Jarosz Jarosz: Ta porażka jeszcze nas nie skreśla

- Nie zrobiliśmy Francuzom krzywdy zagrywką i nie potrafiliśmy ich odrzucić od siatki - powiedział atakujący reprezentacji Polski Jakub Jarosz. "Biało-czerwoni" przegrali w Ergo Arenie z "Trójkolorowymi" 1:3, co sprawiło, że o bezpośredni awans do ćwierćfinału mistrzostw Europy będzie ciężko.

Polakom nie udał się rewanż za porażki w tegorocznej edycji Ligi Światowej. - Chcieliśmy grać cierpliwie w ataku. Wiedzieliśmy, że będą dobrze bronić. Byliśmy przygotowani na wszystkie ich najmocniejsze elementy, które w sobotę funkcjonowały u nich wyśmienicie. Niestety, byli zespołem lepszym od nas - podkreślił polski atakujący, który zdobył zaledwie cztery punkty.

Reklama

Jarosz wyszedł w podstawowym składzie, ale w drugiej odsłonie został zmieniony przez Grzegorza Boćka.

- W trzecim secie zmusiliśmy ich do popełniania większej ilości błędów. Parę razy ewidentnie uderzyli w aut i wtedy ten set padł naszym łupem. Potem wrócili do swojej dobrej gry i przegraliśmy. Na pewno szkoda, że nie udało nam się do końca nawiązać z nimi walki - zaznaczył Jarosz.

Czwartego seta Polacy zaczęli dobrze, ale od stanu 8:8 Francuzi zdobyli siedem punktów z rzędu i to był przełomowy moment tej partii. Zdobytej przewagi "Trójkolorowi" nie roztrwonili. Dzięki wygranej podopieczni Laurenta Tilliego są w komfortowej sytuacji, żeby zająć pierwsze miejsce w grupie B.

- To są mistrzostwa Europy, długi turniej. Porażka z Francuzami jeszcze nie skreśla nas z walki o nasze cele. W niedzielę spotkanie ze Słowacją i gramy o zwycięstwo - zakończył Jarosz.

Z Gdańska Robert Kopeć


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje