Reprezentacja siatkarzy: Antiga odchodzi. Wspaniały: Nie jest to normalne

Stephane Antiga nie będzie już trenerem reprezentacji Polski siatkarzy. Wciąż nie wiadomo, kto zostanie jego następcą. Eksperci uważają, że trzeba zgłębić problem braku ciągłości sukcesów siatkarzy, który dotknął Polaków za kadencji czterech ostatnich trenerów.

W poniedziałek zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej podjął decyzję, że nie przedłuży kontraktu ze Stephane'em Antigą. Francuz był czwartym z rzędu trenerem, który odniósł sukces na początku pracy z biało-czerwonymi, ale nie był w stanie powtórzyć tego w kolejnych ważnych imprezach. Wcześniej to samo miało miejsce w przypadku Argentyńczyków Raula Lozano i Daniela Castellaniego oraz Włocha Andrei Anastasiego.

Reklama

- Nie jest to normalne, że od 10 lat występuje takie zjawisko i po pierwszym udanym roku czy dwóch wyniki są niezadowalające. Trzeba zgłębić ten temat, bo nie chodzi tylko o trenera, ale też należy zastanowić się nad kwestią zawodników i innymi sprawami - zaznaczył były szkoleniowiec Polaków Waldemar Wspaniały.

W podobnym tonie wypowiadał się inny z dawnych opiekunów Polaków Ryszard Bosek, gdy w poniedziałek komentował decyzję PZPS dotyczącą Antigi.

- To większy problem, bo to samo było z poprzednimi szkoleniowcami. I nad tym trzeba się przede wszystkim zastanowić. A tak zawsze najpierw jest euforia po sukcesie, potem kredyt zaufania, a na koniec klęska. Powinno zaś być tak, że nasz zespół będzie stale w najlepszej czwórce ważnych imprez - ocenił.

Inaczej do sprawy podchodzi były reprezentant kraju Daniel Pliński. Jego zdaniem nie należy dopatrywać się jakiegoś większego problemu.

- Nie da się wszystkiego wygrywać, mogą się zdarzyć potknięcia. Na świecie jest siedem, osiem ekipy, które mogą wygrać największe turnieje. Co do ostatnich rezultatów naszej kadry, to zarówno w przypadku igrzysk w Rio de Janeiro, jak i ubiegłorocznych mistrzostw Europy jeden ćwierćfinałowy mecz decydował o tym, czy będziemy w strefie medalowej, czy żegnamy się z imprezą - zastrzegł środkowy Cerradu Czarnych Radom.

Bosek żartobliwie zaznaczył, że gdyby wspomniana tendencja miała się utrzymać, to przynajmniej kibice mogliby być spokojni o wynik w przyszłorocznych ME, które odbędą się w Polsce. Ekipę gospodarzy poprowadzi w nich bowiem nowy szkoleniowiec, dla którego będzie to pierwszy rok pracy.

- Jednocześnie można byłoby przy ogłaszaniu nazwiska następcy Antigi od razu zabrać się za szukanie kolejnego szkoleniowca, który będzie potrzebny za ok. cztery lata - dodał złoty medalista MŚ z 1974 roku i mistrz olimpijski z Montrealu.

Zdaniem Wspaniałego wspomnianego problemu nie można tłumaczyć specyfiką gry drużyny narodowej.

- Nie ma znaczenia, czy mowa o reprezentacji, czy o zespole klubowym. Włosi niby też są w kryzysie, ale poniżej pewnego poziomu nie schodzą. Tymczasem biało-czerwoni za kadencji Lozano po wicemistrzostwie świata musieli walczyć o udział w mistrzostwach Europy w prekwalifikacjach - argumentował.

Zarówno on, jak i były kadrowicz Marcin Prus nieco bronili ostatniego trenera reprezentacji, przypominając, że po zakończonych triumfem mistrzostwach globu 2014 z gry w narodowych barwach zrezygnowali czołowi jej gracze - rozgrywający Paweł Zagumny i atakujący Mariusz Wlazły. W przypadku wcześniejszych opiekunów nie dochodziło po sukcesach do aż tak znaczących zmian.

- Stephane'a trzeba trochę usprawiedliwić. Paweł i Mariusz stanowili właściwie 50 procent wartości tamtej drużyny. Pamiętajmy, że w sierpniowych igrzyskach nie wystąpił ten sam zespół co w MŚ. Niektórzy mówili, że biało-czerwoni pojechali po medal do Rio de Janeiro. Ja uważam, że ćwierćfinał to było maksimum tego, co ta drużyna mogła tam osiągnąć. Jeśli nie ma odpowiednich ludzi do gry, to nie ma wyników - podkreślił Prus.

Antiga w poniedziałkowej rozmowie z dziennikarzami jako ewentualny powód tego, że ostatnio Polacy największe sukcesy odnosili zawsze tuż po zmianie szkoleniowca podał to, iż każdy z zawodników chce wówczas udowodnić trenerowi, że jest najlepszy na tej pozycji i chce grać.

- Gdyby tak było to oznaczałoby brak profesjonalizmu graczy. Nasi siatkarze muszą też zrozumieć, że znacznie łatwiej jest wygrać niż potem utrzymać się na szczycie. By osiągnąć to drugie, trzeba włożyć znacznie więcej pracy, bo z piedestału bardzo szybko można spaść - przestrzegł Wspaniały.

Siatkarzy starał się bronić Pliński.

- Skoro Stephane tak powiedział, to widać, że coś zauważył. Ale też sam dość szybko zakończył selekcję, więc koło się zamyka. Sam przez wiele lat grałem w kadrze i uważam, że zawodnicy trenują tak samo ciężko na początku współpracy z danym szkoleniowcem, jak i później. Proszę też pamiętać, że ci występujący w kadrze grają praktycznie przez cały rok - zauważył.

Prezes PZPS Jacek Kasprzyk zapowiedział w poniedziałek, że chciałby, aby nazwisko nowego szkoleniowca było znane w ciągu trzech lub czterech tygodni. Wspaniały apeluje, aby po czterech kolejnych obcokrajowcach na tym stanowisku szansę otrzymał wreszcie Polak.

- Mam nadzieję, że dożyję takich czasów. Rodzimi szkoleniowcy znają mentalność polskich zawodników, a zagraniczni przez pierwsze pół roku poznają dopiero ludzi. Stephane był pod tym względem wyjątkiem, bo wcześniej już mieszkał w naszym kraju i mówił po polsku. Jemu jednak brakowało doświadczenia. Te dwa elementy nie są jednak jedynymi, które powinno się brać pod uwagę przy wyborze. Mógłbym wymienić jeszcze ze 20 składowych - dodał.

Nie chciał wymieniać swoich typów, choć ma kilku swoich kandydatów. Bardziej konkretny był z kolei Pliński.

- Na szczęście to nie ja muszę decydować, ale gdybym miał bawić się w typowanie, to przychodzi na myśl jedno nazwisko - Gheorghe Gianni Cretu, który pracuje w Cuprumie Lubin. Uważam, że to był najlepszy szkoleniowiec w naszej lidze w sezonie 2015/16. Szanuje każdego siatkarza, niezależnie od tego, czy to najważniejszy zawodnik w zespole, czy 14. pod tym względem. Preferuje szkołę włoską, która sprawdzała się w ostatnich latach w naszej reprezentacji, a jednocześnie zna polską mentalność - argumentował.

W mediach wśród kandydatów na następcę Antigi wymieniani są m.in. wspomniany Lozano, Bułgar Radostin Stojczew, Włosi Andrea Giani i Ferdinando De Giorgi oraz Rosjanin Władimir Alekno.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja siatkarzy | Stephane Antiga | siatkówka

Reklama

Reklama

Reklama