LM siatkarzy. Kacper Piechocki: Teraz zadowoli nas tylko wygranie ekstraklasy

Teraz pozostaje nam tylko rywalizacja w ekstraklasie, w której chcemy zwyciężyć, bo tylko to nas zadowoli - powiedział po wyeliminowaniu PGE Skry Bełchatów przez włoskie Cucine Lube Civitanowa w play-off Ligi Mistrzów libero zespołu Kacper Piechocki.

Siatkarze PGE Skry swój jedenasty w historii klubu start w rozgrywkach LM zakończyli na pierwszej rundzie fazy pucharowej. Bełchatowianie w dwumeczu okazali się słabsi od Cucine Lube. W Łodzi podopieczni trenera Philippe Blaina ulegli włoskiej drużynie 1-3, a w środowym rewanżu we Włoszech zwyciężyli 3-2. Ten triumf dał im jednak niewiele, ponieważ gospodarze już po dwóch wygranych pierwszych setach zapewnili sobie awans.

Reklama

"To jest nasza porażka, a nie zwycięstwo" - przyznał po meczu libero PGE Skry Kacper Piechocki.

Sztab szkoleniowy i zawodnicy klubu z Bełchatowa nie mogli odżałować przegranej 24:26 w pierwszym secie. Prowadzili w nim bowiem 23:18 i nie wykorzystali szansy na przedłużenie swoich nadziei na awans. Jak stwierdził drugi trener PGE Skry Krzysztof Stelmach w ten sposób "sami skomplikowali sobie drogę do wygrania tego meczu".

"To był przykład, jak przegrywa się ważny mecz. Drugi set był już bowiem pokłosiem porażki w pierwszej odsłonie. Wielka szkoda, bo gdyśmy dobili przeciwnika, można było pokusić się o zwycięstwo w tym spotkaniu i doprowadzenie do złotego seta. Można było wygrać to spotkanie za trzy punkty" - tłumaczył szkoleniowiec.

Przyjmujący PGE Skry Bartosz Bednorz ocenił, że bełchatowianie za szybko uwierzyli w wygraną w tym secie, co spowodowało rozluźnienie i w efekcie miało wpływ na popełnianie prostych błędów. Dodał, że tylko nieliczni po takim czymś potrafią się podnieść.

Piechocki podkreślił, że "tak nie powinno się stać". "Bardzo szkoda tego seta, bo w drugim, który zdecydował o naszym odpadnięciu, grało nam się już bardzo ciężko. Ja też jestem niezadowolony, bo popełniłem błędy" - powiedział.

Drużynie z Bełchatowa pozostała już tylko rywalizacja o mistrzostwo Polski. Ligowe rozgrywki to ostatnia szansa PGE Skry, by w tym sezonie sięgnąć po jakieś trofeum. Wcześniej bowiem utytułowanemu klubowi nie udało się obronić Pucharu Polski, który w tym roku wywalczyła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

"Teraz pozostaje nam tylko rywalizacja w ekstraklasie, w której chcemy zwyciężyć, bo tylko to nas zadowoli. Wracamy do ligi z myślą, żeby na sto procent zapewnić sobie miejsce w czwórce i zobaczyć, na kogo trafimy w półfinale. Na pewno damy z siebie wszystko" - zapewnił Piechocki.

Bednorz dodał, że ekipa PGE Skry ma ambicję, by sięgnąć po tytuł. "Mistrzostwo Polski to marzenie każdego siatkarza. Liczę na to, że nam się uda" - zaznaczył.

Do końca sezonu zasadniczego ekstraklasy pozostały dwie kolejki. W sobotę zajmująca trzecie miejsce w tabeli PGE Skra zmierzy się na wyjeździe z BBTS Bielsko-Biała, a tydzień później podejmie Effectora Kielce.

Cucine Lube w drugiej rundzie play-off LM trafi na lepszy zespół z innej włosko-polskiej pary: Azimut Modena - Asseco Resovia. W pierwszym spotkaniu w Rzeszowie 3-2 zwyciężył Azimut. Rewanż w czwartek (godz. 20.30).

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje