LM siatkarzy: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Sir Colussi Sicoma Perugia 2:3 w meczu o brąz

Siatkarze ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle bez medalu Ligi Mistrzów. W meczu o trzecie miejsce Final Four w Kazaniu kędzierzynianie przegrali z mistrzem Włoch Sir Colussi Sicoma Perugia 2:3.

Kędzierzynianie nie trafili z formą na koniec sezonu. Podopieczni Andrei Gianiego wygrali w cuglach rundę zasadniczą PlusLigi, ale w bitwie o złoty medal mistrzostw Polski wyraźnie przegrali z PGE Skrą Bełchatów. Szansą na uratowanie sezonu miał być turniej finałowy Ligi Mistrzów w Kazaniu. W półfinale jednak ZAKSA przegrała z Cucine Lube Civitanova 1:3 i na otarcie łez pozostała walka o brązowy medal.

Ekipa z Perugii natomiast we Włoszech wygrała wszystko. Siatkarze Lorenzo Bernardiego zdobyli mistrzostwo kraju, sięgnęli także po Puchar i Superpuchar Włoch. W Kazaniu chcieli zdobyć kolejne trofeum. Wybił im to z głowy obrońca tytułu i gospodarz Final Four Zenit Kazań. Wilfredo Loen i spółka  rozbili mistrzów Włoch w półfinale 3:0.

ZAKSA znakomicie spisała się w pierwszym secie pojedynku o brąz. Kluczem była świetna zagrywka w wykonaniu kędzierzynian. Włosi mieli duże kłopoty zwłaszcza z serwisami Rafała Szymury, który wyszedł w podstawowym składzie, Mateusza Bieńka i Łukasza Wiśniewskiego. Odrzuceni od siatki rywale zmuszeni zostali do rozgrywania czytelnych akcji. Na to tylko czekała ZAKSA. Kontry w wykonaniu polskiego zespołu były zabójcze. Skutecznością imponowali Szymura i Maurice Torres.

Kiedy Bieniek "ustrzelił" zagrywką Ivana Zaytseva było 7:2. W kolejnych fragmentach ZAKSA również dominowała na boisku. Szymura zaskoczył zagrywką libero Massimo Colaciego (15:7), a później Torres zatrzymał Aleksandra Atanasijevicia (20:14). Takiej przewagi kędzierzynianie nie mogli zmarnować. Po ataku Sama Deroo mieli piłkę setową (24:16). Następnie Atanasijević zepsuł zagrywkę i to był koniec pierwszej partii wygranej przez ZAKS-ę pewnie 25:17.

Mistrzowie Włoch od początku drugiej odsłony zabrali się do pracy. Zagrywka wicemistrzów Polski już nie sprawiała im takich kłopotów, jak w poprzedniej partii. Rozgrywający Luciano De Cecco mógł zatem pokazać swoje duże możliwości. Rozegrali się Atanasijević i Zaytsev. Perugia przez długi czas miała dwa, trzy punkty przewagi.

Kędzierzynianie poderwali się do walki i za sprawą Szymury oraz Deroo doprowadzili do remisu 20:20. To wyraźnie dodało im skrzydeł. Po autowym ataku Atanasijevicia ZAKSA miała setbola (24:22). Zwycięstwo w drugim secie miała na wyciągnięcie ręki. Torres zepsuł zagrywkę, a chwilę później rezerwowy James Shaw jakimś cudem wcisnął piłkę na stronę polskiego zespołu (24:24). Dwa setbole zostały zmarnowane. Trzy kolejne niestety też. Sytuacja się odwróciła, kiedy potrójny blok zatrzymał Torresa. Perugia wykorzystała pierwszą piłkę setową, a "pomógł" Deroo, który z prawego skrzydła zaatakował w aut. Giani liczył na cud i poprosił o sprawdzenie, czy Włosi nie dotknęli siatki. Błędu nie popełnili. Perugia wygrała 29:27 doprowadzając do remisu 1:1 w setach.

Na szczęście porażka w tak dramatycznych okolicznościach nie zdeprymowała ZAKS-y. Wręcz przeciwnie. Wywołała u siatkarzy z Kędzierzyna-Koźla sportową złość. Kędzierzynianie wrócili do swojej znakomitej gry w trzeciej partii. Kluczowa dla losów tego seta była sytuacja, kiedy w polu zagrywki stanął Torres. Portorykańczyk popisał się dwoma asami. Do tego kapitalnym pojedynczym blokiem popisał się Bieniek, który zatrzymał Marko Podrascanina. Serię kędzierzynian przerwał Atanasijević, ale przewaga polskiej drużyny była już wyraźna (13:8). Zawodnicy Gianiego kontrolowali wydarzenia na boisku do końca. Oprócz Torresa na wyróżnienie zasługuje także postawa Szymury. Ostatni punkt w tej odsłonie zdobył Torres efektownym atakiem po prostej (25:19).

Czwartego seta lepiej rozpoczęli Włosi od prowadzenia 4:1. Kędzierzynianie szybko odrobili straty. Wiśniewski w duecie z Torresem zablokowali Zaytseva i było 5:5. Na pierwszej przerwie technicznej to jednak Perugia miała dwa punkty w zapasie (8:6). Taka przewaga Włochów utrzymywała się do drugiej przerwy. Po powrocie na boisko linię przy zagrywce przekroczył Zaytysev. W kolejnej akcji 29-letni zawodnik też się nie popisał. Mając "wyczyszczoną" siatkę zaatakował w aut. Trzeci punkt z rzędu dla ZAKS-y był dziełem Bieńka, który znów wygrał pojedynek z Podrascaninem (17:16). Od tego momentu oglądaliśmy walkę punkt za punkt. Szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili Włosi w końcówce. Kiedy kontrę skończył Atanasijević, Perugia miała piłkę setową (24:22). Pierwszą ZAKSA obroniła za sprawą Deroo i miała w górze piłkę na remis 24:24, ale Torres został zablokowany. O tym, która z drużyn zdobędzie brąz, zadecydował tie-break.

W decydującej partii prym wiódł Atanasijević, który raz po raz posyłał "bomby" na stronę ZAKS-y. Zmiana stron boiska odbyła się przy prowadzeniu Włochów 8:4. Kiedy Simone Anzani zatrzymał Deroo przewaga Perugii wynosiła już pięć punktów (11:6). Wtedy kędzierzynianie stanęli, a Podrascanin zdemolował polski zespół potężną zagrywką. Mecz zakończył serwisem w siatkę Szymura (7:15).

Siatkarze ZAKS-y nie powtórzyli zatem wyniku z 2003 roku, kiedy stanęli na najniższym stopniu podium Ligi Mistrzów.

Reklama

W finale Zenit po pasjonującym meczu pokonał Cucine Lube Civitanova 3:2 i po raz czwarty z rzędu, a szósty w historii wygrał Ligę Mistrzów.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Sir Colussi Sicoma Perugia 2:3 (25:17, 27:29, 25:19, 23:25, 7:15)

ZAKSA: Łukasz Wiśniewski, Maurice Torres, Rafał Szymura, Mateusz Bieniek, Benjamin Toniutti, Sam Deroo, Paweł Zatorski (libero) oraz Sławomir Jungiewicz

Perugia: Ivan Zaytsev, Marko Podrascanin, Aleksandar Atanasijević, Aaron Russell, Simone Anzani, Luciano De Cecco, Massimo Colaci (libero) oraz James Shaw, Alexander Berger, Fabio Ricci

Robert Kopeć

Dowiedz się więcej na temat: ZAKSA Kędzierzyn Koźle | LM siatkarzy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama