Michał Kubiak: Ważne, że rozbiliśmy Iran w tie breaku

Polscy siatkarze znakomicie rozpoczęli tegoroczną edycję Ligi Światowej. Mistrzowie świata mają na koncie komplet zwycięstw.

Tydzień temu Polacy dwukrotnie pokonali Rosjan (3:0 i 3:2). W piątek i sobotę wygrali z nieobliczalną reprezentacją Iranu (3:1 i 3:2).

"Trudno mi powiedzieć, gdzie się obecnie sportowo znajdujemy. Teraz czeka nas spotkanie ze Stanami Zjednoczonymi, drugą niepokonaną drużyną w naszej grupie i to będzie jakaś weryfikacja tego na jakim etapie obecnie jesteśmy. Dotychczasowe mecze nie mogą być traktowane jako wyznacznik tego, co będzie się działo w najważniejszej części sezonu reprezentacyjnego. Wszystkie drużyny się "przecierają", ale to jes dopiero początek rozgrywek i każdy na razie gra nierówno" - powiedział przyjmujący reprezentacji Polski Mateusz Mika.

"Na pewno ci zawodnicy, którzy w tym sezonie z nami nie grają, byli ważnymi postaciami w naszej reprezentacji, ale jak widać na razie udało nam się nadrabiać to, że ich z nami nie ma i możemy grać na w miarę przyzwoitym poziomie. Zresztą najbardziej cieszy zwycięstwo, bo najważniejsze jest to, że na końcu my wygrywamy jako zespół. Każdy z nas może zagrać gorzej, ale też każdy z nas może zagrać wybitnie i zawsze sami siebie oceniamy jako jedną drużynę. Na pewno taki sukces jak zeszłoroczne mistrzostwo świata dodaje nam pewności siebie, ale myślę też, że z naszego doświadczenia jako zawodników, wiemy jak radzić sobie w tych trudnych momentach i może to właśnie daje nam przewagę nad przeciwnikiem" - dodał Mika.

"Zawsze sam w sobie znajduję dodatkową motywację na takie spotkania. Cieszymy się ze zwycięstwa, być może mogliśmy wygrać ten mecz już w czwartym secie, ale mimo straconego punktu zyskaliśmy coś innego, coś bardzo ważnego - pewność i jeszcze większe zaangażowanie, co było widać szczególnie u młodych zawodników. Po tym meczu nie ma sensu zaglądać do statystyk. Ważne, że rozbiliśmy Iran w tie breaku i jesteśmy niepokonani w naszej grupie" - stwierdził kapitan "Biało-czerwonych" Michał Kubiak.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama