Pierwszy świadek zeznawał w procesie byłych szefów PZPS-u

We wtorek zeznania złożył pierwszy świadek w procesie siatkarskich działaczy Mirosława Przedpełskiego i Artura Popki. Były prezes i wiceprezes PZPS-u podejrzani są o korupcję przy organizacji mistrzostw świata w Polsce w 2014 roku.

Na wniosek oskarżonych sąd zgodził się na publikację ich pełnych danych personalnych. Zeznająca we wtorek pracownica związku wnioskowała natomiast o anonimowość i sąd się do tej prośby przychylił.

Reklama

Pytania sądu oraz prokuratorów dotyczyły głównie umowy dotacyjnej oraz promocyjnej podpisanej w 2010 roku z jednym z miast gospodarzy siatkarskich MŚ - Katowicami. Opiewała ona na kwotę 10 mln złotych i zawierała kilka aneksów. Tłumaczyła, czemu do ochrony i zabezpieczenia imprezy została wybrana firma FOSA. Za tę usługę - jak zapewniła - nie zapłacono ze środków publicznych i nigdy nie było też takiego założenia.

Przesłuchanie trwało niecałe dwie godziny, ponieważ na dłużej nie pozwolił stan zdrowia jednego z oskarżonych. Obaj byli prezesi byli obecni na sali. Sąd kolejny termin rozprawy wyznaczył na 3 stycznia.

Wcześniej posiedzenia sądu w tej sprawie odbywały się w tzw. sali K, przeznaczonej dla postępowań prowadzonych z wykorzystaniem materiałów niejawnych.

Pierwsze, tzw. techniczne posiedzenie sądu odbyło się w listopadzie 2015. Sąd wówczas nie uwzględnił wniosku oskarżonego Cezarego Plenclera, szefa prywatnej firmy ochroniarskiej z Chorzowa, która od wielu lat współpracowała z PZPS, o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności karnej oraz nie uwzględnił wniosków obrońców dwóch pozostałych oskarżonych o umorzenie postępowania.

To właśnie Plencler został zatrzymany wraz z Przedpełskim, ówczesnym prezesem PZPS, w listopadzie 2014 roku przez funkcjonariuszy CBA bezpośrednio po przekazaniu pieniędzy. Wręczenie korzyści nastąpiło w zamian za wpłynięcie na proces wyboru jego firmy do ochrony i zabezpieczenia organizacyjnego MŚ, co - jak uznała prokuratura - stanowiło niedopuszczalną czynność preferencyjną. Pracownicy tej firmy obsługiwali wszystkie spotkania turnieju, z wyjątkiem meczu otwarcia na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Obaj działacze podtrzymują, że są niewinni i nie przyjęli łapówek. Afera korupcyjna z ich udziałem wybuchła w listopadzie 2014 roku, niecałe dwa miesiące po tym, jak polscy siatkarze po raz pierwszy od 40 lat wywalczyli, przed własną publicznością, złoty medal mistrzostw świata. Przedpełski i Popko spędzili kilka miesięcy w areszcie, postawiono im zarzuty o charakterze korupcyjnym i zrezygnowali wówczas ze wszystkich funkcji w krajowej federacji.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje