Prezes PZPS rozumie kluby, które wycofały się z Pucharu Challenge

W siatkarskim Pucharze Challenge w przyszłym sezonie nie wystąpi żaden polski klub. Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, przyznał, że nie jest zaskoczony decyzją kubów.

Z udziału w trzecich pod względem rangi rozgrywkach na arenie europejskiej wycofały się wszystkie polskie drużyny - zarówno kobiece, jak i męskie. Przedpełski nie próbował nakłaniać żadnej z nich do zmiany decyzji.

Reklama

- Może nie tak, że się z nimi solidaryzuję, ale na pewno trzeba coś w tej sprawie zmienić. Nie powinno być tak, że zespoły muszą wciąż do startu w pucharach dokładać. Mam nadzieję, że rezygnacja naszych klubów przyśpieszy reformę. Nowe pomysły są przygotowywane, ale prace nad nimi w Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej (CEV) idą zbyt wolno - ocenił.

Prezes PZPS dodał, że rozmawiał z władzami kilku innych krajowych federacji ze Starego Kontynentu i miały one podobne odczucia. W poniedziałek z gry w Pucharze Challenge i wyższym rangą Pucharze CEV wycofały się cztery kluby niemieckie. Jako powód podano względy finansowe.

- Cały czas dyskutujemy z przedstawicielami CEV. Za tydzień mamy posiedzenie zarządu i zobaczymy, czy to coś da. Jesteśmy jednak awangardą i niełatwo przekonać pozostałych głosujących - zaznaczył Przedpełski, jeden z siedmiu wiceprezydentów CEV.

Na pytanie, czy kierowany przez niego związek nie ma możliwości pomóc finansowo klubom, by te wystartowały w europejskich pucharach, odparł, że nie jest to rozwiązanie. - CEV ma produkt, którego potencjału nie wykorzystuje. Nie chodzi o to, żebyśmy dopłacali do tego my albo kluby - argumentował.

Szef PZPS podkreślił, że problem dotyczy nie tylko niższych rangą rozgrywek, ale również najbardziej prestiżowej Ligi Mistrzów. - Oczywiście, to nie piłka nożna, ale nie może być tak, że tylko najlepsze drużyny z LM mają z tego jakiś zysk. A mogłyby mieć znacznie większy. U nas i tak nie jest jeszcze tak źle, bo mamy publiczność i kluby mogą liczyć na wpływy z biletów - zaznaczył.

Jego zdaniem kluczowe jest dokonanie zmian, które pomogą przyciągnąć sponsorów. Jako sposób na dokonanie tego wskazał zamianę Pucharu CEV i Challenge na kwalifikacje LM.

- Coraz więcej zespołów chce uczestniczyć w tych rozgrywkach. Głośno mówią o tym Włochy czy Rosja. Podniesienie rangi zmagań Pucharu CEV i Challenge na pewno pomoże przyciągnąć potencjalnych sponsorów. Pojawiła się także propozycja stworzenia ligi złożonej z przedstawicieli czołowych rozgrywek krajowych. Takie pomysły wspiera jednak kilka federacji, a głosujących jest ponad 50 - zauważył Przedpełski.

W przyszłym sezonie w Lidze Mistrzyń wystąpią Chemik Police i Impel Wrocław. Prawo gry w Pucharze CEV mają Atom Trefl Sopot i Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza, ale obie drużyny starają się o "dzikie karty" LM. W Lidze Mistrzów zagwarantowane miejsce mają trzy polskie kluby: PGE Skra Bełchatów, Asseco Resovia Rzeszów oraz Jastrzębski Węgiel. W Pucharze CEV rywalizować będzie z kolei ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje