Piotr Makowski oficjalnie trenerem polskich siatkarek

​Piotr Makowski we wtorek oficjalnie podpisał kontrakt z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej na prowadzenie kobiecej reprezentacji. Umowa nie jest ograniczona czasowo. Nadrzędnym celem jest awans na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro.

Prezes PZPS Mirosław Przedpełski nie krył zadowolenia z podpisania umowy i pokreślił, że zwlekanie z ogłoszeniem decyzji było słuszne. - Nie chcieliśmy trenerowi przeszkadzać w jego pracy. Wewnętrznie czuję pozytywne nastawienie i dobrego ducha w całym przedsięwzięciu. Jestem przekonany o tym, że nasza współpraca da znakomite rezultaty i uda się osiągnąć oczekiwane wyniki - skomentował.

Witold Roman, wiceprezes ds. szkolenia w PZPS, chce przede wszystkim zobaczyć nową reprezentację i wysoką jakość. - Zdajemy sobie z tego sprawę, że ostatni rok był trudny i dlatego chcielibyśmy, by trener stworzył nowy kolektyw, który będzie gotowy do walki. Naszym celem jest awans do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Dobrze by było, gdyby w kadrze znalazły się nowe zawodniczki, które będą zastępowały te, które powoli odchodzą.

Makowski w ostatnim sezonie prowadził męski zespół Delecty Bydgoszcz. Zajął z nią czwarte miejsce w PlusLidze. Jednak nie stracił kontaktu z damską siatkówką. - Oglądałem mecze nad Brdą, jeździłem też do Sopotu. W telewizji śledziłem puchary europejskie i widziałem wiele meczów OrlenLigi. Orientuję się na bieżąco, wiem jakie zawodniczki prezentują umiejętności - zapewnił.

Trener nie chciał jeszcze zdradzić żadnych nazwisk. Na razie analizuje spotkania, śledzi końcówkę rozgrywek ekstraklasy i prowadzi rozmowy. Pierwsze zgrupowanie jest zaplanowane na 2 czerwca. Do 15 maja będzie znany cały sztab szkoleniowy. Przygotowywać do sezonu będą się dwie grupy - jedna rozpocznie je trochę wcześniej ok. 20 maja, by dojść odpowiednio do formy na Uniwersjadę w Kazaniu.

Prezes PZPS zapewnił, że męska i damska reprezentacja są traktowane tak samo. - Mimo wielu komentarzy na ten temat, pragnę zapewnić, że podchodzimy do obu drużyn z podobnym zaangażowaniem. Wszystkie nakłady finansowe, organizacyjne są identyczne. Dlatego mam nadzieję, że wyniki też będą takie same - podkreślił.

Pierwsze powołania nastąpią po rozstrzygnięciach w OrlenLidze. - Uważam jednak, że na każdej pozycji są dwie, trzy wartościowe zawodniczki. Największy problem mamy z przyjęciem. Nie ma na razie młodych siatkarek, które by się wyróżniały - powiedział Makowski.

Dla trenera najważniejsze jest, by zawodniczki zaangażowały się w pracę. - Wyznaję zasadę, że nie musimy się kochać, ale za to musimy się szanować. To jest najważniejsze, by podejść do każdych zajęć bardzo profesjonalnie. By nie kierować się emocjami, czy starymi problemami, a podejść z czystą kartą. Na pewno praca będzie najistotniejszą wartością, a jeśli uda się stworzyć odpowiednią atmosferę to na pewno się uda osiągnąć dobry wynik. Chcemy stworzyć grupę, która będzie miała wizję i cel - zaznaczył.

Trudny jest dla polskich zawodniczek kalendarz. Cztery dni po zakończeniu rywalizacji w Grand Prix rozpoczynają się mistrzostwa Europy w Niemczech i Szwajcarii. - Będzie trzeba bardzo ostrożnie przejść przez ten sezon, ale jednocześnie walczyć w GP na całość. Być może zatem trzeba będzie z marszu podejść do czempionatu Starego Kontynentu - dodał.

Na początku było brane pod uwagę rozwiązanie, w którym Makowski miałby nadal prowadzić Delectę i reprezentację Polski kobiet. Nie doszło jednak do tego. Trener będzie jednak związany nadal z bydgoskim klubem - zasiądzie w zarządzie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje