Ryszard Bosek: Antidze zabrakło ciągłości sukcesów

Ryszard Bosek spodziewał się, że zarząd PZPS nie przedłuży kontraktu z trenerem siatkarzy Stephane'em Antigą. "Francuzowi trzeba pamiętać złoty medal mistrzostw świata, ale zabrakło ciągłości sukcesów" - powiedział były szkoleniowiec biało-czerwonych.

- Cały czas mówiono, że celem jest medal olimpijski w Rio de Janeiro. Nie wiem, czy był taki zapis w umowie, ale turniej olimpijski był niewątpliwie głównym celem i zadanie nie zostało wykonane. Dlatego też spodziewałem się, że taka będzie decyzja władz PZPS - zaznaczył Bosek.

Reklama

Antiga rozpoczął pracę z Polakami w 2014 roku i jesienią wywalczył złoty medal mistrzostw świata. Później jego zespół nie odnosił już zbytnio sukcesów. Zajął co prawda trzecie miejsce w Pucharze Świata 2015, ale nie dało to przepustki na igrzyska i trzeba było o nią walczyć w dodatkowym turnieju kwalifikacyjnym. W turnieju olimpijskim w Rio de Janeiro biało-czerwoni odpadli w ćwierćfinale.

- Stephane'owi trzeba podziękować za triumf w MŚ, który był też po części wynikiem szczęścia. Kluczowe jest to, że potem zabrakło ciągłości sukcesów. To większy problem, bo to samo było z poprzednimi szkoleniowcami. I nad tym trzeba się przede wszystkim zastanowić. A tak zawsze najpierw jest euforia po sukcesie, potem kredyt zaufania, a na koniec klęska. Powinno zaś być tak, że nasz zespół będzie stale w najlepszej "czwórce" ważnych imprez - analizował mistrz olimpijski z Montrealu.

Nie chciał przedstawić jednoznacznej oceny kadencji Francuza.

- Wcześniej musiałbym zapoznać się z przedstawionym przez niego związkowi programem. Prawdą jednak jest, że dopiero pod koniec jego pracy w drużynie pojawiło się, i to tylko paru młodych zawodników. Jeśli trzecim rozgrywającym jest trzydziestokilkuletni Paweł Woicki, to nie wiem, czy to jest kierunek, w którym powinno to wszystko zmierzać. Ważna jest konkurencyjność. Zawodnicy muszą mieć z kim rywalizować o miejsce w składzie i muszą chcieć grać w reprezentacji - podkreślił.

Mistrz świata z 1974 roku przypomniał, że sama decyzja o powierzeniu Antidze prowadzenia kadry była ryzykowna.

- Trudno było w ogóle mówić o nim wówczas jako o trenerze, bo gdy jesienią 2013 roku poinformowano o jego wyborze, to był jeszcze zawodnikiem. Sięganie po kogoś takiego zamiast po doświadczonego szkoleniowca miało znamiona desperacji i było rzuceniem na głęboką wodę - podsumował.

W ostatnich tygodniach w mediach trwały spekulacje dotyczące dalszych losów opiekuna biało-czerwonych. W prasie wypowiadali się nawet zawodnicy występujący wciąż w reprezentacji. Otwarcie o potrzebie zmiany mówił rozgrywający Fabian Drzyzga, który narzekał na złą atmosferę w kadrze.

- To nie jest pozytywny sygnał, gdy siatkarze wypowiadają się na ten temat w mediach. Dopóki są zawodnikami, to mają się podporządkować trenerowi i pamiętać, kto jest nad nimi - uważa Bosek.

PZPS na razie nie podał na razie, kto będzie następcą Antigi. Wśród kandydatów przywoływanych przez prasę jest m.in. Argentyńczyk Raul Lozano, który w przeszłości prowadził już reprezentację Polski. Bosek przypomniał, że ponowne próby prowadzenia drużyny narodowej nie wyszły np. legendarnemu Jerzemu Hubertowi Wagnerowi, pod którego wodzą biało-czerwoni zostali w latach 70-tych mistrzami globu i złotymi medalistami olimpijskimi.

- Lozano słynie z twardej ręki. Uważam jednak, że najważniejsze są umiejętności trenerskie i wyszkolenie, bo samą twardą ręką zawodników się nie przyciągnie do reprezentacji. Osobiście jestem zwolennikiem koncepcji, że szkoleniowcem reprezentacji powinna być osoba z danego kraju - podkreślił.

Dowiedz się więcej na temat: Ryszard Bosek | Stephen Antiga

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje