im się awansować do finału. Inna sprawa, że nie będzie to proste zadanie. Moim zdaniem Halbank to obecnie najtrudniejszy z możliwych rywal dla nich - powiedział Bosek.

Szkoleniowcem zespołu z Ankary jest Bułgar Radostin Stojczew, a w składzie są m.in. jego rodak Matej Kazijski, Kubańczyk Osmany Juantorena czy Brazylijczyk Raphael.

- To Trentino przeniesione do Turcji, a włoski klub wygrywał wówczas wszystko, co możliwe. W budowę obecnego Halbanku włożono ogromne pieniądze, a w jego barwach występują zawodnicy światowej klasy. Dla tej ekipy porażka w półfinale będzie klęską - podkreślił złoty medalista z Montrealu.

Były szkoleniowiec polskich siatkarzy dodał, że ostatnio jastrzębianie byli w dobrej formie, ale w niedzielnym finale PP wyszły na jaw ich słabsze punkty.

- Problemem jest przyjęcie, niedokładny odbiór. Jeśli przeciwnicy zastosują trudny serwis, to nasz przedstawiciel może okazać się kopciuszkiem. Kazijski jest typem zawodnika, który zagrywa bardzo mocno. Na szczęście ekipa prowadzona przez Bernardiego w turniejach zawsze gra dobrze pierwszy mecz - zauważył Bosek.

Jako atut śląskiego zespołu wymienił kontratak, zagrywkę i zespołowość.

- W ostatnim pojedynku z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle serwis funkcjonował słabiej i widać było, jak duże ma to znaczenie. Do swojej normalnej dyspozycji wraca jednak po kontuzji Michał Łasko, który nieraz potrafił pociągnąć drużynę. Nie można jednak opierać wszystkiego na grze jednego zawodnika. Nie wystarczy sam Łasko czy Michał Kubiak. Dobrze muszą spisać się wszyscy - zaznaczył.

Jastrzębski Węgiel już raz wystąpił w turnieju finałowym LM. Trzy lata temu zajął czwarte miejsce. W drużynie od tamtego czasu pozostał tylko Bernardi. Żaden z siatkarzy występujących obecnie w trenowanej przez Włocha ekipie nie miał wcześniej okazji zagrać w tej imprezie.

- Nie sądzę, aby miało to duże znaczenie. To mimo wszystko bardzo doświadczeni zawodnicy i jest szansa, że się nie przestraszą. Ważniejsza - moim zdaniem - będzie forma i dyspozycja dnia. Czy obecnie jastrzębianie są silniejsi pod względem personalnym niż w 2011 roku? Nie da się tego porównać - podkreślił Bosek, który prowadził w przeszłości ten zespół.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje